Piątek prezydenta Donalda Trumpa zaczął się kiepsko, gdy zawaliły się trzy kluczowe elementy jego agendy gospodarczej.
Główny wskaźnik ekonomiczny, produkt krajowy brutto (PKB), znacznie spowolnił, spadając do zaledwie 1,4% rocznie, podczas gdy inflacja wzrosła. A Sąd Najwyższy USA obalił podstawę prawną dla szeroko zakrojonych globalnych ceł prezydenta, orzekając, że jego wykorzystanie tych uprawnień było niezgodne z prawem.
"Wzrost gospodarczy USA spowolnił bardziej niż oczekiwano pod koniec 2025 roku, ponieważ zamknięcie rządu wpłynęło na wydatki i inwestycje, podczas gdy kluczowy wskaźnik inflacji pokazał, że wysokie ceny nadal są czynnikiem dla gospodarki, zgodnie z danymi opublikowanymi w piątek" – podał CNBC.
Eksperci przewidywali, że PKB wyniesie 2,5%.
W 2025 roku prezydent osiągnął PKB znacznie niższe niż jego poprzednik, prezydent Joe Biden, w 2024 roku.
"Za cały rok 2025 gospodarka USA rosła w tempie 2,2%, w porównaniu ze wzrostem o 2,8% w 2024 roku" – zauważył CNBC.
Trump i jego administracja dążyli do wzrostu na poziomie 3% do 4%.
"Sekretarz Skarbu Scott Bessent w grudniu powiedział, że był to 'bardzo silny' sezon świąteczny dla gospodarki i przewidywał, że USA zakończą rok na poziomie 3% realnego PKB" – podał wówczas CNBC.
Tymczasem inflacja "utrzymała się na stałym poziomie w grudniu, zgodnie ze wskaźnikiem najuważniej obserwowanym przez urzędników Fed, który wzrósł o 3% w porównaniu z rokiem poprzednim" – dodał CNBC, co oznacza, że ogólne ceny są o trzy procent wyższe niż rok temu.
Ale dla Trumpa prawdopodobnie najbardziej druzgocącą wiadomością było orzeczenie Sądu Najwyższego, gdzie prezes John Roberts, pisząc w imieniu większości 6–3, stwierdził, że Trump działał poza swoimi uprawnieniami, jednostronnie nakładając globalne cła bez zgody Kongresu.
Krytycy szybko się wypowiedzieli.
"'Gospodarka Trumpa' to historia utraconych miejsc pracy i wyższych cen, spowodowanych chciwością, korupcją i niekompetencją" – zauważył profesor i inwestor Adam Cochran.
"Trudno wyobrazić sobie orzeczenie, które bardziej uderza w sedno tożsamości Trumpa w życiu publicznym" – napisał Kyle Cheney z Politico – "powiązał swoją prezydencję ze zdolnością do wykorzystywania ceł jako narzędzia negocjacyjnego i naginania innych globalnych potęg do swojej woli."
Aaron Fritschner, zastępca szefa sztabu kongresmana Dona Beyera (D-VA), napisał po prostu: "Będzie bardzo wściekły."


