Kiedy ludzie wyobrażają sobie tropikalną plażę z wulkanicznym piaskiem, ciepłymi wodami i wymarzonymi falami do surfingu, opisują El Zonte w Salwadorze. Trudno uwierzyć, że ten naturalny raj był kiedyś przez dziesięciolecia polem bitwy najbardziej dzikich i brutalnych gangów Ameryki Łacińskiej. Według raportu UNICEF, wskaźnik zabójstw w 2015 roku wynosił 103 na 100 000 mieszkańców. Rezultatem były tysiące osieroconych dzieci, narażonych na rekrutację przez kartele narkotykowe, gdzie jedyną opcją na lepsze życie wydawała się migracja do Stanów Zjednoczonych.
Chimbera urodził się w społeczności El Zonte, gdzie możliwości były podzielone przez drogę oddzielającą plażę od gór. "W przeszłości, jeśli urodziłeś się na plaży, byłeś rybakiem, jak mój ojciec i dziadek. Jeśli urodziłeś się w górach, byłeś rolnikiem; podczas gdy kobiety były głównie gospodyniami domowymi. Jedyną nadzieją na lepszą przyszłość dla młodych ludzi była emigracja do Stanów Zjednoczonych lub Kanady. Z przykrością dowiedzieliśmy się, że możliwości były tam, w krainie wolności, gdzie marzenia podobno się spełniały. Paradoksalnie, te słowa pochodzą od uśmiechniętej twarzy. Bardzo łatwo zakochać się w uśmiechu Romána Martíneza, znanego jako "Chimbera" wśród najbliższych przyjaciół i rodziny. Jego zaraźliwa radość pochodzi od kogoś, kto dogłębnie zna najciemniejsze strony, w które może popaść społeczeństwo. Jego uśmiech opowiada historię zbiorowego przezwyciężania trudności, gdzie grupa ludzi uwierzyła, że lepsza przyszłość jest możliwa i, bez oczekiwań, ale z niestrudzonym zdeterminowaniem, przekształciła wioskę rybacką w jednym z najbiedniejszych i najbardziej brutalnych krajów świata w centrum innowacji technologicznych i rozwoju ludzkiego. Coś niezwykłego w nowoczesnej historii.
Chimbera spogląda w niebo, zanim kontynuuje refleksję nad marzeniami. "Wierzymy w Boga i w prawo przyciągania różnych rzeczy, ale fundamentalne jest wierzyć w coś, co motywuje cię do zaangażowania i codziennej pracy dla tego marzenia. Na początku marzeniem było pomóc dzieciom mieć więcej możliwości w społeczności, trzymać je z dala od przestępczości i sprawić, by zaczęły marzyć." Problem, jak podkreśla Román, polega na tym, że wiele razy mówią ci "walcz o swoje marzenia", ale nie dają ci narzędzi ani wiedzy, aby móc je osiągnąć. "Tak zaczęło się nasze marzenie: Jorge spotykający się z dziećmi na ulicy, wspierający je i inspirujący do marzenia o lepszej przyszłości.
Trudno nie wzruszyć się, gdy Jorge Valenzuela ze łzami w oczach wyjaśnia, dlaczego zdecydowali się stworzyć Dom Nadziei. "Staraliśmy się dać tym dzieciom możliwości, których nie mieli nasi przyjaciele i z powodu których wielu z nich nie ma już z nami." Jak większość mieszkańców El Zonte, on również ma historię do opowiedzenia. Około dwudziestu lat temu Jorge utrzymywał się z rolnictwa. Miał serce do surfingu i fal, ale smutna rzeczywistość wokół niego zmuszała go do trzymania stóp na ziemi. W tamtym czasie rynek pracy oferował tylko dwie opcje: zostać członkiem gangu lub zostać zatrudnionym jako prywatna ochrona na posesji. Smutna i brutalna rzeczywistość tamtych lat stanowiła ślepą uliczkę. "Brakowało zatrudnienia, możliwości edukacyjnych i rozwoju osobistego w ogóle. W obliczu tego, wielu szukało emigracji i szukało ich gdzie indziej," wyjaśnia jasno Jorge.
