Chaotyczne udostępnienie milionów dokumentów dotyczących Epsteina przez Departament Sprawiedliwości ujawniło wrażliwe informacje o bezbronnych ofiarach, w tym nazwisko kobiety, która oskarżyła prezydenta Donalda Trumpa o molestowanie seksualne, gdy była dzieckiem, zgodnie z doniesieniami dziennikarza śledczego Rogera Sollenbergera.
Tożsamość kobiety pojawiła się w co najmniej jednym dokumencie, który został następnie zredagowany, poinformował Sollenberger na swoim Substacku. Powiedział jednak, że w bazie danych pozostaje inny niezredagowany szczegół identyfikacyjny. W aktach sprawy została ona jednoznacznie oznaczona jako "PROTECT SOURCE" (CHROŃ ŹRÓDŁO), co jest oznaczeniem nadanym żadnej innej ofierze ani świadkowi w dokumentach Epsteina.
Wybuchowy e-mail FBI z lipca wymienia Trumpa jako pierwsze nazwisko wśród "pozytywnych trafień w sprawie" słynnych osób w dokumentach, zauważając, że "jedna zidentyfikowana ofiara twierdziła, że została wykorzystana przez Trumpa, ale ostatecznie odmówiła współpracy". Byli wyżsi urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości powiedzieli Sollenbergerowi, że język sugeruje, iż prokuratorzy zwrócili się do kobiety w sprawie prowadzenia śledztwa kryminalnego dotyczącego handlu dziećmi w celach seksualnych przeciwko Trumpowi, co ona odrzuciła.
Kobieta powołała się na "strach przed odwetem", gdy nazwisko Trumpa pojawiło się podczas jej przesłuchania przez FBI. Pozwała majątek Epsteina w 2019 roku i otrzymała ugodę finansową, ale nie podała publicznie nazwiska Trumpa w swojej skardze.
Prokuratorzy przekazali zespołowi prawnemu skazanej wspólniczki Epsteina, Ghislaine Maxwell, cztery przesłuchania FBI z oskarżycielką Trumpa, ale upublicznili tylko jedno. Departament Sprawiedliwości wstrzymał trzy towarzyszące notatki FBI, mimo że oświadczył w sądzie, że te oryginalne akta sprawy nie podlegają nakazom ochronnym regulującym sprawę Maxwell i mogą zostać legalnie opublikowane.
Zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche zbył pytania dotyczące ujawnienia pozostałych materiałów na konferencji prasowej, stwierdzając "nie mogę nic z tym zrobić".
Trump w przeszłości kategorycznie zaprzeczał napaściom seksualnym, twierdząc, że "nigdy, przenigdy się nie wydarzyły" i że wszystkie oskarżenia przeciwko niemu to zmyślone kłamstwa lub politycznie motywowane ataki.

