Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee wskazał, że Rada Pokoju prezydenta Donalda Trumpa może stać się jego głównym przedmiotem zainteresowania po zakończeniu prezydentury, dając mu nieokreśloną pozycję władzy.
W wywiadzie dla New York Post Huckabee stwierdził, że Trump zamierza pozostać wpływowy po odejściu z urzędu w 2028 roku. Huckabee powiedział: "Każdy, kto go zna, wie, że to nie jest facet, który kiedykolwiek przejdzie na emeryturę. Nie będzie siedział na bujanym fotelu na ganku i grał w golfa raz w tygodniu. Jest niezdolny do takiego uspokojenia się."
Rada Pokoju, jak twierdzi Trump, została stworzona, aby zgromadzić światowych przywódców i międzynarodowych pośredników władzy w celu rozwiązywania globalnych konfliktów. Wymaga wkładu w wysokości 1 miliarda dolarów za członkostwo i została zbojkotowana przez zachodnich przywódców podczas ceremonii inauguracyjnej na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w zeszłym miesiącu.
Ale Huckabee powiedział, że mogłaby przekształcić się w długoterminową osobistą inicjatywę, gdy Trump opuści Biały Dom. Trump już wyznaczył siebie na nieokreślonego przewodniczącego rady i wskazał swoje preferencje dla umieszczenia siedziby organizacji w Waszyngtonie.
Odwołując się do doktryny religijnej, Huckabee odniósł się do biblijnych nauk o tworzeniu pokoju. Stwierdził: "Jest taki fragment w Nowym Testamencie, który mówi: 'Błogosławieni czyniący pokój'. I niestety wiele osób myśli, że to znaczy: 'Błogosławieni miłujący pokój'. Cóż, wszyscy kochają pokój, ale ludzie, którzy kochają pokój, niekoniecznie go tworzą."
Huckabee kontynuował: "Możesz pokazać znak pokoju, możesz nosić symbole i możesz zrobić sobie tatuaż na ramieniu mówiący: Kocham pokój. To nie tworzy pokoju."
"Z drugiej strony, Trump chce być twórcą pokoju."
Huckabee przypisał Trumpowi rozwiązanie lub zmniejszenie napięć w wielu międzynarodowych konfliktach — choć te twierdzenia zostały zakwestionowane przez wielu weryfikatorów faktów.


