Była asystentka Białego Domu Cassidy Hutchinson jest atakowana przez kongresmana Barry'ego Loudermilka (R-Ga.), poinformowała CNN w piątek.
Loudermilk jest znany jako prawodawca, który przeprowadzał wycieczki dla napastników z 6 stycznia, którzy wypatrywali Kapitol przed atakiem. Po latach oskarżeń przeciwko niemu został mianowany przewodniczącym dochodzenia Partii Republikańskiej w sprawie komisji ds. 6 stycznia.
Hutchinson była asystentką, która zeznała, że agenci Secret Service starli się z prezydentem Donaldem Trumpem, który rzucił się na kierownicę pojazdu ochroniarskiego, próbując zmusić ich do zabrania go do Kapitolu, by mógł maszerować ze swoimi zwolennikami MAGA. Normalnie prezydent jeździ limuzyną, ale tego dnia wygłosił przemówienie z Elipsy Białego Domu i jechał SUV-em.
Hutchinson była także świadkiem tego, jak były szef personelu Mark Meadows palił dokumenty w kominku w swoim biurze. W pewnym momencie palił tak wiele dokumentów, że żona Meadowsa zauważyła zapach na jego ubraniu i powiedziała, że kosztuje ich to spory rachunek za pralnię chemiczną.
Loudermilk domaga się, aby Departament Sprawiedliwości wniósł oskarżenia przeciwko Hutchinson za kłamstwo przed Kongresem w sprawie tych incydentów. Przewodniczący Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów Jim Jordan (R-Ohio) zaakceptował to żądanie.
Będzie to jednak błędne koło dla Loudermilka, ponieważ proces twierdzący, że Hutchinson skłamała pod przysięgą, oznaczałby, że Hutchinson miałaby dostęp do informacji i świadków, którzy byliby zmuszeni odpowiadać na pytania pod przysięgą. Mogłaby wezwać agentów Secret Service, Meadowsa, a nawet samego Trumpa. Do tej pory nigdy nie było procesu Trumpa w sprawie 6 stycznia, tylko dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości. Chociaż ostatecznie wniesiono zarzuty, zostały one wycofane po tym, jak Trump wygrał wybory w 2024 roku.
Spiker Mike Johnson (R-La.) był zaniepokojony wysiłkami Loudermilka, jak donoszono w zeszłym roku. Obawia się, że wezwanie Hutchinson mogłoby ujawnić "kompromitujące informacje", a także wiadomości tekstowe o treści seksualnej, które rzekomo otrzymała, gdy pracowała w Białym Domu podczas pierwszej prezydentury Trumpa.
Przez lata Republikanie twierdzili, że Hutchinson kłamała w swoich zeznaniach i w swojej książce o tym, czego doświadczyła 6 stycznia i później. Johnson był tym, który martwił się o puszkę Pandory, którą to mogłoby otworzyć.


