Ujawnienie: Poglądy i opinie wyrażone tutaj należą wyłącznie do autora i nie reprezentują poglądów i opinii redakcji crypto.news.
Pamiętam, gdy telefon zadzwonił o 2 nad ranem. Kolejny przyjaciel i założyciel, bardzo zestresowany, pytał, czy powinien wypuścić swój token teraz, czy poczekać kolejne sześć miesięcy. Określenie najlepszego czasu na wypuszczenie tokena jest trudniejsze niż kiedykolwiek. Trzy lata temu wydawało się to dla wielu proste. Szybko wypuścić, stworzyć szum medialny i płynąć na fali. Ale dzisiaj takie podejście szybko zabija projekty, a czasem całe firmy.
Co się zmieniło? Branża fundamentalnie się zmieniła, zarówno codzienni inwestorzy, kapitał venture, jak i instytucje szukają użyteczności komercyjnej i wartości, zamiast spekulacyjnego szumu.
W poprzednich cyklach wypuszczanie tokena było stosunkowo proste. Projekty pisały white paper obiecujący rewolucyjną technologię, tworzyły ogromną ilość szumu medialnego, wypuszczały swój token i zbierały miliony dolarów na podstawie spekulacji, jednocześnie opracowując produkt później.
Gdy branża była w powijakach, a ograniczona liczba projektów walczyła o uwagę, dla wielu to działało. Tworzono rozbudowane dokumenty tokenomiczne i struktury zarządzania dla produktów, które nie istniały. Zespoły zbierały miliony z prezentacji PowerPoint.
Vaulta (wcześniej EOS) zebrała 4,1 miliarda dolarów w trwającym rok ICO, obiecując wysoce skalowalną platformę blockchain. Filecoin zebrał 205 milionów dolarów na założeniu stworzenia zdecentralizowanego systemu przechowywania. Kik zebrał prawie 100 milionów dolarów na token mający stanowić podstawę przyszłej „gospodarki cyfrowej" w ekosystemie Kin. To tylko trzy przykłady z morza tysięcy.
Czasami to działało. Ale często nie, a wsteczny model zaczął się załamywać, prowadząc do negatywnego postrzegania terminu initial coin offering. Po pierwsze, projekty często nigdy nie znajdowały prawdziwych użytkowników, budując produkty, których nikt nie chciał, lub co gorsza, nie budując nic. Po drugie, nawet zespoły, które generowały przychody, zapominały o posiadaczach tokenów, a token stawał się odłączony od sukcesu biznesowego.
Nawet dobrze finansowane projekty z poparciem celebrytów miały trudności z utrzymaniem zainteresowania przez więcej niż kilka dni. Niektóre zespoły wydawały setki tysięcy na kampanie influencerów, które wpływały na cenę ich tokena przez 48 godzin. Problem polega na tym, że wiele projektów prowadziło takie kampanie jednocześnie, co sprawiało, że przebicie się przez szum było prawie niemożliwe.
Ale być może co ważniejsze, liczba wypuszczeń tokenów eksplodowała. CoinMarketCap śledzi ponad 18 000 kryptowalut, a niektóre szacunki określają całkowitą liczbę tokenów na 37 milionów. To ogromny wzrost konkurencji o tę samą pulę uwagi inwestorów, która może być bardziej selektywna niż kiedykolwiek. Sam szum medialny już nie wystarczy.
Dzisiejszy krajobraz wypuszczania tokenów jest zupełnie inny i czasami może przypominać TradFi IPO. Wsteczny model został odwrócony do góry nogami, a inwestorzy szukają najpierw użyteczności i rzeczywistej wartości komercyjnej, zamiast szumu wokół spekulacyjnej przyszłej technologii i zysku.
Najlepsze projekty nie skupiają się na przebijaniu konkurencji szumem medialnym; skupiają się na przewyższaniu ich w budowaniu. Tworzą produkty, których ludzie używają codziennie, wspierane przepływami pieniężnymi, które uzasadniają wyceny tokenów poprzez analizę fundamentalną. Tokeny są następnie wypuszczane jako akcelerator wzrostu.
Ta zmiana wymusiła innowacje w sposobie, w jaki tokeny tworzą wartość dla posiadaczy. Proste prawa do zarządzania z poprzednich cykli już nie wystarczają. Udział w przychodach dla stakujących, zniżki na opłaty dla długoterminowych posiadaczy i programy odkupu protokołu wykorzystujące opłaty sieciowe stały się normą. Rezultatem jest zdrowszy ekosystem, w którym posiadanie tokenów oznacza posiadanie części prawdziwego biznesu.
Hyperliquid zbudował dochodową giełdę o wolumenie handlowym 250 miliardów dolarów, która generowała 55 milionów dolarów miesięcznego przychodu, zanim ich token istniał. Następnie zrobili coś bezprecedensowego przy swoim wypuszczeniu. Nie było żadnej alokacji dla zewnętrznych VC — 33% zostało zrzucone użytkownikom, a 31% zarezerwowano na nagrody społecznościowe.
Pendle zbudował platformę do handlu przyszłymi zyskami na protokołach DeFi, i nikt nie przejmował się ich tokenem, dopóki nie wygenerowali 4 milionów dolarów miesięcznego przychodu i 5 miliardów dolarów całkowitej zablokowanej wartości. Aave było podobne do ich przychodów z pożyczek, obok Uniswap z jego wolumenem transakcji. Tych metryk nie można sfałszować ani wytworzyć poprzez kampanie marketingowe.
Kilka wybranych projektów może łączyć staromodny szum z nowoczesnymi fundamentami. Pump.fun jest jednym z nich. Zbudowali silne dopasowanie produktu do rynku, z ponad 11 milionami tokenów wypuszczonych na ich platformie, generując 400 milionów dolarów przychodu.
Ale potem wybrali tradycyjny styl wypuszczenia ICO na sześciu giełdach jednocześnie, sprzedając 33% tokenów po 0,004 dolara każdy. Mieli również stosunkowo wysoką alokację dla zespołu i inwestorów. Ale w przeciwieństwie do czysto spekulacyjnych tokenów, Pump.fun miał udowodnione strumienie przychodów i adopcję użytkowników.
Co czyni te przypadki interesującymi, to ich różne podejście do tej samej zasady. Wszystkie trzy zbudowały prawdziwe biznesy przed tokenami. Pendle wybrał stopniową dystrybucję, Hyperliquid priorytetowo potraktował własność społeczności, a Pump.fun postawił na maksymalną uwagę rynku poprzez skoordynowane wypuszczenia na giełdach.
W całkowitym kontraście do poprzednich cykli, rynek nagradza budowniczych, którzy udowadniają wartość przed poszukiwaniem spekulacji. To głębokie dojrzewanie rynku i pod pewnymi względami przypomina IPO, które widzimy w TradiFi.
Podczas gdy web3 stanowi bardziej inkluzywną przyszłość niż TradiFi, z pewnością możemy zabrać ze sobą najlepsze części przeszłości w przyszłość.