W tamtych latach, rankami, gdy słońce zaczynało wyglądać zza gór, Jorge wiedział, co chce robić. Brał swoją deskę i schodził na plażę z czarnym piaskiem. Tam, na plecach, z deską wbitą w piasek i oczami skierowanymi na horyzont, Hirvin czekał na niego. Razem nauczyli się czytać morze, czuć kierunek wiatru. Zwykle ostrzegali obcych przed zdradliwymi prądami, które wciągały nieświadomych w morze, a z czasem zaczęli przekazywać swoją wiedzę o morzu i surfingu najmłodszym członkom społeczności. Cierpliwość jest największą cnotą surferów, bo ci, którzy potrafią czekać, są tymi, którzy potrafią złapać idealną falę. Obaj spędzali popołudnia siedząc na swoich deskach, szukając najlepszej strategii, aby iść naprzód, aby pomóc swojej społeczności. To właśnie tam, unosząc się na morzu, Hirvin i Jorge zidentyfikowali obszar o ogromnym potencjale. "Przyjęliśmy turystykę jako główne narzędzie, jako okno, które połączyłoby nas z innymi krajami, którym moglibyśmy pokazać piękno naszej ziemi i zaprosić ich do odwiedzenia naszej społeczności". Byli przekonani, że mogą stworzyć nowe miejsca pracy w mieście. "Byłem wtedy instruktorem surfingu i czułem, że ten sport będzie fundamentalny dla wszystkiego, co wydarzyło się później w El Zonte," mówi Jorge.
Nikt nie mógł sobie wyobrazić, że na tej plaży, otoczonej skromnymi domami i drogami gruntowymi, powstanie pierwsza na świecie cyrkularna gospodarka Bitcoin. Wkrótce drogi Jorge i Hirvina skrzyżowały się z osobą, która zmieniła ich życie. "Z jakiegoś zrządzenia losu, ludzie tacy jak Mike, Melissa, Carlos i Alex zdecydowali się przeprowadzić do El Zonte i poświęcić swój czas i wysiłek, aby pomóc naszej społeczności," wspomina Jorge. Plaża i surfing były ich punktem zbornym. "Byliśmy dziećmi, pamiętam, że zaczęli uczyć nas angielskiego, kontaktowali nas z przybywającymi turystami, i ta wymiana kulturowa zaczęła zmieniać nasze umysły. To pozwoliło nam marzyć, do czego nie byliśmy przyzwyczajeni w El Zonte. Pokazali nam, że bez względu na okoliczności, jeśli mamy marzenia i angażujemy się w nie, rzeczy mogą się zmienić." Jorge przywołuje postać Mike'a Petersona i w jednej chwili uświadamia sobie, że jego życie mogłoby być zupełnie inne, gdyby go nie spotkał.
Wraz z włączeniem Mike'a do projektu, zaczęli systematyzować pracę społeczną na plaży. Pomysł był prosty: stworzyć możliwości i nadzieję dla młodych ludzi. Wzmocnić ich jako liderów i dać im niezbędne narzędzia, aby nie musieli emigrować ani angażować się w gangi. Napełnić "zbiornik miłości dzieci", jak Jorge definiuje to własnymi słowami. "Kiedy byliśmy mali, uczyli nas kilku słów po angielsku, pomagali nam lepiej czytać i pisać, ale to dopiero gdy urodziła się moja córka, która ma dziś 17 lat, zrozumiałem, że byliśmy dziećmi z pustym zbiornikiem miłości." Społeczność, w której dzieci dorastały bez rodziców lub starszego rodzeństwa, które dawałoby im miłość, wsparcie i przykład do naśladowania. "Wszyscy mamy zbiornik, może być pusty lub może być wypełniony miłością i nadzieją. To właśnie było potrzebne dzieciom w naszej społeczności."
Mike nie był tylko niebieskookim gringo, który przyjechał do El Zonte i zakochał się w jego plażach i ludziach. Peterson przybył jako surfer, ale szybko stał się twórcą marzeń.
Odkryj więcej w Bitcoin Circular Economies
Ten fragment to dopiero początek. Zagłęb się bardziej w to, jak Bitcoin transformuje społeczności na całym świecie w Bitcoin Circular Economies. E-book jest już dostępny, a wersja papierowa jest otwarta na przedsprzedaż za jedyne 21 dolarów przez ograniczony czas.
👉 Zamów swoją kopię tutaj
Źródło: https://bitcoinmagazine.com/bitcoin-books/an-excerpt-from-bitcoin-circular-economies-the-beginning







