Wenezuelskie myśliwce F16 Sił Powietrznych biorą udział w ceremonii wojskowej w stolicy, Caracas, 5 marca 2014 r. (JUAN BARRETO/AFP via Getty Images)
AFP via Getty Images
Napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą zwiększyły prawdopodobieństwo, że USA mogą ostatecznie walczyć z wojskiem uzbrojonym w amerykańskie myśliwce F-16. Gdyby do tego doszło, nie byłby to pierwszy przypadek, gdy amerykańskie myśliwce stanęły przeciwko sobie, co doskonale pokazują wcześniejsze incydenty z Bliskiego Wschodu.
Dwa amerykańskie myśliwce F-16 należące do wenezuelskich sił powietrznych, oficjalnie nazywanych Boliwariańskim Lotnictwem Wojskowym Wenezueli, przeleciały w czwartek nad niszczycielem rakietowym klasy Arleigh Burke z systemem Aegis USS Jason Dunham. Urzędnicy Departamentu Obrony cytowani przez CBS News zauważyli, że zarówno Dunham, jak i wenezuelskie F-16 znajdowały się w zasięgu broni.
Przeloty miały miejsce dwa dni po tym, jak Marynarka Wojenna USA zatopiła małą motorówkę rzekomo przewożącą narkotyki z Wenezueli na południowych Karaibach, zabijając wszystkich 11 członków załogi.
Administracja Trumpa nakazała rozmieszczenie 10 myśliwców uderzeniowych stealth F-35 Lightning II piątej generacji w Portoryko, aby wesprzeć rozbudowę wojskową w regionie. Prezydent Trump ostrzegł w piątek, że jeśli wenezuelskie myśliwce ponownie przelecą nad amerykańskimi okrętami wojennymi i "postawią nas w niebezpiecznej sytuacji, zostaną zestrzelone". Trump wyjaśnił również, że USA nie "rozmawiają o" zmianie reżimu przeciwko wenezuelskiemu rządowi prezydenta Nicolasa Maduro.
Choć prawdopodobnie mało prawdopodobne, nie można całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym najlepsze amerykańskie odrzutowce, takie jak F-35, mogą ostatecznie zestrzelić znacznie starsze wenezuelskie F-16, które są wczesnej wersji Block 15 nabytej na początku lat 80. Mimo że Caracas niewątpliwie posiada tylko niewielką liczbę operacyjnych F-16, fakt, że już poderwało niektóre z nich, w tym co Pentagon opisał jako "pokaz siły", wskazuje, że starcia są z pewnością możliwe.
Jak pokazały przeszłe wydarzenia na Bliskim Wschodzie, starcia amerykańskich myśliwców przeciwko sobie nie są bezprecedensowe. Wręcz przeciwnie, zdarzało się to wielokrotnie.
Po irańskiej rewolucji w 1979 roku, a szczególnie po niesławnym zajęciu ambasady USA w Teheranie i długotrwałym kryzysie z zakładnikami, Iran przeszedł od bliskiego sojusznika USA do zdecydowanego przeciwnika.
Nowa Republika Islamska odziedziczyła duży arsenał nowoczesnego amerykańskiego sprzętu wojskowego, w tym duże siły powietrzne wyposażone w F-4 Phantomy, F-5 Tigery, a nawet myśliwce czwartej generacji F-14A Tomcat.
Kilka miesięcy po rewolucji nowy przywódca Iranu, ajatollah Ruhollah Chomeini, otrzymał prośbę o wysłanie F-14 do wsparcia Syrii, której radzieckie myśliwce trzeciej generacji MiG-21 i MiG-23 nie dorównywały nowym izraelskim myśliwcom czwartej generacji F-15 Eagle w walkach powietrznych nad Libanem. Chomeini odrzucił prośbę, argumentując, że Iran nie mógł sobie pozwolić na utratę samolotów, gdy mierzył się z kurdyjskim powstaniem. Gdyby ajatollah się zgodził, Izrael mógłby stanąć w obliczu radzieckiego lotnictwa wspieranego przez jeden z najlepszych amerykańskich myśliwców – uzbrojony w przełomowy pocisk powietrze-powietrze AIM-54 Phoenix o zasięgu poza zasięgiem wzroku. Izraelskie F-15 nie miały wówczas porównywalnego pocisku do Phoenixa.
