Może nie ma nikogo -- być może nawet samego Donalda Trumpa -- kto ucieleśnia degenerację tego, co kiedyś nazywano konserwatyzmem, jak Stephen K. Bannon. To, że gospodarz "War Room" wciąż wywiera wpływ na amerykańską i międzynarodową prawicę jako osobowość medialna, strateg polityczny i broker władzy, wskazuje, jak bardzo pusty moralnie jest ten ruch.
Podobnie jak ukochany przywódca Trump, Bannon zawdzięcza swoją pozycję i dobrobyt wszechobecnej atmosferze bezkarności. Każdego dnia, w erze narastających skandali na każdym froncie, obaj testują jej granice -- i jeszcze żadnych nie znaleźli.
To, co akta Epsteina ujawniły ostatnio o Bannonie, jak wynika z setek e-maili między nim a drapieżnym finansistą, jest tak zdeprawowane, że prawie niewiarygodne. W obliczu tych obciążających dokumentów były menedżer kampanii Trumpa przedstawił mamrotania i wymówki, które ledwo można uznać za zaprzeczenie.
Bannon nie tylko rozpoczął kosztowną "operację" z Jeffreyem Epsteinem w celu rehabilitacji wizerunku tego ostatniego -- która zakończyła się dopiero wraz z jego aresztowaniem przez władze federalne w 2019 roku -- ale także spiskowali politycznie razem w różnych pobocznych planach zarówno w USA, jak i w Europie. Zdesperowany o pomoc Bannona, Epstein finansował jego podróże i łączył go z możnowładcami i politykami na całym świecie. Zapłacił Bannonowi setki tysięcy dolarów za nagranie kilkunastu lub więcej godzin "dokumentalnych" wywiadów, które najwyraźniej miały służyć jako szkolenie medialne w oczekiwaniu na oskarżenie Epsteina.
Wszystko jest absolutnie obciążające, gdy ocenia się to w kontekście ohydnych napaści Epsteina na dziewczęta i kobiety, a także jego oczywistych przestępstw finansowych. Jednak to, co wydaje się najbardziej przerażające i najbardziej ilustrujące ogarniającą korupcję, to ich wspólne knucie przeciwko papieżowi Franciszkowi, którego liberalne gesty wobec gejów i lesbijek, migrantów, muzułmanów i globalnych biednych rozwścieczyły samozwańczych "tradycjonalistów" Kościoła Katolickiego.
Razem Bannon i Epstein mieli na celu wyprodukowanie filmu dokumentalnego ujawniającego kulturę hipokryzji i ukrywania homoseksualizmu w kościele, opartego na francuskiej książce z 2019 roku "W szafie Watykanu". Bannon spotykał się kilka razy z autorem książki w Paryżu, gdzie spotkał także Epsteina, który miał tam mieszkanie.
Z Epsteinem jako producentem wykonawczym Bannon przewidywał, że film wyrządzi kataklizmiczne szkody papiestwu i jego innym politycznym przeciwnikom, od Pekinu i Brukseli po Chappaqua. "Obali Franciszka. Clintonowie, Xi, Franciszek, UE -- dalej bracie" -- napisał, zachęcając Epsteina (który wkrótce miał umrzeć).
Zatrzymaj się na chwilę i zastanów, co Bannon próbował zainżynierować. Chciał wyprodukować film z pomocą potwornego pedofila, który skrzywdził setki dzieci, który zniszczyłby reputację Ojca Świętego i być może wielu innych równie niewinnych. A poza korzyścią polityczną dla swoich sojuszników skrajnej prawicy, Bannon niewątpliwie miał nadzieję osiągnąć znaczny zysk.
Niełatwo wyobrazić sobie bardziej złowrogi projekt. W porównaniu oszustwo Bannona na frajerach, którzy finansowali jego organizację non-profit "We Build the Wall" oraz jego fałszywe oskarżenie humanitarnej Fundacji Clintona wyglądają malowniczo.
Teraz kilku wieloletnich wrogów Bannona w ruchu MAGA -- w tym Elon Musk i Roger Stone, dość ponure postacie same w sobie -- rzuciło się, by go zaatakować w związku z tymi doniesieniami. Przypuszczalnie Musk chciałby odwrócić uwagę od swojej własnej roli epizodycznej w aktach, w tym jego starań o zaproszenie na "najbardziej dziką imprezę" na karaibskiej wyspie Epsteina. A skorpionopodobny Stone po prostu depcze postrzeganego rywala, jak zawsze.
Jednak w orbicie Trumpa jest wielu samozwańczych katolików i chrześcijan, influencerów MAGA i konserwatywnych publicystów, którzy powinni mieć coś do powiedzenia o tych przerażających rewelacjach. Dlaczego nie słyszeliśmy od JD Vance'a, wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, dość niedawno nawróconego katolika i nacjonalisty MAGA, takiego jak Bannon, który spędza tak wiele czasu gadając w mediach społecznościowych? Dlaczego nie słyszeliśmy od Petera Thiela, ultraprawicowego gejowskiego miliardera i kumpla Epsteina, który wykłada o "Antychryście" wśród "obudzonych Demokratów"?
Rzeczywiście, bardzo niewielu naszych moralnych arbitrów po prawej stronie poczuło się zmuszonych wypowiedzieć się o Bannonie -- tak jak zachowali milczenie, gdy jego współspiskowcy w aferze "muru" odbywali wyroki więzienne, podczas gdy on uniknął kary dzięki prezydenckiemu ułaskawieniu.
Najbardziej trafne podsumowanie tego oszusta MAGA pojawia się w filmie wideo niedawno opublikowanym wśród akt Epsteina, który został nakręcony na potrzeby tego przerwanego dokumentu.
Bannon pyta Epsteina: "Czy myślisz, że jesteś samym diabłem?"
"Nie" -- odpowiada Epstein. "Ale mam dobre lustro."

