Cztery miesiące po rozpoczęciu wojny z Iranem gospodarka USA wciąż stoi na nogach, ale grunt pod nią szybko się przesuwa – i zarówno Wall Street, jak i Waszyngton zaczynają to odczuwać.
Główny ekonomista Goldman Sachs, Jan Hatzius, powiedział w poniedziałek, że globalna gospodarka trzyma się razem, opisując jej stan jako „uginająca się, ale nie łamiąca".

W jego notatce pojawiły się pytania, które wielu inwestorów już sobie zadaje. Dlaczego rynek akcji radzi sobie dobrze, skoro nastroje wśród uczestników rynku są skrajnie negatywne.
Hatzius wskazał trzy powody tego rozdwojenia rynku.
Ponieważ kraje zgromadziły zapasy ropy przed wojną, ceny nie osiągnęły poziomu, którego się obawiano. Spowodowało to niedobory produktów takich jak paliwo lotnicze, jednak Hatzius określił to jako „stosunkowo bezbolesne", gdyż linie lotnicze ograniczyły rozkłady na trasach o niższym priorytecie.
Po drugie, boom na AI z ogromnymi wydatkami utrzymywał inwestorów w zaufaniu do rynków. To wystarczyło, by S&P 500 i Nasdaq utrzymały się na historycznych szczytach.
Nie oznacza to jednak, że skoro wszystko jest dobrze teraz, to będzie dobrze na końcu. Roczne prawdopodobieństwo recesji według banku spadło do 25% z 30%. Niemniej jednak jest to wciąż o 5% powyżej poziomu sprzed wojny.
Ekonomiści spodziewają się spowolnienia wydatków konsumenckich, gdy skończą się pieniądze z zwrotów podatkowych. Ponadto ceny gazu będą nadal rosły, a wzrost wynagrodzeń spadnie, jeśli wojna będzie trwać.
Hatzius powiedział również, że AI nie utrzyma rynków na powierzchni na dłuższą metę. Mniejsza liczba miejsc pracy w przeliczeniu na jednostki wzrostu gospodarczego przy wyższych cenach elektroniki dodatkowo wzmaga presję inflacyjną, która już wymyka się spod kontroli.
Szkody są już widoczne na stacjach paliw. Galón zwykłej benzyny kosztował w poniedziałek średnio 4,52 dolara, w porównaniu z 3,14 dolara rok temu, według AAA. Ceny wzrosły o 0,9% tylko w kwietniu, podnosząc roczną stopę inflacji do 3,3% – najwyższego poziomu od kwietnia 2024 roku. Amerykanie wydają więcej na paliwo i energię, pozostawiając mniej na wszystko inne.
Kwietniowy raport o zatrudnieniu przyniósł chwilową ulgę. Gospodarka dodała 115 000 miejsc pracy w ubiegłym miesiącu, a stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,3%. Ekonomiści ostrzegli jednak przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków.
Joe Brusuelas, główny ekonomista RSM, opisał rynek pracy jako sytuację „niskiego zatrudnienia, niskich zwolnień" – stabilną na powierzchni, ale nierozwijającą się. Guy Berger, główny ekonomista Homebase, nazwał raport „sygnałem tego, co mogło być", dodając, że czuje się „bardziej zaniepokojony" tym, co czeka nas w przyszłości.
Częściowym powodem, dla którego bezrobocie nie rośnie, jest kurczenie się samej siły roboczej. Polityka imigracyjna i deportacyjna administracji usunęła z rynku pracy około 600 000 osób, co upiększa stopę bezrobocia, nie odzwierciedlając silniejszego rynku pracy.
Kathryn Anne Edwards, ekonomistka i współzałożycielka Optimist Economy, stwierdziła, że rynek pracy nie jest w stanie wchłonąć nowej fali utraty miejsc pracy.
Jeśli to się zmieni, powiedziała, „wyglądałoby to jak poważna recesja". Ostrzegła, że producenci i liderzy biznesu w dużej mierze po prostu czekają na zakończenie niepewności, i że wojna z Iranem może okazać się „krokiem za daleko" dla decyzji dotyczących zatrudnienia i inwestycji.
Dla Trumpa liczby są złe. Sondaż YouGov przeprowadzony między 1 a 4 maja wykazał, że jedynie 38% zarejestrowanych wyborców aprobuje jego zarządzanie gospodarką, podczas gdy 69% nie aprobuje jego reakcji na rosnące ceny.
Demokraci muszą przejąć zaledwie osiem z 18 konkurencyjnych okręgów Izby Reprezentantów, aby przejąć kontrolę nad izbą. Wzrost bezrobocia mógłby to znacznie ułatwić.
Trump próbował wyprzedzić problem, rozważając zawieszenie federalnego podatku od gazu i złagodzenie ograniczeń dotyczących importu wołowiny. Jednak w poniedziałek powiedział, że zawieszenie broni z Iranem jest „na skraju życia", co spowodowało spadek akcji i ponowny wzrost cen ropy.
Wojna, która już nadwyrężyła gospodarkę, może jeszcze okazać się tym, co ją złamie.


