Tuż przed rozpoczęciem rozmów handlowych między USA a Chinami w Szwecji w lipcu ubiegłego roku, fałszywy e-mail wywołał zamieszanie w Waszyngtonie. Pracownicy komisji Izby Reprezentantów zajmującej się konkurencją USA z Chinami zaczęli otrzymywać dziwne pytania.
Zamieszanie rozpoczęło się po tym, jak kancelarie prawne, grupy lobbingowe i amerykańskie agencje otrzymały e-mail, który wyglądał jakby pochodził od kongresmena Johna Moolenaara. Zawierał prośbę o pomysły dotyczące sankcji, które ustawodawcy mogliby zastosować wobec Pekinu. Problem w tym, że Moolenaar nigdy go nie wysłał.
E-mail był całkowicie fałszywy. Pojawił się jednak w napiętym momencie, dokładnie wtedy, gdy zespół Trumpa przygotowywał się do kolejnej rundy bezowocnych negocjacji z Chinami.
Według dziennika, pracownicy nie mogli ustalić, kto stał za fałszywą wiadomością, ale jej timing sprawił, że wszyscy byli zdenerwowani. Ktoś wyraźnie chciał rzucić piach w tryby właśnie wtedy, gdy USA i Chiny próbowały, po raz kolejny, naprawić swój bałagan.
Li Chenggang składa wizytę, ale unika najwyższych urzędników USA
Podczas gdy fałszywy e-mail Moolenaara krążył po Waszyngtonie, Chiny realizowały swój własny cichy plan. Li Chenggang, wysoki urzędnik podlegający wicepremierowi He Lifengowi, przyleciał do Waszyngtonu pod koniec sierpnia. Jednak jego podróż nie została zorganizowana przez Biały Dom. Nie została nawet uzgodniona z osobami na najwyższym szczeblu.
Nie spotkał się z sekretarzem skarbu Scottem Bessentem ani przedstawicielem ds. handlu Jamiesonem Greerem. Zamiast tego spotkał się z urzędnikami niższego szczebla w Departamencie Skarbu, Departamencie Handlu i USTR.
"Spotkania nie były produktywne" - powiedziała jedna z osób blisko związanych z rozmowami. Li trzymał się zwykłego chińskiego scenariusza: obniżyć cła i znieść zakazy eksportu amerykańskiej technologii. Ale nie zaoferował nic nowego. Wizyta nie posunęła negocjacji do przodu. Pokazała, że Xi Jinping trzyma się swojej strategii: pozostać w grze, dbać o dobre wrażenie, ale nie ustępować w niczym.
Przekaz Xi był jasny. Chiny chcą wyglądać jak dorosły w pokoju, nie rezygnując faktycznie z niczego. W tym samym tygodniu Xi był widziany z przywódcami Indii, Rosji, Korei Północnej i innych krajów. Wrażenie? Wielki pokaz globalnej przyjaźni, który ostro kontrastował ze strategią Trumpa "Ameryka przede wszystkim".
Wojna handlowa utknęła na soi, fentanylu i cłach
Podczas rozmów te same spory ciągnęły się dalej. Chiny żądały, aby USA usunęły swoje cła. Pekin chciał zniesienia zakazu eksportu amerykańskiej technologii. Li powtórzył te punkty podczas swojej wizyty w Waszyngtonie, ale nie poparł ich konkretnymi ofertami.
Spór o fentanyl również się zaostrzył. Waszyngton poprosił Chiny o zatrzymanie przepływu chemikaliów używanych do produkcji tego narkotyku. Ale według zaangażowanych osób, Pekin odmówił. Chcą, aby USA najpierw usunęły 20% cła na chińskie towary, które zostały nałożone z powodu domniemanej roli Chin w handlu fentanylem.
Rolnictwo było kolejnym polem bitwy. Trump nakazał Chinom kupować więcej amerykańskiej soi, ale jak dotąd Pekin nie podjął działań. Amerykańscy urzędnicy twierdzili, że Chiny zmniejszały swoje zamówienia przez ostatnie 18 miesięcy. Wycofały certyfikaty przetwórstwa mięsa, zwróciły się do innych krajów po zboże i zgromadziły zapasy wcześniej, aby uniknąć zakupów podczas amerykańskiego sezonu zbiorów.
Gdy do zbiorów pozostały zaledwie tygodnie, amerykańscy rolnicy byli zdenerwowani. Nie wpłynęły żadne duże zamówienia na soję. Wszyscy obawiali się, że Chiny całkowicie pominą amerykańskie plony.
22 sierpnia ambasador Chin w USA, Xie Feng, nie hamował się podczas wydarzenia branży sojowej. Powiedział, że amerykański protekcjonizm "rzuca cień na chińsko-amerykańską współpracę rolniczą". Te słowa mocno uderzyły. Nie chodziło tylko o soję. Chodziło o cały bałagan handlowy.
Mimo całego zamieszania, oba kraje zgodziły się w jednej małej kwestii; utrzymają obecne cła do początku listopada. Oznaczało to brak nowych kar, brak nowych ulg. Zgodziły się również na złagodzenie kontroli eksportu kilku konkretnych produktów, takich jak magnesy z metali ziem rzadkich z Chin i wybrane amerykańskie produkty technologiczne.
Potem nastąpił moment telewizyjny. Sekretarz skarbu Bessent powiedział w Fox News: "Jesteśmy bardzo zadowoleni" z obecnej sytuacji. "Myślę, że w tej chwili status quo działa całkiem dobrze" - dodał, odnosząc się do ceł na Chiny.
Twoje wiadomości o kryptowalutach zasługują na uwagę – KEY Difference Wire umieszcza Cię na ponad 250 najlepszych stronach
Źródło: https://www.cryptopolitan.com/fake-email-trump-china-trade-talks-began/

