Listopad 1939: Teatr Rex w Leland, Mississippi, który jest segregowany na mocy praw Jima Crowa. (Zdjęcie: Marion Post Wolcott/Library Of Congress/Getty Images)
Getty Images
21 stycznia prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze wymierzone w praktyki różnorodności, równości i inkluzywności w agencjach rządowych. Nakazało ono również agencjom rządowym "egzekwowanie naszych długotrwałych praw obywatelskich i zwalczanie DEI w sektorze prywatnym". Aby uniknąć kar, zwolennicy DEI zmieniają nazwy i szukają luk prawnych. Jednak Departament Sprawiedliwości nie daje się nabrać na te zmiany, dostrzegając paralele między rebrandingiem DEI a prawami Jima Crowa, które próbowały podważyć ruch praw obywatelskich. Firmy, które uwierzą w teorię rebrandingu, mogą znaleźć się na celowniku prawnym.
Koncepcja różnorodności w miejscu pracy istnieje w USA od dziesięcioleci. Z czasem etykieta zmieniła się, a definicja rozszerzyła, aby objąć więcej grup. Około 2015 roku język przesunął się w kierunku terminu DEI. Z nową etykietą pojawił się nowy nacisk, odchodzący od równości w stronę sprawiedliwości. Programy DEI stały się częścią szerszego ruchu środowiskowego, społecznego i zarządczego w społeczności biznesowej.
Gdy ESG gwałtownie wzrosło w erze Bidena, to samo stało się z DEI. Firmy publikowały raporty zrównoważonego rozwoju i raporty ESG, promując DEI wraz z działaniami na rzecz zmian klimatycznych. Potem nadeszła polityczna reakcja. Najpierw wymierzona w Bud Light za ich kampanię marketingową z Dylan Mulvaney. Po tym sukcesie, Republikanie skierowali swoją uwagę na kulturę "woke", przechodząc od firmy do firmy i wymuszając reformy. Po wyborach prezydenckich w 2024 roku, firmy zaczęły całkowicie porzucać DEI i ESG.
Podczas gdy zwolennicy DEI będą obwiniać administrację Trumpa, prawny upadek DEI rozpoczął się w czerwcu 2023 roku wraz z opinią Sądu Najwyższego w sprawie Students for Fair Admissions, Inc. v. President and Fellows of Harvard College. Sąd zajął się dwiema sprawami dotyczącymi przyjęć na studia; jedną przeciwko Harvard College, a drugą przeciwko Uniwersytetowi Północnej Karoliny. Ponieważ obie sprawy dotyczyły tego samego problemu, wykorzystania rasy w procesie rekrutacji na studia, Sąd połączył je w jedną opinię. Sprawy zostały rozstrzygnięte odpowiednio 6-2 i 6-3, ponieważ sędzia Ketanji Brown-Jackson wyłączyła się ze sprawy Harvardu z powodu konfliktu interesów.
Sąd stwierdził, że wykorzystywanie rasy w procesie rekrutacji na studia stanowi naruszenie klauzuli równej ochrony z 14. poprawki. Sąd nie zmienił precedensu z Grutter v. Bollinger, poprzedniej sprawy, która podtrzymała akcję afirmatywną w przyjęciach na studia; raczej uznał, że Grutter wyczerpał swoją użyteczność i uwzględnianie rasy w przyjęciach na studia nie jest już konieczne ani dozwolone. Akcja afirmatywna dobiegła końca.
Jak zauważyłem wówczas, choć opinia dotycząca akcji afirmatywnej jest ograniczona do działań rządowych, szczególnie w praktykach przyjęć na wyższe uczelnie, będzie miała wpływ na DEI. Zasady wyrażone w jednej opinii są rutynowo cytowane i stosowane w podobnych sytuacjach. Ponieważ obie są regulowane przez Ustawę o Prawach Obywatelskich z 1964 roku, z przyjęciami na studia pod Tytułem VI, a pracodawcami pod Tytułem VII, nie było nieuzasadnione, aby wyzwania prawne stosowały tę decyzję do DEI.
