Administracja Donalda Trumpa nadzorowała zmianę nastrojów w polityce światowej, z USA dryfującymi dalej w prawo i znakiem zapytania wiszącym nad jego relacjami z Europą.
Zespół prezydenta otwarcie wspierał kandydatów politycznych w wyborach na całym świecie, szczególnie w Brazylii i Hondurasie w zeszłym roku. Ingerencja Trumpa jest celowa i pokazuje, jak daleko prezydent jest gotów posunąć się, aby ratyfikować swoją strategię bezpieczeństwa narodowego USA, powiedział analityk CNN Stephen Collinson.
Collinson napisał: "Poparcie administracji Trumpa dla Orbána w wyborach na Węgrzech jest najnowszym znakiem zinstytucjonalizowanego przesunięcia w prawo w polityce zagranicznej USA i odrzucenia tradycyjnych postaw. Niektórzy Europejczycy postrzegają teraz swojego długoletniego obrońcę jako rosnące zagrożenie polityczne.
"I odzwierciedla to rosnącą chęć Białego Domu — w obliczu nowych twierdzeń Trumpa, że system wyborczy USA jest dotknięty oszustwami przed wyborami śródokresowymi — do wtrącania się w politykę wewnętrzną obcych państw.
"Trump już próbował wpływać na wyborców lub kształtować wybory w Argentynie, Brazylii, Hondurasie i Polsce, i twierdzi, że kieruje Wenezuelą z Gabinetu Owalnego po odsunięciu prezydenta Nicolása Maduro.
"Trump nie działa z kaprysu. Skodyfikował swoje cele w nowej strategii bezpieczeństwa narodowego USA, która chwali 'rosnący wpływ patriotycznych partii europejskich' w Europie. Odnosi się to do prawicowych populistycznych i antyimigranckich partii, takich jak Zjednoczenie Narodowe we Francji, Reform w Wielkiej Brytanii i AfD w Niemczech, które starają się odsunąć światowych przywódców, z którymi Trump ma do czynienia każdego dnia."
Collinson dalej sugerował, że te testy wytrzymałościowe europejskiej woli mogą doprowadzić do wycofania się USA z porozumień obronnych i zerwania więzi z niektórymi krajami.
Napisał: "W Monachium w zeszłym roku wiceprezydent JD Vance stworzył wyidealizowany obraz Europy Zachodniej zakorzenionej w chrześcijaństwie, zagrożonej zniszczeniem przez falę imigracji z muzułmańskich i większościowo niebiałych narodów. W tym roku Rubio przekazał podobny przekaz, choć złagodzony większą finezją dyplomatyczną.
"Nalegał, że Waszyngton nie chce państw 'wasalnych', ale silnych partnerów UE i że jest zaangażowany w zakończenie wojny na Ukrainie zagrażającej kontynentowi. Ale jego przemówienie było również szeroką aluzją, że o ile kontynent nie przyjmie wizji cywilizacji zachodniej MAGA, obrona Europy przez Amerykę będzie pod znakiem zapytania."


