Papież Leon XIV oficjalnie odrzucił formalne zaproszenie katolika JD Vance'a na nadchodzące obchody 250. rocznicy 4 lipca w Stanach Zjednoczonych. Zamiast tego papież, pochodzący z Chicago, będzie świętował tego dnia „na malenkiej włoskiej wyspie Lampedusa — bramie dla migrantów na Morzu Śródziemnym" — donosi Christopher Hale, który opisuje wydarzenia watykańskie w swoich raportach „Listy od Leona".
„[...] w maju 2025 roku JD Vance osobiście zaprosił papieża Leona do udziału w obchodach rocznicy. Wielu zakładało, że Trump i Vance powitają pierwszego amerykańskiego papieża z otwartymi ramionami podczas tego historycznego jubileuszu. Ale papież Leon nigdy nie przyjął oferty" — donosi Hale, dodając, że odrzucenie nastąpiło kilka dni po tym, jak Watykan odrzucił również zaproszenie do „Rady Pokoju" prezydenta Donalda Trumpa.
Co gorsza, Watykan cicho potwierdził, że papież nie planuje w ogóle odwiedzić Stanów Zjednoczonych w 2026 roku.
„Zamiast tego, w sam dzień 250. rocznicy Ameryki, [papież] ukęknie na skalistym cyplu bliżej Tunezji niż Waszyngtonu, składając świadectwo tym, którzy umierają w desperackim poszukiwaniu wolności" — powiedział Hale. „Kontrast nie mógłby być ostrzejszy. Prezydent Trump wyobraża sobie przeloty F-35 i fajerwerki na niebie stolicy; papież Leon będzie stał pod tym samym słońcem na Lampedusie, witając nieznajomych u drzwi".
„Trump owija się w atrybuty narodowej chwały, podczas gdy Leon przyjmuje to, co nazywa »moralnym obowiązkiem« witania migrantów i uchodźców. Ich sprzeczne plany podróży mówią wiele o ich sprzecznych wartościach" — powiedział Hale.
To nie pierwsza nagana, którą papież Leon wymierzył Trumpowi. 14 czerwca 2025 roku Trump zarządził paradę wojskową z okazji własnych urodzin, mimo że w młodości wielokrotnie unikał służby wojskowej. Tego samego dnia papież Leon XIV przyćmił prezydenta, pojawiając się na wideo w Chicago i przekazując „podnoszący na duchu przesłanie jedności i nadziei dla 30 000 wiernych z rodzinnego miasta uczestniczących we mszy ku czci jego wyboru".
Ale Hale donosi, że odmowa papieża Leona XIV udziału w uroczystościach 250. rocznicy prezydenta Trumpa lub jego Radzie Pokoju „nie jest afrontem dla samego afrontu. To świadoma postawa moralna".
„70-letni papież wyraźnie dał do zrozumienia, że prawdzą wielkość mierzy się naszym traktowaniem najmniejszych spośród nas, a nie rozmiarami naszych parad" — donosi Hale. „Wielokrotnie potępiał to, co nazywa »nieludzkim« prześladowaniem rodzin imigrantów, stanowczo stawiając Kościół przeciwko masowym deportacjom i okrucieństwu granicznym ery Trumpa".
Leon niedawno wyraził opinię, że przywódcy polityczni nie mogą słusznie twierdzić, że bronią życia, jednocześnie poniżając życie migrantów. A odrzucając radę Trumpa ds. Gazy, Hale powiedział, że Leon wyraźnie stwierdził, że pokój zbudowany na miliardowych wpłatach i wykluczeniu słabych „wcale nie jest pokojem".
„Trump wciąż może rozkoszować się fajerwerkami na National Mall 4 lipca. Ale prawdziwe przesłanie Dnia Niepodległości" — powiedział Hale — „nie zostanie wygłoszone z marmurowego podium w Waszyngtonie — powstanie ze skromnej mszy na skalistej ziemi Lampedusa".


