Niektórzy republikanie są wściekli, ponieważ przywództwo GOP w Senacie odmawia ustępstw w kwestii obstrukcji parlamentarnej, aby uchwalić długo oczekiwaną przez prezydenta Donalda Trumpa ustawę o identyfikacji wyborców.
Trump i jego sojusznicy z Izby Reprezentantów forsowali ustawę SAVE America Act, która wymagałaby okazania dowodu tożsamości ze zdjęciem przy urnie wyborczej oraz dowodu obywatelstwa USA w celu rejestracji do głosowania. Republikanie w Senacie publicznie poparli tę politykę, ale jak dotąd odmówili zmiany regulaminu izby w celu obniżenia progu 60 głosów potrzebnych do uchwalenia ustawy.
Dylemat osiągnął punkt kulminacyjny we wtorek, kiedy kongresman Eric Burlison (r-MO) wypowiedział zjadliwą krytykę wyższej izby.
Burlison nie krył frustracji, oskarżając swoich kolegów z Senatu o lenistwo.
"To żałosne, że nasz Senat, wiesz, zachowuje się jak dom opieki, gdzie ludzie tak naprawdę nie muszą nic robić" – powiedział NOTUS. "Obstrukcja ma polegać na tym, że stoją i mówią, ale nie chcą tego robić."
Lider większości w Senacie John Thune jasno dał do zrozumienia, że nie ustąpi w kwestii obstrukcji, mówiąc dziennikarzom, że nie ma "nawet w przybliżeniu wystarczających głosów, nawet blisko, aby zlikwidować obstrukcję". Senator John Cornyn (R-TX), który znalazł się w zaciekłym wyścigu prawyborczym w tym roku, powtórzył to stanowisko, lekceważąco zauważając: "Izba Reprezentantów nie dba o Senat. Uważają, że powinniśmy całkowicie wyeliminować obstrukcję."
Senator Tommy Tuberville (R-AL), który kandyduje na gubernatora, przyznał, że ustawa nie przejdzie.
"Mamy już zbyt wielu po naszej stronie, którzy powiedzieli, że nie będą za nią głosować, nie dostaniemy żadnego po stronie demokratycznej" – powiedział. "Więc to się nie stanie."
Przy 53 miejscach republikańskich w Senacie potrzebowaliby wsparcia demokratów, co jest niemal niemożliwe.


