Konserwatywny Nick Catoggio jest rozczarowany republikanami, którzy nie potrafią znaleźć wystarczającej odwagi, by sprzeciwić się polityce Trumpa, o której wiedzą, że jest okropna. Ale jest wręcz wściekły na republikanów, którzy śmią twierdzić, że właśnie mieli zająć stanowisko.
„Jedyną rzeczą bardziej żałosną niż lizanie butów prezydenta jest lizanie ich, jednocześnie przysięgając, że prawie — prawie, ale nie do końca — znudziło ci się ich smak" — powiedział Catoggio w Dispatch.
Po piątkowym orzeczeniu Sądu Najwyższego źródła GOP dzielnie powiedziały Axios (pod osłoną anonimowości), że legislatura GOP właśnie szykowała się do ograniczenia uprawnień taryfowych prezydenta Donalda Trumpa, nawet jeśli sąd nie zdoła ich uratować. „Chaotyczny bunt na pełną skalę w tej sprawie był tuż za rogiem" — powiedzieli Axios te źródła. A według jednego z wyższych rangą republikanów z Izby Reprezentantów „Cierpliwość się wyczerpywała, a pod pewnymi względami decyzja Sądu Najwyższego sprawia, że chaotyczne zerwanie jest niepotrzebne".
„Przyzwyczaiłem się do tchórzostwa kongresowych republikanów, ale nigdy nie przyzwyczaję się do takich bzdur" — powiedział Catoggio. „… Czekaliśmy 11 lat, przez próbę zamachu stanu i cztery akty oskarżenia, na 'bunt na pełną skalę' przeciwko Donaldowi Trumpowi ze strony prawicowych bezkręgowców w Waszyngtonie, który nigdy nie nadszedł. Gdyby źródło Axios naprawdę wierzyło, że bunt był 'tuż za rogiem', można by pomyśleć, że nie nalegałoby na cytowanie anonimowe".
Ale kilka godzin po tym, jak sąd zniszczył uprawnienia Trumpa w ramach „uprawnień nadzwyczajnych", prezydent wydał dekret wykonawczy nakładający 10-procentową globalną taryfę na podstawie sekcji 122 Ustawy o Handlu z 1974 roku.
„Podniósł ją do 15 procent dzień później, po prostu dlatego" — powiedział Catoggio, ale uprawnienia Trumpa wygasają automatycznie po 150 dniach, chyba że Kongres zagłosuje za ich przedłużeniem.
„To oznacza, że termin dla nowych uprawnień taryfowych Trumpa wybuchnie jak granat w Izbie Reprezentantów i Senacie pod koniec lipca, w pełnym toku kampanii śródokresowej" — powiedział Catoggio. „Co ciekawe, większość prawyborów stanowych będzie wtedy zakończona, teoretycznie uwalniając niemal wszystkich kongresowych republikanów do sprzeciwienia się taryfom bez obawy o utratę poparcia partii w tym cyklu".
Nic więc nie powinno powstrzymać republikanów przed wreszcie zakończeniem tej agonii, argumentował Catoggio — tylko prawdopodobnie tego nie zrobią, ponieważ ich prezydent może „wpaść w gigantyczny napad złości" i namawiać prawicowych wyborców, by zostali w domu podczas wyborów powszechnych, tylko po to, by ukarać „nielojalnych" republikanów.
„Stanąć po stronie nienawidzącej taryf amerykańskiej większości czy po stronie kochającego taryfy mściwego peronistowskiego autokraty: to intrygujący dylemat, przed którym staną republikanie z Izby Reprezentantów i Senatu tego lata, mniej więcej 100 dni przed wyborami krajowymi" — powiedział Catoggio. „Jak prawdopodobne jest, że 'bunt na pełną skalę', który wiecznie nam obiecywano, może w końcu nadejść w lipcu? Niezbyt, jak sądzę".
„Dopóki tchórzliwi republikanie z Izby Reprezentantów i Senatu mają coś do powiedzenia w tej sprawie, nie będzie żadnego buntu" — powiedział Catoggio. „Lizanie językiem będzie kontynuowane".

