Oskarżenie administracji Trumpa wobec byłego dziennikarza CNN Dona Lemona wydaje się być zaprzeczone w nowo opublikowanym nagraniu wideo, zgodnie z piątkowym raportem Washington Post, co rzuca poważne wątpliwości na uzasadnienie postawionych mu zarzutów.
W zeszłym miesiącu Lemon, wraz z reporterką z Twin Cities Georgią Fort i kilkoma innymi osobami, został aresztowany przez funkcjonariuszy federalnych w związku z jego obecnością na proteście, który miał miejsce w kościele w St. Paul kilka tygodni wcześniej. Lemon i Fort twierdzili, że byli obecni na wydarzeniu jako dziennikarze relacjonujący je, ale federalny akt oskarżenia przeciwko nim twierdzi, że byli "prowokatorami" wraz z resztą protestujących, którzy "weszli do kościoła w skoordynowanym ataku w stylu przejęcia."
Akt oskarżenia nie charakteryzował Lemona i Fort jako reporterów, poza wzmiankami o tym, że Lemon prowadził transmisję na żywo dla swojego programu online, a Fort przeprowadzała wywiad. Oni i reszta protestujących są oskarżeni o spisek mający na celu pozbawienie wiernych ich praw religijnych oraz zakłócanie dostępu do miejsca kultu. Departament Sprawiedliwości twierdził, że "uciskali, grozili i zastraszali" uczestników nabożeństwa "fizycznie zajmując większość głównego przejścia i rzędów krzeseł w pobliżu frontu kościoła, angażując się w groźne i zastraszające zachowanie."
"Don jest dziennikarzem od 30 lat, a jego konstytucyjnie chroniona praca w Minneapolis nie różniła się od tego, co zawsze robił" - powiedział adwokat Lemona, Abbe Lowell, po jego aresztowaniu.
W piątek Washington Post opublikował nagranie z protestu pochodzące z transmisji na żywo Black Lives Matter oraz transmisji prowadzonej przez Fort. W żadnym momencie nagrania, jak wyjaśnił portal, Lemon nie wydawał się zachowywać w sposób zgodny z postawionymi mu zarzutami.
"Transmisja na żywo z Black Lives Matter Minnesota uchwytuje Lemona stojącego z tyłu sanktuarium, gdy protest rozpoczyna się około dwie minuty później" - szczegółowo opisał raport. "Wkrótce przesuwa się do przodu, gdzie zgromadzeni są demonstranci i można go usłyszeć w jego transmisji, jak relacjonuje wydarzenia dla swojej publiczności. Transmisja na żywo Fort pokazuje protestujących skandujących antylodowe hasła i w niektórych przypadkach konfrontujących się z parafianami... Lemon pozostaje z przodu kościoła - czasami z boku, a czasami blisko głównego przejścia - przez około 16 minut."
Raport kontynuował: "Przez mniej niż połowę tego czasu jest poza kadrem, ale jego transmisja pozostaje aktywna z dźwiękiem z jego mikrofonu. Jego transmisja całkowicie się urywa kilkakrotnie na kilka sekund. Filmy i nagrania audio przejrzane przez The Post nie zawierają żadnych wskazówek, że Lemon groził wiernym kościoła lub skandował czy krzyczał."
W pewnym momencie przeglądanego nagrania można usłyszeć, jak Lemon mówi: "Nie jestem częścią grupy; jestem tu tylko, żeby fotografować. Jestem dziennikarzem." Później przytrzymuje drzwi dla ludzi opuszczających kościół, prosząc niektórych o wywiady. Gdy jeden mężczyzna odmawia prośby, Lemon powiedział: "Dobrze, dziękuję, doceniam to." Obaj kontynuują gorącą wymianę zdań po tym, jak mężczyzna stwierdził, że popiera operację deportacyjną w obszarze Twin Cities, przy czym Lemon oskarżał go o niestuchanie faktów, a mężczyzna ripostował, że Lemon udaje dziennikarza. Choć napięta, Post zauważył, że Lemon w żadnym momencie nie uniemożliwił mężczyźnie wyjścia z budynku, jak twierdził akt oskarżenia.
"Wyraźnie nie ma fizycznej blokady tego wyjścia" - wyjaśniła dla Post Judy Appelbaum, która pracowała jako główna współpracowniczka Kongresu zaangażowana w opracowanie ustawy z 1994 roku, na podstawie której Lemon został oskarżony. "I nie widzę żadnego użycia siły ani groźby użycia siły."