Administracja Trumpa natychmiast przystąpiła do oczyszczania DEI z agencji rządowych i prywatnych firm. 21 stycznia Trump podpisał Rozporządzenie Wykonawcze 14173, "Kończące Nielegalną Dyskryminację i Przywracające Możliwości Oparte na Zasługach".
Rozporządzenie stanowiło: "polityką Stanów Zjednoczonych jest ochrona praw obywatelskich wszystkich Amerykanów oraz promowanie indywidualnej inicjatywy, doskonałości i ciężkiej pracy. Dlatego nakazuję wszystkim departamentom i agencjom wykonawczym zakończenie wszelkich dyskryminacyjnych i nielegalnych preferencji, nakazów, polityk, programów, działań, wytycznych, regulacji, działań egzekucyjnych, nakazów zgody i wymogów. Ponadto nakazuję wszystkim agencjom egzekwowanie naszych długotrwałych praw obywatelskich i zwalczanie nielegalnych preferencji, nakazów, polityk, programów i działań DEI w sektorze prywatnym."
STANY ZJEDNOCZONE - 26 LUTEGO: Harmeet Dhillon, nominowana na stanowisko asystenta prokuratora generalnego, zeznaje podczas przesłuchania potwierdzającego przed Komisją Sądownictwa Senatu w budynku Dirksena w środę, 26 lutego 2025 r. (Tom Williams/CQ-Roll Call, Inc via Getty Images)
CQ-Roll Call, Inc via Getty Images
Za to egzekwowanie odpowiada Harmeet Dhillon, Asystent Prokuratora Generalnego ds. Wydziału Praw Obywatelskich, która przewodzi działaniom w DOJ.
23 lipca Dhillon wystąpiła przed Podkomisją Sądownictwa Senatu ds. Konstytucji na przesłuchaniu dotyczącym Zakończenia Nielegalnej Dyskryminacji i Preferencji DEI: Egzekwowania Naszych Praw Obywatelskich. Zauważyła, że egzekwowanie rozporządzenia wykonawczego Trumpa zostało jej delegowane, informując, że "była zajęta wdrażaniem odważnej agendy prezydenta Trumpa mającej na celu zakończenie DEI we wszystkich formach wraz z oddanymi prawnikami w Wydziale Praw Obywatelskich."
Jej zeznania podkreśliły wysiłki wydziału mające na celu ściganie i zakończenie inicjatyw DEI. Przyglądając się kwestiom związanym z zatrudnieniem, powołała się na dochodzenie przeciwko stanowi Minnesota za naruszenie Tytułu VII dotyczące praktyk zatrudniania i zatrudnienia w stanach. Podobne dochodzenia wszczęto przeciwko Szkołom Publicznym Minneapolis, Departamentowi Edukacji Rhode Island i miastu Chicago. Wymieniła również różne działania przeciwko uniwersytetom i college'om. Zakończyła mówiąc: "przy tych wysiłkach
w toku, wybór jest jasny: albo DEI umrze samo, albo my je zabijemy."
Podczas gdy jej zeznania koncentrowały się na podmiotach publicznych, Wydział Praw Obywatelskich przygląda się również wykonawcom rządowym. 19 maja DOJ ustanowił Inicjatywę ds. Oszustw Praw Obywatelskich, aby ścigać odbiorców funduszy federalnych, którzy angażują się w DEI. Wspólny program łączy wysiłki Sekcji ds. Oszustw Wydziału Cywilnego i Wydziału Praw Obywatelskich, aby celować w wykonawców rządowych i instytucje na mocy Ustawy o Fałszywych Roszczeniach.
W memorandum zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche wielokrotnie identyfikował polityki DEI jako "rasistowskie". Podał również następujący cytat ze sprawy dotyczącej akcji afirmatywnej: "eliminacja dyskryminacji rasowej oznacza eliminację całej dyskryminacji." Students for Fair Admissions zdecydowanie wkroczyło w debatę na temat DEI.
Na razie wydaje się, że Wydział Praw Obywatelskich koncentruje się głównie na podmiotach rządowych i wykonawcach rządowych. To łatwe cele. To tylko kwestia czasu, zanim uwaga zostanie przesunięta na sektor prywatny, zgodnie z rozkazem Trumpa.
