Po raz pierwszy w historii Niemcy przegrały mecz kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata na wyjeździe. Niemcy zostały pokonane 2:0 przez Słowację w Bratysławie w czwartek. (Zdjęcie: Lars Baron/Getty Images)
Getty Images
Po raz pierwszy w historii Niemcy przegrały mecz kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata na wyjeździe. W czwartek Die Nationalmannschaft została pokonana 2:0 przez Słowację w Bratysławie dzięki bramkom Davida Hancko (42') i Davida Streleca (55'). Była to również pierwsza w historii porażka Niemiec ze Słowacją.
Wynik ten podważa również niedawne odrodzenie kraju pod wodzą selekcjonera Juliana Nagelsmanna. Niemcy, ostatecznie, przegrały oba mecze w finałach Ligi Narodów UEFA i zanotowały tylko jedno zwycięstwo w ostatnich sześciu meczach.
Jakoś od remisu 3:3 z Włochami, Niemcy Nagelsmanna straciły swoją magię. W tamtym meczu dominowały przez 45 minut, prowadząc 3:0 do przerwy, tylko po to, by zmarnować mecz. Następnie przyszły porażki z Portugalią (2:1) i Francją (2:0) w finałach Ligi Narodów UEFA.
Dzisiejszy występ był jednak pod wieloma względami najgorszy z tych sześciu. Mimo posiadania piłki w 70%, Niemcy były powolne i ospałe w tercji ataku. Rzeczywiście, bez Jamala Musiali i Kaia Havertza, atak wydawał się pozbawiony jakiejkolwiek inspiracji.
Sytuacja nie była lepsza w obronie, gdzie skrzydłowy Feyenoordu Leo Sauer miał pole do popisu, wielokrotnie przechodząc lewą flanką. Reakcją Nagelsmanna było zdjęcie debiutanta Nnamdi Collinsa w przerwie, gdy w rzeczywistości problem wydawał się tkwić w ogólnym ustawieniu.
"Traciliśmy piłkę zbyt łatwo, nie mieliśmy kontroli nad grą" - powiedział obrońca Niemiec Jonathan Tah. "To była zasłużona porażka i bardzo zły występ z naszej strony dzisiaj. To nie jest nasz cel i nie to, czego od siebie oczekujemy. Musimy być szczerzy. Trudno wyjaśnić przyczyny teraz, bezpośrednio po meczu. Musimy zagrać znacznie lepiej już w następnym meczu."
Więc gdzie Niemcy popełniły błąd? Statystycznie rzecz biorąc, Niemcy powinny były przynajmniej wyjść z remisem. Współczynnik xG był zrównoważony na poziomie 1,22 do 1,46 na korzyść Niemiec, a drużyna Nagelsmanna dominowała w posiadaniu piłki i miała większą kontrolę nad grą.
Czego brakowało, to przekonania i czystości z piłką w tercji ataku. Wciśnięty na pozycję numer 10, Leon Goretzka przynajmniej próbował, ale jego powrót do reprezentacji zbiegł się również ze starymi zachowaniami sięgającymi czasów sprzed Euro, kiedy to pomocnik Bayernu Monachium został pominięty w składzie.
Niemcy mają problemy od czasu powrotu pomocnika Bayernu Monachium Leona Goretzki. (Zdjęcie: Sebastian Frej/Getty Images)
Getty Images
Rzeczywiście, dopasowanie Goretzki nie jest jedyną dziwną decyzją podjętą przez Nagelsmanna. Serge Gnabry pozostaje zawodnikiem z większą liczbą zimnych niż gorących serii. Mimo dobrej gry dla Bayernu Monachium w ciągu ostatnich kilku tygodni, napastnik jest pasażerem, a nie liderem, którego ta drużyna potrzebuje w ataku.
