Niewiele postaci wzbudziło taką fascynację i przerażenie publiczności jak handlarz seksem Jeffery Epstein, którego powiązania z elitarnymi kręgami wstrząsnęły strukturami władzy na całym świecie. Chociaż był powiązany z wieloma znanymi osobami, być może żadna z jego przyjaźni nie wywołała tak wielkiej kontrowersji jak te z obecnym prezydentem Donaldem Trumpem i byłym prezydentem Billem Clintonem.
Teraz, według nowych doniesień dziennikarza Michaela Wolffa — który spędził 20 lat w orbicie Epsteina — ujawniono interesującą rywalizację z udziałem tych trzech mężczyzn.
Samolot Epsteina stał się niesławny ze względu na listę pasażerów, która obejmowała jedne z najbardziej znanych nazwisk na świecie. Samolot był kluczowym atutem wykorzystywanym przez Epsteina do budowania elitarnej sieci, która pozwoliła mu stać się „mrocznym łącznikiem", jakim był, zdobywając wpływy i przysługi w zamian za przywileje latania.
W 2002 roku pomyślał — co okazało się słuszne — że może to być jego przepustka do przyjaźni z wówczas niezwykle popularnym Billem Clintonem.
Według Wolffa, Epstein dążył do takiego połączenia z dwóch powodów. Z jednej strony były prezydent oferował najwyższy szczebel kontaktów politycznych. Ale z drugiej strony, „Epstein miał, podobnie jak wielu innych w tamtym czasie, zauroczenie Clintonem, dziecięcy podziw dla jego talentów politycznych i sposobów, w jakie leciał tak blisko słońca".
Co więcej, „przyjaciel Epsteina, Donald Trump, również miał zauroczenie Clintonem".
Według Wolffa, bliskość i przyjaźń z Clintonem stały się czymś w rodzaju rywalizacji między tymi dwoma mężczyznami: „Być może obaj widzieli w Clintonie samych siebie i postrzegali swój wyścig o uznanie za przyjaciół Billa jako sposób na osiągnięcie wszystkiego — legitymizacji i, jak ujął to Epstein, 'stylu życia'".
Ale Epstein pokonał Trumpa w tym względzie po tym, jak dał Clintonowi bezpłatne korzystanie ze swojego samolotu. Więź, jaką nawiązał między Epsteinem a Clintonem, była tak silna, że nawet New York Post napisał o niej artykuł o byłym prezydencie podróżującym z tajemniczym, coraz lepiej powiązanym finansistą.
W rzeczywistości Epstein później twierdził, że ta przyjaźń z Clintonem i relacja Post o niej przyciągnęła do niego zbyt wiele uwagi, co ostatecznie doprowadziło do jego aresztowania.
„Musisz pamiętać, jak bardzo ludzie nienawidzili Clintona za to, jak popularny był i za to, co mu uszło na sucho" — twierdził Epstein. „Clinton był facetem, który uczynił to wszystko tak osobistym, każdy publiczny atak. Wszedłem w to, szkody uboczne".
W zeszłym miesiącu Trump oświadczył, że „nie jest zadowolony" widząc Clintona wezwanego do zeznań w sprawie akt Epsteina, mówiąc: „Słuchaj, lubię go i nie podoba mi się, że jest przesłuchiwany".