Konserwatywni sędziowie Sądu Najwyższego stali się wyjątkowo defensywni w obliczu rosnącej liczby orzeczeń wydanych na korzyść prezydenta Donalda Trumpa, jednak mimo ich protestów pewien prawnik argumentował na łamach The Hill, że własne słowa jednej z sędzi ujawniły, iż są oni w rzeczywistości „grupą partyjnych kunktatatorów", zainteresowanych wyłącznie orzeczeniami, które „sprawią, że Republikanie wygrają".
Steven Lubet jest profesorem emerytowanym w Northwestern University Pritzker School of Law. W poniedziałek opublikował artykuł publicystyczny w The Hill, w którym zwrócił uwagę na wcześniejsze komentarze mianowanej przez Trumpa konserwatywnej sędzi Amy Coney Barrett, argumentując, że zgodnie z jej „własną definicją" sąd zachowuje się jak bezczelni aktorzy polityczni.
„Prezes Sądu Najwyższego John Roberts niezmiennie utrzymuje, że on i jego koledzy nie są 'aktorami politycznymi'" – napisał Lubet. „Ale kiedy sześciu konserwatywnych sędziów Sądu Najwyższego niedawno zagłosowało za faktycznym unieważnieniem kluczowego przepisu Ustawy o prawach wyborczych z 1965 roku, ujawnili się jako gwaranci krajowego programu Partii Republikańskiej. Nie musicie mi wierzyć na słowo. Nie kto inny jak sędzia Amy Coney Barrett opisała, jak ustalić, czy sędziowie są neutralnymi arbitrami prawa, czy też politycznymi operatywami w togach. Mianowana przez Republikanów supermajoryzacja nie zdała tego testu".
Komentarze, o których pisał Lubet, padły w kwietniu 2022 roku w Bibliotece Prezydenckiej Ronalda Reagana. Sędzia Barrett namawiała widownię do „czytania uzasadnienia" każdego orzeczenia Sądu Najwyższego, aby ocenić, czy było ono „zaprojektowane w celu narzucenia preferencji politycznych większości", czy też „jest rzeczywiście szczerym i przekonującym wysiłkiem, nawet jeśli ostatecznie się z nim nie zgadzasz, zmierzającym do ustalenia, czego wymaga Konstytucja i precedens".
„Barrett niemal dobrze sformułowała ten test; powinno było brzmieć 'czytajcie uzasadnienia', w liczbie mnogiej" – napisał Lubet. „Każdy bystry sędzia potrafi sprawić, że jedno uzasadnienie wyda się spójne i logiczne. Dopiero porównując wiele uzasadnień, można dostrzec wzorzec politycznego faworyzowania. Czy orzeczenia konsekwentnie podążają za tym, czego 'wymaga precedens', jak to ujmuje Barrett, czy też zmieniają kurs, aby osiągnąć polityczne rezultaty?"
Lubet argumentował, że dwa kluczowe orzeczenia sądu dotyczące praw wyborczych „są ze sobą sprzeczne" w taki sposób, że „każde z nich przyniosło Republikanom korzyści wyborcze". W sprawie Rucho v. Common Cause z 2019 roku sąd orzekł, że nadmiernie stronnicze okręgi wyborcze ukształtowane przez gerrymandering są poza zakresem jego kompetencji do zmiany. Natomiast w niedawnej sprawie Louisiana v. Callais sąd zadecydował, że jednak może to zrobić, i „nadał pieczęć akceptacji 'legalnemu' gerrymenderingowi partyjnemu, wykorzystanemu jako powód do likwidacji okręgu kongresowego z większością czarnoskórych wyborców, wyznaczonego na mocy Ustawy o prawach wyborczych".
„Tak więc skorzystajcie z przenikliwej rady Barrett dotyczącej identyfikowania partyjnych kunktatatorów" – podsumował Lubet. „Czytajcie uzasadnienia i szukajcie przewodniej nici partyjnego gerrymenderingu. Czy sprawa Callais (napisana przez sędziego Samuela Alito przy udziale Robertsa) jest spójna ze sprawą Rucho (napisaną przez Robertsa przy udziale Alito) na jakiejkolwiek dostrzegalnej zasadzie innej niż korzyść partyjna?"

