Lodołamacze mierzą się z jednymi z najtrudniejszych zadań na morzu
Copyright 2018 The Associated Press. Wszelkie prawa zastrzeżone.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy podejście Ameryki do bezpieczeństwa polarnego było dezorientującą mieszanką przyszłych zobowiązań połączonych z trudnymi, krótkoterminowymi wycofaniami. W międzyczasie Chiny podkreślają widoczny odwrót Ameryki, wysyłając lodołamacze i inne jednostki zarówno na Północ, jak i do Biegunów Południowych. Najwyższy czas, aby prezydent Trump przeszedł od słów do czynów, tnąc biurokratyczną czerwoną taśmę, by zlecić budowę "Parszywej Dwunastki" nowych statków nowym amerykańskim producentom lodołamaczy. Ameryka potrzebuje co najmniej 12 wytrzymałych, średniej wielkości lodołamaczy Trumpa — utylitarnych kolosów — do służby zarówno w Arktyce, jak i na Antarktydzie.
Pomimo dużej uwagi Białego Domu, amerykańska flota lodołamaczy pozostaje w opłakanym stanie. Czcigodny USCGC Polar Star (WAGB 10), oddany do użytku w 1976 roku, zakończył 28. rejs statku na Antarktydę, a Straż Przybrzeżna oddała do użytku USCGC Storis (WAGB 21). Ten statek to coś w rodzaju frankenkutra, sklecony z niechcianego holownika kotwicznego o cechach lodołamacza. Zaraz po oddaniu do użytku, przerobiony "lodołamacz" został wysłany na patrol, prawdopodobnie w celu śledzenia jednego z pięciu niedawno zbudowanych chińskich lodołamaczy operujących obecnie na wodach u wybrzeży Alaski. Inny statek, USCGC Healy (WAGB-20), jest dostępny do umiarkowanych zadań łamania lodu w Arktyce.
Na Antarktydzie programy badawcze — podstawa przyszłych roszczeń terytorialnych USA do kontynentu — są ograniczane. Kontrakt na obsługę RV Nathaniel B. Palmer, lodołamacza badawczego, został nagle rozwiązany, dołączając do niedawno wycofanego statku wsparcia ARSV Laurence M. Gould, w jakiejś formie odstawienia. Tymczasem Chiny i Rosja spieszą się z budową nowych baz "badawczych" na całym zamarzniętym kontynencie i rozmieszczają ogromne statki rybackie, aby wykorzystać odwrót Ameryki. Pozostał tylko mały R/V Sikuliaq, "statek badawczy zdolny do pracy w lodzie", bardziej odpowiedni do pracy w Arktyce. Naukowi opiekunowie różnych przyczółków Ameryki na kontynencie antarktycznym zostali pozostawieni w trudnej sytuacji.
W tej chwili amerykańskie wysiłki w budowie lodołamaczy oferują więcej pompy niż produktu. Prezydent głośno mówił o zwiększeniu amerykańskich zdolności łamania lodu podczas swojej pierwszej administracji i kontynuował nacisk od najwcześniejszych dni swojej drugiej kadencji.
Ale sprawy nie idą dobrze.
Bollinger Shipyards, po przejęciu problematycznego programu Polar Security Cutter Straży Przybrzeżnej, zmaga się z wykonaniem zadania. W niemal uniwersalnym dla branży znaku nadchodzących problemów programowych, firma skupiła więcej energii korporacyjnej na budowaniu potężnej machiny politycznej niż na budowaniu lodołamaczy dla Straży Przybrzeżnej.
Kampania polityczna Bollingera zadziałała, ale 951,6 miliona dolarów, które stocznia wygrała na rozwój produkcji pierwszego PSC i ma otrzymać 4,3 miliarda dolarów finansowania na dodatkowe jednostki. Ale to finansowanie może nie sięgnąć tak daleko, jak rząd mógłby mieć nadzieję. Rzut oka na publicznie dostępne dane sugeruje, że wysiłki stoczni wydają się skupione na budowaniu zaufania interesariuszy w Mississippi, a nie na budowaniu rzeczywistych zdolności.
PR nie wytrzymuje próby.