Oczywiście do tego nie doszło. Ale w kolejnych latach w regionie dochodziło do starć między amerykańskimi myśliwcami.
5 czerwca 1984 roku, w trakcie wojny irańsko-irackiej, myśliwce F-15 Królewskich Saudyjskich Sił Powietrznych przechwyciły i zestrzeliły irańskiego F-4E oraz uszkodziły drugi, który naruszył saudyjską przestrzeń powietrzną. Incydent szybko doprowadził do krótkiego, ale intensywnego konfliktu powietrznego na dużą skalę, z Iranem poderwującym dodatkowe F-4 wspierane przez F-14, jedyne myśliwce, jakimi Teheran dysponował, aby dorównać saudyjskim Eaglesom, a Arabia Saudyjska poderwała F-15 i F-5.
Według jednej z retrospektywnych relacji, obie strony miały w powietrzu nawet 60 myśliwców!
Konflikt nie eskalował. Gdyby tak się stało, kilka myśliwców, wszystkie amerykańskiej produkcji, mogłoby zostać straconych po obu stronach w ciągu zaledwie kilku minut.
Później podczas wojny irańsko-irackiej wojsko amerykańskie bezpośrednio starło się z wojskiem irańskim, w tym w powietrzu, gdy rozmieściło marynarkę wojenną do eskortowania kuwejckich tankowców w Zatoce Perskiej. W godnym uwagi incydencie 8 sierpnia 1987 roku, amerykański F-14 Tomcat wystrzelił pociski średniego zasięgu AIM-7 Sparrow w kierunku irańskiego F-4 zbliżającego się do samolotu rozpoznawczego P-3 Orion. Choć amerykański Tomcat nie zdołał zestrzelić nadlatującego irańskiego Phantoma, prawdopodobnie udaremnił potencjalnie udany atak na Oriona.
(Niecały rok później, niszczyciel Aegis USS Vincennes tragicznie zestrzelił irański samolot pasażerski 3 lipca 1988 roku, zabijając wszystkich na pokładzie. Vincennes błędnie zidentyfikował Airbusa A300 Iran Air jako atakującego irańskiego F-14.)
Nie były to najnowsze przykłady konfrontacji amerykańskich myśliwców nad regionem.
Dekady później, na początku 2013 roku, myśliwiec stealth piątej generacji USAF F-22 Raptor podkradł się bezpośrednio pod irańskiego F-4, lecąc wystarczająco blisko i stabilnie, aby zbadać jego uzbrojenie, zanim poleciał obok niego i zasygnalizował mu, aby "wracał do domu". Irański Phantom próbował przechwycić amerykańskiego drona MQ-1 nad Zatoką Perską.
Znacznie bardziej niedawno, w maju 2025 roku, tureckie F-16 wysłały sygnały ostrzegawcze do izraelskich odrzutowców za pomocą swoich systemów walki elektronicznej, podczas gdy izraelskie myśliwce, niewątpliwie amerykańskie F-35, F-15 lub F-16, przeprowadzały naloty nad Syrią. Uważa się, że oba myśliwce operowały wówczas w syryjskiej przestrzeni powietrznej.
Po tym incydencie analitycy nie wykluczali możliwości turecko-izraelskich pozorowanych walk powietrznych, podobnych do powtarzających się turecko-greckich nad Morzem Egejskim, nad Syrią, zwłaszcza jeśli przeciwstawne polityki Izraela i Turcji w tym kraju będą się jeszcze bardziej rozbiegać.
Ponieważ oba kraje obecnie operują flotami myśliwców w całości amerykańskiej produkcji, w tym drugą i trzecią co do wielkości flotą F-16, ryzyko potencjalnych starć lub kolizji amerykańskich myśliwców – jak miało to miejsce w przypadku greckiego F-16 z tureckim w 2006 roku podczas pozorowanej walki powietrznej nad Morzem Egejskim – nad Syrią nie może być całkowicie wykluczone.
Chociaż wiele z powyższych epizodów miało miejsce dekady temu, mogą one nadal służyć jako odpowiednie precedensy, jeśli obecne napięcia na Karaibach eskalują i dojdzie do starć.
Źródło: https://www.forbes.com/sites/pauliddon/2025/09/07/before-venezuela-incident-us-made-fighters-faced-off-in-middle-east/



