Wolfgang Münchau jest felietonistą DL News. Jest współzałożycielem i dyrektorem Eurointelligence oraz pisze felietony o sprawach europejskich dla UnHerd. Opinie są jego własnymi.
Wystarczyła stosunkowo niewielka korekta w akcjach technologicznych, aby wywołać 40% spadek ceny Bitcoina.
Teraz wyobraź sobie na chwilę, co by się stało w przypadku znacznie szerszego załamania rynku, którego wielu inwestorów obecnie spodziewa się w pewnym momencie?
Branża kryptowalut zrobiłaby dobrze, znajdując odpowiedź na to pytanie.
Wielkim problemem Bitcoina jest to, że inwestorzy traktują go jako super procykliczne akcje technologiczne. Społeczność kryptowalutowa powinna była zdecydowanie przeciwstawić się temu, ponieważ nie leży to w jej długoterminowym interesie.
Kiedy inwestorzy z niedoborem gotówki są zmuszeni oczyścić swoje portfele technologiczne, zdają sobie sprawę, że za Nvidią stoi prawdziwy strumień dochodów, ale nie za Bitcoinem.
Żadna klasa aktywów nie może wybierać swoich inwestorów.
Ale to są niewłaściwi inwestorzy. Podnoszą cenę w dobrych czasach i są pierwszymi, którzy wychodzą, gdy robi się ciężko.
Jedną z zadziwiających części artykułu DL News o Rayu Dalio, założycielu firmy inwestycyjnej Bridgewater, nie było jego stwierdzenie, że Bitcoin nigdy nie będzie złotem, ale jego błędne twierdzenie, że transakcje Bitcoin nie są prywatne.
Jeśli jeden z najbardziej wpływowych inwestorów na świecie nie rozumie tego fundamentalnego aspektu Bitcoina, to możemy z pewnością powiedzieć, że główne cechy kryptowaluty nie są powszechnie rozumiane w społecznościach niekryptowalutowych.
Pisałem o ignorancji makroekonomistów, ale ignoranccy inwestorzy mają znacznie większe konsekwencje.
Na podstawie tego, w co wierzy Dalio, naprawdę nie miałoby sensu inwestowanie w Bitcoin.
Najbardziej szkodliwym wydarzeniem dla branży kryptowalut było uruchomienie funduszy ETF opartych na Bitcoin, które przekształciły Bitcoin w aktywo spekulacyjne, którym się stał.
Istnieją tylko dwa racjonalne powody, dla których ludzie chcieliby trzymać Bitcoin.
Pierwszy to to, że kryptowaluta pozwala właścicielowi dokonywać transakcji w najbardziej niekorzystnych okolicznościach, gdzie ich rząd lub czyiś inny rząd nie chce, aby przeprowadzali transakcje.
Drugi powód to to, że są algorytmicznie bezpieczne przed dewaluacją.
ETF nie daje ci Bitcoinów. Daje ci roszczenie do ceny dolara Bitcoina. Pełna wartość Bitcoina leży w samej rzeczy, a nie w czymś, co śledzi rzecz. ETF nie jest walutą transakcyjną.
Jeśli chodzi o ubezpieczenie przed dewaluacją, ETF-y zapewniają je nominalnie, ale jest coś dziwnego w fakcie, że jednostka rozliczeniowa tego ubezpieczenia, dolar amerykański, jest dokładnie tą walutą, przed której dewaluacją chcesz się chronić.
Rozumiem, że ETF-y są wygodniejsze dla wielu inwestorów, ale wiążą się z kosztami. Gdyby globalny system finansowy się załamał, twój ETF zniknąłby. Bitcoin nadal by tam był.
Bitcoin to technologia, ale nie akcje technologiczne. Podobnie jak złoto, powinien zajmować tylko małą część portfela inwestycyjnego.
Teraz znajduje się na ryzykownym końcu.
Podejrzewam, że większość inwestorów chciałaby trzymać nie więcej niż 10% swojego portfela w Bitcoin lub innych kryptowalutach. To, co się stało, to to, że coraz więcej inwestorów traktowało Bitcoin jako aktywo spekulacyjne samo w sobie.
Nie został zaprojektowany w tym celu.
Satoshi Nakamoto, tajemniczy założyciel Bitcoina, przewróciłby się w grobie, jeśli tam spoczywa.
Ludzie, którzy patrzą na Bitcoin w sposób, w jaki ja to robię — jako alternatywną walutę transakcyjną i ubezpieczenie przed dewaluacją — mogą nadal nie zgadzać się co do wartości.
