Pod kontrolą Republikanów celem Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów jest promowanie narracji partyjnych, a nie ujawnianie faktów i pogłębianie publicznego zrozumienia kwestii narodowych. Poseł James Comer (R-Ky.), jej przewodniczący, rutynowo демонструje to egoistyczne podejście w „dochodzeniu" komisji w sprawie skandalu Jeffreya Epsteina -- a zwłaszcza w swoim zapale do wezwania Billa i Hillary Clintonów do stawiennictwa przed komisją.
Comer nigdy nie należał do garstki Republikanów, którzy domagali się, aby administracja Trumpa ujawniła rządowe akta dotyczące zmarłego drapieżcy seksualnego. Zamiast tego ociężały Comer posłusznie podążał za prezydentem Donaldem Trumpem w odwracaniu publicznego gniewu od tej sprawy. Skupienie się na Clintonach, którzy wiedzą niewiele (Bill) lub nic (Hillary) o tej sprawie, to dokładnie sposób, w jaki Trump radził sobie ze swoimi własnymi niepokojącymi powiązaniami z Epsteinem przez ostatnie kilka lat.
Przy dziesiątkach tysięcy wzmianek o Trumpie w ujawnionych materiałach Epsteina, to odwrócenie uwagi jest pilniejsze niż kiedykolwiek. A Clintonowie w jakiś sposób pozostają kuszącymi celami dla polityków takich jak Comer, a nawet niektórych Demokratów w jego komisji.
Ale po miesiącach oporu wobec wezwań do stawiennictwa -- aż do momentu, gdy stało się jasne, że głosowanie w sprawie uznania ich za lekceważących Izbę przejdzie -- Clintonowie odwrócili scenariusz Comera. Zamiast składać zeznania za zamkniętymi drzwiami, jak najwyraźniej wolą Republikanie, były prezydent i sekretarz stanu zażądali, aby komisja przesłuchała ich na publicznym przesłuchaniu.
5 lutego Hillary Clinton opublikowała to wyzwanie na X:
„Przez sześć miesięcy angażowaliśmy Republikanów z Komisji Nadzoru w dobrej wierze. Powiedzieliśmy im, co wiemy, pod przysięgą. Zignorowali to wszystko. Przesunęli poprzeczkę i zamienili odpowiedzialność w ćwiczenie odwracania uwagi."
W kolejnym poście wezwała Comera, aby „przestał grać".
„Jeśli chcesz tej walki, @RepJamesComer, przeprowadźmy ją -- publicznie. Uwielbiasz mówić o przejrzystości. Nie ma nic bardziej przejrzystego niż publiczne przesłuchanie, z włączonymi kamerami. Będziemy tam".
Comer nie zamierza przyjąć tego wyzwania, które zignorował.
Po pierwsze, wie, jak to się skończyło, gdy Hillary Clinton zeznawała przez 11 godzin w sprawie ataku terrorystycznego w Benghazi, na prośbę jego poprzednika, byłego posła Treya Gowdy'ego (R-S.C.) -- krótko mówiąc, niedobrze dla Gowdy'ego i Republikanów, którzy sprawili, że wyglądali głupio, gdy Clinton szybko ich pouczała. Wcale nie jest jasne, czy Comer, ociężała postać często wyśmiewana szeptem przez kolegów Republikanów, poradziłby sobie lepiej przeciwko obojgu Clintonom.
Po drugie, Comer najwyraźniej planuje stosować podstępną strategię, która okazała się bardziej skuteczna dla Gowdy'ego podczas farsy w Benghazi -- nagrywać zeznania, a następnie selektywnie ujawniać fragmenty, które tworzą mylne wrażenie zeznań. W ten sposób Gowdy nadużył Sidney'a Blumenthala, dziennikarza i byłego asystenta Białego Domu Clintona, wezwanego do prywatnego zeznawania przez dziewięć godzin podczas tego dochodzenia w 2015 roku.
Pisałem obszernie o tym klaunowym przedstawieniu -- i współudziale, z którego Gowdy korzystał ze strony biura waszyngtońskiego New York Timesa, które chętnie pochłaniało przecieki -- w serii postów. Gowdy i jego poplecznicy sfabrykowali opowieść o rzekomych „interesach biznesowych" Blumenthala w Libii i o tym, jak wpłynęły na politykę Clinton. Po wymyśleniu tej odwracającej uwagę historii, Republikanie nie mogli pozwolić, aby opinia publiczna zobaczyła i usłyszała, jak Blumenthal ją demoluje.
Pomimo protestów Demokratów, zwłaszcza nieżyjącego i bardzo szanowanego posła Elijaha Cummingsa (D-Md.), o wiele solidniejszej postaci niż obecny najwyższy rangą Demokrata, zeznania Blumenthala były trzymane w tajemnicy -- gdzie pozostają do dziś. Ani Gowdy, ani jego koledzy Republikanie nie chcieli, aby opinia publiczna zobaczyła, jak nadużyli swojej władzy, aby szerzyć fałsze, dążyć do partyjnych uraz niezwiązanych z Benghazi i ogólnie robić z siebie głupców.
Czy Demokraci z Izby, ofiary Epsteina i media pozwolą Comerowi ujść na sucho z tą samą grą? Przy całej ich retoryce o „przejrzystości", nie wspominając o podobnej wzniosłej paplaninie Republikanów, dlaczego mieliby pozwolić na to oszustwo?
Schemat Comera, aby ukryć, a następnie zniekształcić zeznania Clintonów, to najnowszy epizod w trwającym tuszowaniu Trumpa. Byłoby rzeczywiście wstydem pozwolić, aby takie oszustwo miało miejsce.


