Podczas burzliwego zeznania w środę, niektórzy członkowie Kongresu podejrzewali prokurator generalną Pam Bondi o nadużywanie Departamentu Sprawiedliwości w celu szpiegowania, jak planowali ją przesłuchiwać.
W ekskluzywnej rozmowie z Raw Story, kongresmen Hank Johnson (D-GA) dokładnie wyjaśnił, dlaczego uważa, że tak jest — i co to mówi o administracji Trumpa.
"Pam Bondi przyszła przygotowana, by wprowadzać w błąd, bronić się, obrażać, odmawiać odpowiedzi," powiedział Johnson. "To ćwiczenie, do którego się przygotowała."
Ponadto dodał: "Rozumiem, że mogła również posiadać listę dokumentów, które każdy członek Kongresu, który stawił się w Departamencie Sprawiedliwości, aby przejrzeć niecenzurowane akta Epsteina, dokładne i precyzyjne dokumenty, na które ci kongresanci patrzyli. Tak słyszałem. I trzeba żądać konkretnych."
"Więc mamy możliwość, że DOJ pod kierownictwem Pam Bondi, i sama Pam Bondi, śledzi aktywność w komputerach DOJ — innymi słowy, śledzisz, na co patrzą członkowie Kongresu w twoich systemach. To nie powinno mieć miejsca. A potem przychodzisz dziś do Kongresu uzbrojona w te informacje, gotowa, gotowa się bronić. Lub użyć w jakikolwiek sposób uznasz za najbardziej odpowiedni."
"To pachnie, wiesz, państwem nadzoru," dodał.
Johnson dalej zgodził się, że Bondi stosuje podwójne standardy, biorąc pod uwagę, że administracja Trumpa i jej sojusznicy w Kongresie wyrażają wściekłość w związku z tym, że były specjalny prokurator Jack Smith prowadził śledztwo w sprawie zapisów rozmów telefonicznych ustawodawców takich jak senator Lindsey Graham (R-SC), który rozmawiał z Trumpem przed atakiem 6 stycznia i spiskiem mającym na celu obalenie wyników wyborów z 2020 roku. Republikanie w Senacie nawet przemycili zapis w niedawnym projekcie ustawy budżetowej, który pozwoliłby im pozwać Departament Sprawiedliwości za to.
"Ta obłuda jest zdumiewająca," powiedział Johnson.


