Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee wywołał międzynarodową burzę w ten weekend po tym, jak najwyraźniej poparł ideę przejęcia przez Izrael kontroli nad całym Bliskim Wschodem, co wywołało szybką reakcję ponad tuzina narodów arabskich, w tym własnych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Huckabee niedawno spotkał się z konserwatywnym dziennikarzem Tuckerem Carlsonem na długi wywiad, który został opublikowany w sobotę, podczas którego Carlson dopytywał byłego gubernatora Arkansas o to, które konkretnie regiony na Bliskim Wschodzie jego zdaniem należą się Izraelowi według Biblii.
"Czy Izrael ma prawo do tej ziemi?" zapytał Carlson, nawiązując do tego, co określił jako "w zasadzie cały Bliski Wschód", w tym Jordanię, Syrię, Liban oraz znaczne części Arabii Saudyjskiej, Iraku i Jordanii.
"Byłoby w porządku, gdyby wzięli to wszystko" odpowiedział Huckabee.
Komentarze wywołały natychmiastową krytykę ze strony ponad tuzina narodów arabskich na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej, które wszystkie podpisały wspólne oświadczenie potępiające te uwagi jako "ekstremistyczne i pozbawione jakichkolwiek racjonalnych podstaw", poinformował NBC News w niedzielę.
Arabia Saudyjska, sojusznik USA, określiła uwagi Huckabee jako "ekstremistyczną retorykę", a Egipt nazwał je "rażącym naruszeniem" prawa międzynarodowego, poinformował NBC News.
Huckabee najwyraźniej popierał ideę "Wielkiego Izraela" w przeszłości, przy czym "Wielki Izrael" odnosi się do terytorialnych aspiracji niektórych Izraelczyków do znacznego rozszerzenia granic kraju. Premier Izraela Benjamin Netanyahu – który został oskarżony przez Międzynarodowy Trybunał Karny o zbrodnie wojenne w zeszłym roku – powiedział jeszcze w sierpniu ubiegłego roku, że "absolutnie" popiera "wizję" "Wielkiego Izraela".
"Nie sądzę, abyśmy w pełni [zdali sobie sprawę], jak obłąkani są ludzie kierujący polityką USA", napisał Bruno Macaes, autor, pisarz i analityk geopolityczny, we wpisie w mediach społecznościowych na X w niedzielę w odpowiedzi na uwagi Huckabee.

