19-letni meksykański migrant zmarł we wczesnych godzinach porannych w poniedziałek w problemowym ośrodku detencyjnym dla imigrantów na Florydzie, stając się najmłodszą osobą, która zmarła w areszcie ICE od czasu, gdy prezydent Donald Trump rozpoczął swoją drugą kadencję zaostrzenia polityki imigracyjnej — wywołując pytania o brakującą dokumentację dotyczącą jego zatrzymania.
Royer Perez-Jimenez został znaleziony nieprzytomny i nie reagujący tuż po godzinie 2:30 w nocy w Glades County Detention Center w Moore Haven, według U.S. Immigration and Customs Enforcement. Personel placówki przeprowadził resuscytację krążeniowo-oddechową, a straż pożarna przybyła kilka minut później. Został uznany za zmarłego około 20 minut po tym, jak go znaleziono. ICE poinformowało, że jego śmierć jest traktowana jako domniemane samobójstwo, chociaż oficjalna przyczyna pozostaje w trakcie śledztwa.
Jego śmierć była 13. w areszcie ICE od stycznia i 46. od czasu powrotu Trumpa do urzędu, w porównaniu do 24 zgonów łącznie przez wszystkie cztery lata administracji Bidena, według The Associated Press.
ICE poinformowało, że Perez-Jimenez został aresztowany 22 stycznia przez Biuro Szeryfa Hrabstwa Volusia i oskarżony o oszustwo o charakterze przestępstwa za podszywanie się i stawianie oporu funkcjonariuszowi, zanim został przekazany do aresztu ICE w lutym. Jednak gdy AP zażądało jego raportu o aresztowaniu od szeryfa, agencja stwierdziła, że przeszukała swój system i Perez-Jimenez nie pojawił się w nim.
Biuro lekarza sądowego nie odpowiedziało na prośby reporterów o raport z autopsji. Biuro prokuratora na Florydzie skierowało wszystkie zapytania do Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i biura Prokuratora Generalnego USA.
Placówka, w której zmarł Perez-Jimenez, ma kłopotliwą przeszłość. Ośrodek został zamknięty przez administrację Bidena, zanim został ponownie otwarty za Trumpa. Zatrzymani zgłaszali robaki w jedzeniu, niesprawne toalety i przepełnione ścieki.
Śmierć nastolatka wywołała burzę w mediach społecznościowych, a pisarz i obrońca Thomas Kennedy zauważył, że placówka była także świadkiem niemal śmiertelnego wycieku tlenku węgla oraz regularnej ekspozycji na toksyczny spray chemiczny dezynfekujący związany z poważnymi szkodami dla zdrowia.
„19-latek zmarł w ośrodku detencyjnym ICE na Florydzie znanym ze złego traktowania, w tym 'niemal śmiertelnego wycieku tlenku węgla w zeszłym listopadzie; oraz regularnej ekspozycji na wysoce niebezpieczne poziomy toksycznego sprayu chemicznego dezynfekującego związanego z poważnymi szkodami dla zdrowia'", napisał na X.
Perez-Jimenez był także drugą osobą, która zmarła w areszcie ICE w tym tygodniu. Afgański imigrant, którego rodzina twierdziła, że został ewakuowany po pracy z siłami amerykańskimi, zmarł w szpitalu w Teksasie po zatrzymaniu przez władze imigracyjne.
Rząd meksykański nazwał zgony w aresztach „niedopuszczalnymi" w oświadczeniu w czwartek i zażądał niezwłocznego śledztwa USA. Urzędnicy z Konsulatu Meksyku w Miami odwiedzili placówkę i poprosili o dokumentację.
Konto w mediach społecznościowych anty-Trumpowe PatriotTakes nazwało to „kolejną śmiercią z rąk ICE".
Norman Ornstein, redaktor współpracujący Atlantic, stwierdził, że placówki przypominają „obozy koncentracyjne".
Dr Jill Stein wezwała Kongres do pozbawienia ICE finansowania z projektu budżetu DHS.
Adwokat imigracyjny Nicolette Glazer napisała na X: „Przerażające! Nastolatek jest najnowszą ofiarą karnego aresztu imigracyjnego. Zmarł w niesławnym ośrodku detencyjnym South Glades".
„System aresztów imigracyjnych pozbawia ludzi wolności, izoluje ludzi od bliskich i poddaje ludzi okropnym warunkom", powiedziała Carly Perez Fernandez, dyrektor ds. komunikacji w Detention Watch Network.
Pisarz Max Granger po prostu dołączył na X: „Obozy śmierci".


