Prezydent USA Donald Trump i jego zwolennicy, w tym sekretarz obrony Pete Hegseth, upierają się, że wojna przeciwko Iranowi przebiega pomyślnie. Jednak krytycy operacji Epic Fury ostrzegają, że skrajnie prawicowy szyicki fundamentalistyczny reżim Iranu jest znacznie silniejszym przeciwnikiem, niż Trump sobie uświadamia.
Jonathan Lemire z The Atlantic, podczas wtorkowego porannego wystąpienia 17 marca w programie "Morning Joe" stacji MS NOW, argumentował, że Iran, pomimo "osłabionej" zdolności, może być jeszcze bardziej niebezpieczny — od blokowania przepływu ropy w Cieśninie Ormuz po możliwość ataków terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych. A niektórzy insiderzy z Waszyngtonu, z którymi rozmawiało Politico, obawiają się, że Trump nie radzi sobie z Iranem.
Megan Messerly z Politico, w artykule opublikowanym 17 marca, donosi: "Kiedy pod koniec zeszłego miesiąca USA rozpoczęły ostrzał Iranu pociskami Tomahawk, wielu sojuszników prezydenta Donalda Trumpa miało nadzieję, że będzie to szybka, precyzyjna operacja, podobna do zeszłorocznego uderzenia w irańskie obiekty nuklearne lub obalenia wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro w styczniu. Choć zaniepokojeni, byli uspokojeni przekonaniem, że otwarte cele Trumpa dają mu elastyczność, by ogłosić zwycięstwo, kiedy uzna to za stosowne. Teraz, ponad dwa tygodnie po rozpoczęciu kampanii, niektórzy z tych sojuszników uważają, że prezydent nie kontroluje już tego, jak ani kiedy wojna się zakończy."
Messerly dodaje: "Obawiają się, że ataki Iranu na tankowce naftowe w Cieśninie Ormuz, które wstrząsnęły globalnymi rynkami ropy naftowej i grożą szerszym kryzysem gospodarczym, zamykają Trumpa w sytuacji, w której eskalacja konfliktu — potencjalnie nawet wysłanie amerykańskich wojsk na ziemię — staje się jedynym sposobem na wiarygodne ogłoszenie zwycięstwa."
Źródło z Białego Domu Trumpa, które udzieliło wywiadu pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedziało Politico, że chociaż siły amerykańskie "skopały (Iranowi) tyłek na polu bitwy", to "oni teraz trzymają karty."
Według tej osoby: "To oni decydują, jak długo jesteśmy zaangażowani — i to oni decydują, czy wyślemy wojska na ziemię. I nie wydaje mi się, żeby było na to wyjście, jeśli chcemy zachować twarz."
Inne anonimowe źródło, opisane przez Messerly jako osoba "zaznajomiona z operacją USA w Iranie", powiedziało Politico: "Warunki się zmieniły. Wyjścia awaryjne już nie działają, ponieważ Iran prowadzi działania asymetryczne... Dla Białego Domu teraz jedynym łatwym dniem było wczoraj. Muszą się martwić o rozpad sytuacji."