Przynajmniej Nagelsmann był szczery w ocenie występu swojej drużyny. "Poza dwoma czy trzema kontuzjowanymi zawodnikami, są to najlepsi jakościowo piłkarze, jakich mamy w Niemczech" - powiedział Nagelsmann niemieckiej stacji ARD po meczu. "Może następnym razem będziemy musieli powołać zawodników o mniejszej jakości, ale którzy dadzą z siebie wszystko na boisku."
Jakie jest więc rozwiązanie w umyśle Nagelsmanna? "Ufam moim zawodnikom, ale bycie po prostu lepszym zawodnikiem niż przeciwnik nie wystarczy, jeśli nie pokazujesz chęci i pragnienia" - dodał Nagelsmann. "Dlaczego myślisz, że drużyna jak Wiesbaden prawie zremisowała 2:2 z FC Bayern? To nie dlatego, że mają lepszą jakość, ale dlatego, że pokazali emocjonalność i pragnienie."
Słowacja z pewnością pokazała to wszystko dzisiaj. Podczas gdy występ Niemiec był słaby, Słowacja zagrała fantastyczny mecz. Szczególnie wyróżnił się Sauer. Skrzydłowy Feyenoordu będzie zawodnikiem, którego warto obserwować.
19-latek jest również symbolem tego, czego brakowało Niemcom. Nie było ani jednego napastnika w drużynie, który chciałby zmierzyć się ze słowacką linią obrony z szybkością i kreatywnością. Jedynym zawodnikiem, który czasami próbował, był Wirtz, ale napastnik Liverpoolu wyglądał na zmęczonego i bez swojego kongenialnego partnera, Jamala Musiali, wydawał się czasami zagubiony.
Rzeczywiście, Musiali brakowało na każdym kroku. Rozgrywający Bayernu Monachium wciąż jest nieobecny po kontuzji odniesionej podczas Klubowych Mistrzostw Świata FIFA. Brakowało jego kreatywności, szczególnie w pojedynkach jeden na jeden. Innym zawodnikiem, który pozostawił dużą lukę, jest Kai Havertz. Choć nie jest najbardziej niezawodnym strzelcem, napastnik Arsenalu ma zdolność tworzenia luk w ściśle splecionych liniach obronnych.
Mimo to na boisku było wystarczająco dużo jakości, przynajmniej na papierze, aby wygrać ten mecz. Problem polegał na tym, że ta drużyna grała gorzej niż suma wszystkich jej części. To częściowo wina Nagelsmanna, który teraz będzie musiał szybko znaleźć rozwiązanie przed meczem z Irlandią Północną w niedzielę, który teraz jest meczem, który trzeba wygrać.
Przynajmniej zawodnicy wiedzą, że potrzebna jest zmiana. "Chodzi o nastawienie" - powiedział Kimmich. "Musimy zagrać lepiej w następnym meczu. Musimy się wzajemnie wspierać i ułatwiać sobie nawzajem. Wiemy, że zagraliśmy bardzo zły mecz; wskazywanie palcem na siebie nawzajem przez każdego zawodnika nie doprowadzi nas nigdzie. Wiemy, że dzisiaj to nie wystarczyło. Rozmawialiśmy przed meczem o wygraniu Mistrzostw Świata, ale najpierw musimy się zakwalifikować. Jeśli będziemy grać tak jak dzisiaj, to nie będzie łatwo."
Więc dokąd zmierzają Niemcy w grupie kwalifikacyjnej do Mistrzostw Świata, która obejmuje również Luksemburg i Irlandię Północną? "Zostało nam pięć meczów i musimy wygrać je wszystkie, w tym z dzisiejszym przeciwnikiem" - powiedział Nagelsmann. "W przeciwnym razie będziemy grać w barażach w marcu." To od Nagelsmanna zależy, czy uda się zapobiec takiemu scenariuszowi.
Source: https://www.forbes.com/sites/manuelveth/2025/09/04/germany-suffer-historic-2-0-defeat-against-slovakia/



