Każdy podatek od majątku z pewnością wywoła paraliżującą dyskusję, że otwiera kolejną okazję do korupcji, czy to poprzez zwykłe kradzieże, czy spisekKażdy podatek od majątku z pewnością wywoła paraliżującą dyskusję, że otwiera kolejną okazję do korupcji, czy to poprzez zwykłe kradzieże, czy spisek

[Newspoint] Imperatyw moralny

2026/03/21 11:00
5 min. lektury
W przypadku uwag lub wątpliwości dotyczących niniejszej treści skontaktuj się z nami pod adresem crypto.news@mexc.com

Nie wiem, jak długo słyszę pouczenie, że podatek od bogactwa jest po prostu najbardziej sprawiedliwym obciążeniem w społeczeństwie tak nierównym jak nasze. I słyszę to ponownie od samego nieustannego napominacza, ekonomisty i politologa Sonny'ego Afryki, dyrektora wykonawczego IBON, organizacji non-profit, która sprawiła, że bogaci i inni przedstawiciele establishmentu czują się na ogół niekomfortowo ze względu na jej progresywne podejście. 

Sam zawsze uważałem, że to właśnie podejście odpowiednie dla naszej sytuacji, w której bogaci stają się bogatsi, podczas gdy biedni pozostali biedni, a do ich już licznych szeregów dołączają ci, którzy zostali zdegradowani z coraz bardziej kurczącej się klasy średniej. To sytuacja utrwalana przez kulturę, która ugruntowała dynastie polityczne w bogactwie i władzy oraz zinstytucjonalizowała korupcję urzędniczą.

Sonny Africa jest mniej więcej w tym samym wieku co mój najstarszy syn, oddzielony dwoma pokoleniami od innego ekonomisty, z którym jest, co nie jest zaskakujące, zaznajomiony — nieżyjącego już, podobnie myślącego Alejandro Lichauco. Mówi mi, że prace Dinga Lichauco „należały do pierwszych jasnych relacji na temat ekonomii nacjonalistycznej", które czytał. 

Lichauco był rzeczywiście znany jako ekonomista nacjonalistyczny — z tego samego powodu, dla którego Renato („Tato") Constantino, jego współczesny, był znany jako historyk nacjonalistyczny (The Past RevisitedThe Continuing Past). Rzeczywiście, to właśnie ich określenie „nacjonalistyczne" krytycy — ci wystarczająco śmiali spośród nich — wykorzystali jako pretekst do ataków na nich. Sednem ich krytyki, która mogła wyglądać dobrze na papierze, ale zdecydowanie okazała się infantylna w praktyce, było to, że ekonomia i historia powinny być uprawiane jako neutralne dyscypliny, nieskażone żadnym punktem widzenia, bez względu na to, czy demokratycznym, czy patriotycznym.

Przeprowadzając porównanie z własnego zawodu, nie różni się to od relacjonowania wiadomości w ich najprostszej formie, bez komentarzy czy adnotacji, lub, jeśli wolisz, jakichkolwiek dodatków, choćby istotnych, wyjaśniających lub w inny sposób prawdopodobnie przydatnych w destylacji spraw publicznych. Obawa polega na tym, że jakiekolwiek poczucie obiektywizmu zaobserwowane w relacjonowaniu zostałoby utracone przez rozcieńczenie, jakby nie było automatycznie tracone, gdy wiadomość zostaje oddzielona od rzeczywistości i opowiedziana werbalnie.

Chociaż zdecydowanie jest standardem dla nauk ścisłych, standardem ustanowionym przez kwantyfikowalne czynniki i działające formuły, obiektywizm nie działa w przedsięwzięciach wynikających z samych założeń, jak ma to miejsce w przypadku ekonomii i innych nauk społecznych. 

W każdym razie, w zeszłym tygodniu widziałem Sonny'ego Afrikę w telewizji mówiącego o perspektywie ograniczenia importu ropy i związanego z tym wzrostu cen, nie wspominając o potencjalnej światowej recesji, wszystko wynikające z obecnej wojny na Bliskim Wschodzie. Jako odruchowy środek kryzysowy, nasz własny rząd ucieka się do dotacji i rozważa zmniejszenie lub zawieszenie akcyzy na produkty naftowe.

