Administracja Trumpa ogłosiła swoje najnowsze działania zmierzające do nałożenia rozległych ceł na kraje na całym świecie. Tym razem uzasadnia ten krok, wykorzystując mało znany przepis ustawy handlowej z 1974 roku, który pozwala na nakładanie ceł na kraje oskarżone o zbyt pobłażliwe podejście do handlu towarami produkowanymi przy użyciu pracy przymusowej. Choć ta runda ceł ma większą szansę na utrzymanie się przed sądem niż poprzednie działania, noblista Paul Krugman ostrzega, że to kolejna z „prawniczych sztuczek i kłamstw" prezydenta Donalda Trumpa, która nadal będzie uderzać w portfele Amerykanów.
Kiedy Trump uruchomił swój program celny na początku swojej drugiej kadencji, pisze Krugman, „jego ruch wywołał wstrząs – i to nie tylko ze względu na skutki ekonomiczne. Cła Trumpa były wyraźnie nielegalne – podatki nałożone nie w drodze właściwego prawodawstwa, lecz poprzez powołanie się na mało znane istniejące prawo przeznaczone do radzenia sobie z nagłymi sytuacjami gospodarczymi, mimo że żadna taka sytuacja nie istniała. Ponadto, nakładając te cła jednostronnie, Trump naruszał wieloletnie uroczyste umowy USA z innymi narodami, w tym z naszymi najbliższymi sojusznikami."
Zamiast realizować obietnicę Trumpa dotyczącą ożywienia gospodarki, cła przyczyniły się do kryzysu inflacyjnego. Choć Sąd Najwyższy ostatecznie orzekł, że większość ceł Trumpa była nielegalna, wiele z nich utrzymano w mocy na podstawie innego mało znanego prawa, które pozwalało mu na stosowanie opłat w określonych sytuacjach kryzysowych. Jak zauważa Krugman, żadna taka sytuacja kryzysowa nie istnieje, więc ponieważ pretekst Trumpa jest prawnie ograniczony do 150 dni, potrzebował kolejnego planu.
„Wczoraj przybrało to formę ceł na podstawie 'Sekcji 301' na 60 partnerów handlowych, w tym Unię Europejską i Japonię" – pisze Krugman. „Sekcja 301 nosi tytuł 'Ochrona przed nieuczciwymi praktykami handlowymi'. Jakie więc nieuczciwe praktyki trumpiści twierdzą, że cały świat stosuje? Odpowiedź jest taka, że administracja Trumpa oskarża inne kraje o 'niepowodzenie we wprowadzeniu i skutecznym egzekwowaniu zakazu importu towarów produkowanych przy użyciu pracy przymusowej'. Proszę zwrócić uwagę na sformułowanie. Nie oskarżają samej Unii Europejskiej o stosowanie pracy niewolniczej. Nawet trumpiści nie są gotowi kłamać tak bezwstydnie (jeszcze). Nie, twierdzenie polega na tym, że UE nie robi wystarczająco dużo, aby powstrzymać kraje stosujące pracę niewolniczą przed sprzedażą swoich towarów w Europie."
Według Krugmana, „Wszyscy, i mam na myśli wszyscy, rozumieją, że rzekome uzasadnienie dla tych ceł jest kłamstwem." Jak zauważa, nie ma powodu, by sądzić, że UE lepiej przeciwdziała pracy niewolniczej niż USA, ani że administracja Trumpa rzeczywiście troszczy się o tę kwestię. Raczej „to nic innego jak przejrzyste, można by powiedzieć drwiące, fałszywe uzasadnienie dla dalszego łamania zarówno prawa amerykańskiego, jak i umów międzynarodowych."
„Dlaczego poplecznicy Trumpa wciąż używają prawniczych sztuczek i kłamstw, aby nakładać cła?" – pisze Krugman. „W końcu nie ma powodu, dla którego nie mogliby po prostu poprosić Kongresu o nałożenie ceł w drodze normalnego prawodawstwa. Jednak takie działanie napotkałoby trzy problemy z punktu widzenia Trumpa. Po pierwsze, Kongres mógłby się opierać. Po drugie, przynajmniej próba uchwalenia ustawy wymagałaby przesłuchań, podczas których słabość argumentów administracji stałaby się oczywista. Po trzecie, jednym z powodów, dla których Trump uwielbia cła, jest to, że może wydawać dekrety według własnego uznania, żadnych tych uciążliwych nonsensów związanych z konsultowaniem się z władzą ustawodawczą; konieczność przestrzegania Konstytucji zepsułaby jego fantazje o wszechmocy."
Dla Krugmana rodzi to kolejne pytanie: dlaczego Trump w ogóle wciąż próbuje z cłami? Nie dość, że nie osiągnęły one sugerowanych celów, to są one „również głęboko niepopularne, a przytłaczająca większość Amerykanów słusznie uważa, że podniosły ceny." Według Wspólnego Komitetu Ekonomicznego, cła kosztowały przeciętną amerykańską rodzinę dodatkowe 2500 dolarów w ciągu ostatniego roku. Skomplikowały też łańcuchy dostaw, zwiększyły koszty produkcji i spowolniły ogólny wzrost gospodarczy, jednocześnie szkodząc relacjom z kluczowymi partnerami handlowymi.
Mając to wszystko na uwadze, Krugman twierdzi, że nie ma ekonomicznej logiki w finansowej zagładzie, którą prezydent jest gotów narzucić swoim programem. Krugman mówi: „Dla Trumpa wycofanie się z ceł byłoby równoznaczne z przyznaniem się do porażki. A jeśli wierzycie, że to zrobi, to mam szybkie, łatwe zwycięstwo nad Iranem, które możecie chcieć kupić."


