Prezydent Donald Trump przyznał, że sytuacja finansowa Amerykanów w ogóle nie zaprzątała mu głowy, gdy wchodził na spotkania z międzynarodowymi przedstawicielami w sprawie trwającego kryzysu irańskiego.
Trump rozmawiał z dziennikarzami podczas briefingu przed wyjazdem na spotkanie z międzynarodowymi przedstawicielami w sprawie naprawy bałaganu, który Trump stworzył, dołączając do Izraela we wspólnych atakach rakietowych na Iran.
Ta przemoc wywołała retaliacyjną odpowiedź Iranu w postaci zamknięcia Cieśniny Ormuz, powodując wzrost globalnych i amerykańskich cen paliw i artykułów spożywczych.
Jednak Trump bez trudu przyznał, że ból, jaki jego ataki zadały amerykańskim wyborcom, nie był dla niego szczególnie ważny.
„Panie Prezydencie, w jakim stopniu sytuacja finansowa Amerykanów motywuje pana do zawarcia umowy [z Iranem]" – krzyknął dziennikarz tuż przed tym, jak prezydent odchodził.
„Ani trochę" – odpowiedział natychmiast Trump. „Jedyna rzecz, która ma znaczenie, gdy mówię o Iranie, to to, że nie mogą mieć broni jądrowej. Nie myślę o sytuacji finansowej Amerykanów. Nie myślę o nikim. Myślę o jednej rzeczy: nie możemy pozwolić Iranowi na posiadanie broni jądrowej."
Ta reakcja raczej nie wywoła pozytywnych odczuć wśród Amerykanów cierpiących z powodu wzrostu cen na stacjach paliw, ani wśród Republikanów, którzy w listopadzie stoją w obliczu reakcji wyborców niezadowolonych ze swoich problemów.
- YouTube youtu.be