Jako długoterminowy środek i dla większej elastyczności ekonomicznej, Africa ponownie wezwał do wprowadzenia podatku od bogactwa dla miliarderów, wyróżniając na początek 15 najlepszych — przypuszczam, że miał na myśli 15 filipińskich miliarderów dolarowych z listy amerykańskiego magazynu Forbes. Gdyby to ode mnie zależało, zszedłbym do ostatniego miliardera. Z pewnością jeden miliarder w tak rozpaczliwej sytuacji jak nasza stanowi wystarczającą nieprzyzwoitość. 

Africa wskazał również, że 20-25% podatek od dochodu netto przedsiębiorstw jest unikany przez celowe fałszywe przedstawianie, co skutkuje stratą dla rządu do 12%. Dobra część tej straty, przy prostym rozrachunku o sumie zerowej, musiała trafić jako nielegalnie zdobyty zysk do naszych miliarderów, między innymi oportunistów, biorąc pod uwagę tak jednoznaczne dowody, które ostatnio wyszły na jaw, świadczące o gotowości naszych urzędników do spiskowania, dla łapówek, z każdym, kto ma do czynienia z rządem, czy to wykonawcami, czy dużymi podatnikami.

Przez cały ten czas nasi nieprzyzwoicie bogaci potrafili rozstać się z częścią swoich pieniędzy na cele charytatywne na własnych warunkach, poprzez fundacje. Jednak ta rzekomo non-profit inicjatywa działa w rzeczywistości bardziej jako trik budowania wizerunku dla nich niż w celu zmniejszenia przepaści majątkowej: reklamuje wątpliwą cnotę i, co o wiele bardziej opłacalne, działa jako zabezpieczenie podatkowe. Jest zawstydzona przez wiejskie spiżarnie stworzone spontanicznie przez grupy klasy średniej i wystarczająco zamożnych dla biednych głodujących podczas pandemicznych blokad.

Faktem jest, że nasi miliarderzy nie są pociągani do odpowiedzialności prawnej przez podatek, który powinien ograniczać ich kompulsywne ekscesy. Zaniedbanie doprowadziło do spektakularnej porażki teorii, która zaleca pozostawienie kontroli kurka bogactwa w rękach bogatych, ponieważ, pewnie, pozwolili na nie więcej niż strużkę tam, gdzie hojny przepływ jest należny biednym jako długotrwały dług moralny.

Każdy podatek od bogactwa z pewnością wzbudzi paraliżujący argument, że otwiera kolejną szansę na korupcję, czy to przez zwykłe kradzieże, czy spiskowość. Ponieważ każdy wysiłek państwa generujący dochód potencjalnie to robi, to argument, który implicite promuje wypaczony status quo.

Z pewnością nie powinno być kompromisu w kampanii przeciwko korupcji — to wszystko część imperatywu moralnego. Ale by nie przeoczyć celu końcowego w zamieszaniu naszych priorytetów moralnych, tym celem jest zarządzanie przepaścią majątkową — podniesienie biednych do poziomów zadowolenia ustalonych według uznanych standardów przyzwoitego życia, które, co najmniej, gwarantują prawo do schronienia, edukacji, opieki zdrowotnej, emerytur i, tak, dotacji awaryjnych.

Mój domowy wszechstronny doradca mówi mi, że jej własne podejście do przepaści majątkowej pochodzi od jej dziadka: „Wszystko, co bierzesz ponad to, czego potrzebujesz, jest stratą dla naprawdę potrzebujących." – Rappler.com

Zastrzeżenie: Artykuły udostępnione na tej stronie pochodzą z platform publicznych i służą wyłącznie celom informacyjnym. Niekoniecznie odzwierciedlają poglądy MEXC. Wszystkie prawa pozostają przy pierwotnych autorach. Jeśli uważasz, że jakakolwiek treść narusza prawa stron trzecich, skontaktuj się z crypto.news@mexc.com w celu jej usunięcia. MEXC nie gwarantuje dokładności, kompletności ani aktualności treści i nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek działania podjęte na podstawie dostarczonych informacji. Treść nie stanowi porady finansowej, prawnej ani innej profesjonalnej porady, ani nie powinna być traktowana jako rekomendacja lub poparcie ze strony MEXC.