Jeśli jesteś makroekonomistą, zapłaciłbyś zero dolarów za takie ubezpieczenie, ponieważ twój model ekonomiczny mówi ci, że dewaluacja jest niemożliwa.
Inni, jak ja, widzą to inaczej. Ale w istocie po prostu targujemy się o cenę. Tak działają rynki.
Ale jeśli myślisz o Bitcoin jako o gloryfikowanych akcjach technologicznych, a ja myślę o nim jako o alternatywnych pieniądzach, to nie ma mechanizmu rynkowego na ziemi zdolnego do arbitrażu naszych różnych perspektyw.
Dlatego rzeczywista cena Bitcoin wygląda jak losowy spacer uzależnionego od kokainy.
Oto moja odpowiedź na moje pytanie na początku: Co by się stało, gdyby doszło do wielkiego kryzysu finansowego?
Myślę, że Bitcoin byłby w egzystencjalnym niebezpieczeństwie.
Jednym z prawdopodobnych scenariuszy kryzysu byłyby masowe zwolnienia pracowników umysłowych wywołane sztuczną inteligencją, tak poważne, że wywołałyby załamanie konsumpcji i niewypłacalność kredytów hipotecznych.
To był scenariusz nakreślony w raporcie firmy badawczej Citrini, który przestraszył rynki.
Mój własny scenariusz krachu jest inny, ale nie mniej poważny.
USA mają deficyt fiskalny wynoszący 7% PKB. Wojna z Iranem mogłaby łatwo podnieść go do 10%. Według podstawowych założeń MFW dług USA ma osiągnąć 156% do 2055 roku.
Ale jeśli wzrost nominalny będzie o 1 punkt procentowy niższy niż zakładana stopa, ten poziom zadłużenia eksploduje do 210%.
Jesteśmy jedną wojnę od finansowego Armagedonu lub jednym błędem prognozy ekonomicznej.
W Europie wielkim problemem nie jest już Grecja, ale Francja. Komisja Europejska miała naprawdę alarmujący raport na temat zrównoważenia długu francuskiego. Oczekuje się, że stopy procentowe od jej zadłużenia wzrosną z obecnie 2,1% PKB do 5% w 2035 roku, podczas gdy stosunek długu do PKB ma wzrosnąć ze 116% do 140%.
To tylko rządy.
Według Moody's wolumen kredytu prywatnego w zarządzaniu wzrósł z około pół biliona dolarów amerykańskich w 2015 roku do około 1,7 biliona dolarów w 2024 roku. BlackRock właśnie wstrzymał umorzenia dla jednego ze swoich funduszy kredytów prywatnych.
Każdemu kryzysowi finansowemu poprzedzają takie drżenia.
Kiedy nasza bańka kredytowa pęknie, wszechświat pieniądza fiducjarnego zamieni się w hiperinflacyjny bałagan. To jest świat, dla którego Bitcoin został zaprojektowany i przed którym powinien zapewniać ubezpieczenie.
Ale jeśli zostanie wciągnięty w ten świat, nie może spełniać tej funkcji.
W globalnym kryzysie finansowym o skali, którą właśnie opisałem, spekulacyjne kryptowaluty byłyby zagrożone zmieceniem.
W zasadzie istnieją trzy sposoby myślenia o kryzysach finansowych.
Nie myśleć o nich w ogóle, co jest trybem domyślnym; próbować je przewidywać, co jest trudne; lub być przygotowanym, kiedy tylko mogą się wydarzyć. To jest mądry sposób.
To jest to, co branża kryptowalut powinna teraz zrobić.
Zejdź z jazdy bez trzymanki. Znajdź nową historię.
Bitcoin nie będzie jednostką rozliczeniową przez długi czas, jeśli w ogóle.
Ale ma szansę spełnić dwie inne funkcje pieniądza – środka transakcji i magazynu wartości. Ale waluta tak zmienna jak Bitcoin nie może wiarygodnie twierdzić, że jest magazynem wartości.
To są tematy, o których zachęcałbym społeczność kryptowalutową do myślenia, zamiast planować następną jazdę na hossie. Ryzyko globalnego kryzysu finansowego nie jest hipotetycznym scenariuszem, ale czymś bardzo realnym.
Złoto pozostanie ubezpieczeniem przed dewaluacją. Podobnie miedź. Może nieruchomości premium wrócą.
Bitcoin ma potencjał, aby być tam wysoko na tej liście.


