Prezydent Donald Trump nadal fałszywie twierdzi, że wygrał wybory prezydenckie w 2020 roku — a ta fikcja napędza teraz agendy nowego pokolenia potencjalnych republikańskich gubernatorów.
Michigański strateg Partii Republikańskiej Jason Cabel Roe argumentował, że nacisk na popieranie zaprzeczania wyborom przez Trumpa jest „głupi, bo wiedzą lepiej" — napisali Dan Merica, Patrick Marley i Clara Ence Morse z The Washington Post. Były dyrektor wykonawczy Partii Republikańskiej w Michigan dodał następnie: „ale, wiecie, to wciąż jest to, co baza chce słyszeć." Mimo tej obsesji Roe dodał jednak, że wyborców znacznie bardziej martwi gospodarka i ceny paliwa.
„W tym momencie jest już wystarczająco dużo zamętu wokół tego, co wszyscy czują na temat integralności wyborów — a może nawet trochę zmęczenia ponownym roztrząsaniem wyborów sprzed sześciu lat — że po prostu nie wiem, czy naprawdę ma to znaczenie dla wyborców" — wyjaśnił Roe. Jego stanowisko poparł marcowy sondaż NBC News, który wykazał, że wyborcy są najbardziej zaniepokojeni inflacją i kosztami utrzymania, a następnie zagrożeniami dla demokracji.
Republikanie ubiegający się o stanowisko gubernatora w swoich stanach na platformach zaprzeczania wyborom to: Mike Lindell z Minnesoty, założyciel MyPillow; poseł Andy Biggs z Arizony; wicegubernator Georgii Burt Jones; skarbnik Republikanów Pensylwanii Stacy Garrity; poseł Tom Tiffany z Wisconsin; lider mniejszości w senacie stanowym Michigan Aric Nesbitt i poseł John James; oraz szeryf hrabstwa Riverside w Kalifornii Chad Bianco.
Oprócz demonstrowania lojalności wobec Trumpa, zaprzeczanie wyborom oznacza również, że ci kandydaci mogą próbować odrzucać ważne wyniki liczenia głosów w wyborach prezydenckich w 2028 roku, jeśli zostanie to wywarte przez Biały Dom.
„To jest ważna kwestia" — powiedział gubernator Kentucky Andy Beshear, przewodniczący Demokratycznego Stowarzyszenia Gubernatorów, grupy przygotowującej się do uczynienia historii republikanów w zaprzeczaniu wyborom kluczową kwestią w 2026 roku, podczas przemówienia. „Ale to nie jedyna kwestia i niekoniecznie powinna być wiodącym tematem. Prawie wszyscy w tej gospodarce zmagają się z problemami z powodu [Trumpa], a ci kandydaci, ci zaprzeczacze wyborów, byli gotowi zrobić wszystko dla tego prezydenta. Tak więc ich poprzednie próby kradzieży wyborów miały na celu ukradzenie ich dla faceta, który utrudnił życie. Z pewnością nie zamierzają mu się sprzeciwić, by spróbować ułatwić życie."
Jak napisał w lutym konserwatywny publicysta George F. Will, Trump dokładnie rozstrzygnął swoje twierdzenia o fałszowaniu wyborów na drodze sądowej i wszystkie zostały uznane za bezpodstawne.
„Ktoś powinien mu przeczytać 'Lost, Not Stolen,' raport z 2022 roku autorstwa ośmiu konserwatystów (dwóch byłych senatorów republikańskich, trzech byłych federalnych sędziów apelacyjnych, byłego republikańskiego radcy generalnego i dwóch republikańskich specjalistów ds. prawa wyborczego)" — wyjaśnił Will w The Washington Post. „Zbadali wszystkie 187 zarzutów w 64 wyzwaniach sądowych złożonych w wielu stanach przez Trumpa i jego zwolenników. Dwadzieścia spraw zostało oddalonych przed rozprawami co do istoty, 14 zostało dobrowolnie wycofanych przez Trumpa i jego zwolenników przed rozprawami. Spośród 30, które dotarły do rozpraw co do istoty, strona Trumpa zwyciężyła tylko w jednej, w Pensylwanii, przy zbyt małej liczbie głosów, by zmienić wynik stanu."
Will dodał: „Średnia wyników Trumpa? ,016. W Arizonie, najdokładniej zbadanym stanie, prywatna firma wybrana przez zwolenników Trumpa potwierdziła jego przegraną, znajdując 99 dodatkowych głosów na Bidena i 261 głosów mniej na Trumpa." Dlatego napisał o Trumpie: „Człowiek, który nigdy nie zmienia swojej opinii, jest jak stojąca woda i hoduje gady umysłu."


