Filipiny mogą ogłosić stan wyjątkowy w całym kraju w związku z gwałtownym wzrostem cen podstawowych towarów spowodowanym kryzysem na Bliskim Wschodzie, poinformował Malacañang w środę, choć dodano, że taki ruch nie jest obecnie przedmiotem dyskusji.
"To może się zdarzyć, podobnie jak podczas tajfunów czy trzęsień ziemi," powiedziała rzeczniczka prasowa Pałacu Clarissa A. Castro w rozmowie z DZMM w języku filipińskim.
"Nie było to jeszcze omawiane, ale ogłoszenie jest możliwe, jeśli sytuacja tego wymaga, zwłaszcza jeśli zobaczymy nadużycia," dodała.
We wtorek stwierdziła, że nie ma jeszcze potrzeby ogłaszania przez kraj stanu wyjątkowego, ponieważ rząd nadal ma sytuację pod kontrolą.
W celu złagodzenia skutków rosnących kosztów spowodowanych wyższymi cenami paliw, Kongres w środę zatwierdził ustawę umożliwiającą prezydentowi Ferdinandowi R. Marcosowi Jr. obniżenie lub zawieszenie podatków akcyzowych na paliwo.
Ustawodawcy przekazali projekt ustawy do Malacañang do podpisu prezydenta, ale Pan Marcos wcześniej tego dnia stwierdził, że nadal nie jest pewien, czy skorzysta z uprawnień nadzwyczajnych.
"W tej chwili po prostu dostosowujemy się do sytuacji. Kiedy sytuacja tego wymaga, może zobaczymy, kiedy skorzystać z tej władzy i w jakim zakresie," powiediedział dziennikarzom w San Juan City.
Pani Castro powiedziała również, że nie ma jeszcze rozmów o możliwej podwyżce płac, podczas gdy pracownicy nasilają apele o wyższe wynagrodzenia, aby nadążyć za inflacją.
Odnosząc się do klasy średniej, która według Philippine Institute of Development Studies stanowi 40% populacji, Pani Castro stwierdziła, że obniżka podatku akcyzowego przyniesie korzyści również im.
"Kiedy podatek akcyzowy zostanie obniżony, nawet bogaci skorzystają. Niektórzy mówią, że to nie wydaje się właściwe, ponieważ bogaci również na tym zyskują. Ale wszyscy tutaj jesteśmy równi. Bogaci czy biedni," powiedziała.
"Jakiejkolwiek ulgi prezydent może udzielić, czy to dla bogatych, czy dla biednych, powinniśmy to docenić." — Chloe Mari A. Hufana