Zwolennicy DEI nie poddają się bez walki. Dostępne są zasoby dla firm szukających sposobów na obejście ograniczeń. W niedawnym poście na LinkedIn od zwolenniczki DEI, której nie wymienię z nazwiska, stwierdziła ona, że obejściem dla szkoleń "tylko dla kobiet" jest zmiana ich nazwy na szkolenia dla "kobiet i sojuszników". Choć uważała to za sprytne obejście, prawnik we mnie natychmiast uznał to za złą radę.
Prawnicy pracujący dla DOJ Trumpa już szukają podmiotów, które próbują ukryć swoje programy DEI. Dhillon nie ukrywa, że szuka naruszeń i kreatywnych obejść. Jej oficjalne konto na X często retweetuje twierdzenia konserwatystów dotyczące prób rebrandingu DEI przez lokalne rządy, uniwersytety i instytucje publiczne, takie jak Smithsonian.
Jednak najbardziej istotny retweet rysujący paralele pochodził z odpowiedzi na wypowiedź kongresmena Bobby'ego Scotta, oskarżającego go o bycie "George'em Wallace'em stojącym w drzwiach Foster Auditorium". Odniesienie do prób gubernatora demokraty zablokowania wejścia pierwszym czarnym studentom na Uniwersytet Alabama w 1963 roku. Dhillon dodała swój własny komentarz: "To ten rodzaj negacjonizmu, z którego południowi Dixiekraci byli niesławni podczas desegregacji. Dziś jest to nie mniej odrażające." Niezgoda dotyczyła "inkluzywnych" działań systemu szkolnego Wirginii w ich politykach dotyczących osób transpłciowych.
Podczas gdy zwolennicy DEI będą postrzegać to jako fałszywe porównanie, argumentując, że DEI nie jest dyskryminacją, konserwatyści się nie zgodzą. Dla Republikanów włączenie lub wykluczenie kogoś na podstawie rasy lub płci jest dyskryminacyjne i narusza prawa obywatelskie. Łatwo im argumentować, że próby kreatywnego obejścia ograniczeń DEI przypominają prawa Jima Crowa zaprojektowane do podważenia praw obywatelskich.
USA mają mroczną historię wysiłków na rzecz dyskryminacji i segregacji opartej na rasie. Od lat 80. XIX wieku do lat 60. XX wieku segregacja była legalna. W "Sprawach Praw Obywatelskich" z 1883 roku Sąd Najwyższy zezwolił na segregację przez firmy, a mianowicie hotele. W sprawie Sądu Najwyższego z 1896 roku, Plessy v. Ferguson, stany i samorządy lokalne mogły segregować w obiektach publicznych, w tym w szkołach. Kina, fontanny, łazienki, transport publiczny, hotele i restauracje były podzielone według rasy. Te regulacje były egzekwowane przez to, co znane jest jako prawa "Jima Crowa".
Postęp prawny w zakresie praw obywatelskich spotkał się z kreatywnymi obejściami. W tamtej epoce stany często uchwalały przepisy próbujące uzurpować wymagania. Szczególnie testy umiejętności czytania i pisania, gdzie czarni obywatele musieli zdać test, aby zarejestrować się do głosowania, podczas gdy biali byli "dziadkowani". Dla konserwatystów, którzy uważają polityki DEI za rasistowskie, unikanie egzekwowania jest współczesnym testem umiejętności czytania i pisania. Wierzą, że stoją na moralnie wyższym gruncie w debacie i wykorzystają swoje zasoby, aby zapobiec dyskryminacji. Sąd Najwyższy może się z tym zgodzić.
Dla firm DEI jest przede wszystkim badane przez pryzmat ryzyka dla wyniku finansowego. Zwolennicy, zwłaszcza ci, których źródło utrzymania jest związane z DEI, będą nadal naciskać na jego przetrwanie. Będą wskazywać na niedawne problemy Target związane ze zmianami w ich polityce DEI i argumentować, że porzucenie DEI jest głupie. Jednak ryzyko prawne programów DEI rośnie z każdym dniem. DOJ Trump