Gdy finansowanie napłynęło wcześniej w tym roku, Bollinger chwalił się, że od listopada 2022 roku firma zainwestowała około 76 milionów dolarów w 4 stocznie w Mississippi. W budowie statków taka kwota inwestycji kapitałowych to nie więcej niż drobne. W grudniu 2022 roku stocznia BAE Systems Southeast w Jacksonville na Florydzie ogłosiła inwestycję w wysokości 250 milionów dolarów w ogromny podnośnik statkowy Pearlson, a podczas gdy Bollinger był zajęty świętowaniem swoich politycznych zwycięstw, administracja Trumpa — w dziwnym przypadku naprawdę słabej pracy sztabu z biura Marynarki Wojennej — straciła szansę na zaprezentowanie swojego zaangażowania morskiego. Zamiast robić nagłówki, BAE musiało cicho "przeciąć wstęgę" podczas skromnej uroczystości dwa miesiące temu. Gdyby biuro Marynarki Wojennej faktycznie wykonywało swoją pracę, Biały Dom powinien być już przygotowany na pojawienie się Prezydenta, gdy przybędzie pierwszy okręt Marynarki Wojennej.
Przechwałki Wybrzeża Zatokowego, w połączeniu z niesamowicie skutecznym zespołem ds. relacji rządowych, czynią z Bollingera ekscytująco brzmiącego partnera. Ale faktem pozostaje, że pierwszy amerykański ciężki lodołamacz nie wejdzie do służby przez jeszcze wiele lat, a Bollinger, pomimo połączenia sił z szanowanym kanadyjskim producentem statków Seaspan i fińskim producentem statków Rauma w zeszłym miesiącu, zmaga się z postępem w realizacji obecnego kontraktu na lodołamacze.
Jedynym jasnym znakiem życia w amerykańskiej budowie lodołamaczy jest Davie Shipbuilding, który obecnie przygotowuje się do zainwestowania ponad miliarda dolarów w to, co wkrótce będzie byłymi stoczniami Gulf Copper w Teksasie. Ten dynamiczny i doświadczony budowniczy lodołamaczy — z zintegrowanymi stoczniami budującymi lodołamacze zarówno w Finlandii, jak i w Kanadzie — jest jedynym zagranicznym producentem statków oprócz koreańskiego giganta stoczniowego Hanwaha, który jak dotąd odpowiedział na wezwanie Prezydenta do zainwestowania miliardów w Stanach Zjednoczonych, aby przywrócić miejsca pracy w produkcji do kraju.
12 Lodołamaczy Trumpa Jest Potrzebnych Teraz
Amerykańska polityka polarna to bałagan. Jedynym sposobem na poprawę sytuacji jest realizacja przez Prezydenta jego długo utrzymywanego pragnienia posiadania większej liczby lodołamaczy. Ogłoszenie 12 nowych średniej wielkości lodołamaczy — więcej niż oczekiwane osiem — ma sens. Aby utrzymać pojedynczy statek na stanowisku, Marynarka Wojenna potrzebuje trzech statków — jednego na służbie, jednego w szkoleniu i drugiego w remoncie. W przypadku lodołamaczy — których zadaniem jest przebijanie się przez nieświadome pola lodowe — użytkownik potrzebuje około czterech statków i wielu zapasowych silników oraz innych kluczowych części, aby utrzymać jeden na stanowisku.
Dodając cztery kolejne "Kutry Bezpieczeństwa Arktycznego" do minimalnego zapotrzebowania Straży Przybrzeżnej, kolejny zestaw solidnych średniej wielkości kolosów może być rozmieszczony w Australii, z zadaniem wspierania skromnych przyczółków Ameryki na kontynencie antarktycznym i przeciwdziałania chińskim i rosyjskim wysiłkom mającym na celu erozję długotrwałego życzliwego zarządzania kontynentem przez Amerykę. Nadszedł czas, aby Ameryka powróciła do gry o bezpieczeństwo polarne, a Biały Dom może to zrobić już dziś, ogłaszając zakup "Parszywej Dwunastki" — 12 twardych, nowych lodołamaczy Trumpa.
Źródło: https://www.forbes.com/sites/craighooper/2025/08/21/a-dirty-dozen-12-new-order-trump-icebreakers-for-polar-security/


