Wizyta wiceprezydenta JD Vance'a w Armenii przybrała dramatyczny obrót, gdy Biały Dom pośpiesznie usunął wpis w mediach społecznościowych, w którym określił masakry Ormian z 1915 roku jako "ludobójstwo", twierdząc, że został opublikowany "przez pomyłkę" przez zbyt gorliwych pracowników.
Niezręczne usunięcie nastąpiło po tym, jak Vance i jego żona Usha złożyli wieńce w Memoriale Ludobójstwa Ormian Tsitsernakaberd w Erywaniu, wpisując się w historię jako pierwsza wizyta wiceprezydenta USA w tym państwie Południowego Kaukazu, poinformowała agencja Reuters.
Jego oficjalne konto na platformie X opisywało wizytę jako mającą na celu "uhonorowanie ofiar ludobójstwa Ormian z 1915 roku". Jednak wpis tajemniczo zniknął wkrótce potem, a rzecznik Vance'a upierał się, że konto jest "zarządzane przez personel", obwiniając za pomyłkę pracowników, którzy nie podróżowali z delegacją. Gdy zapytano wprost, czy wizyta uznaje ludobójstwo, sam Vance całkowicie unikał tego słowa, nazywając to "bardzo straszną rzeczą", która jest "bardzo, bardzo ważna dla nich kulturowo".
Ta wpadka budzi wątpliwości co do chaosu w mediach społecznościowych administracji Trumpa. To drugie duże usunięcie w ciągu kilku dni, po pośpiechu Białego Domu z usunięciem rasistowskiego przedstawienia Baracka i Michelle Obamów z konta Trumpa na Truth Social.
Co więcej, Turcja, kluczowy sojusznik NATO, odmówiła uznania morderstw za ludobójstwo, a administracja Trumpa wydaje się chętna do zadowolenia Ankary. Pomimo tego, że Kongres i Biden uznali wydarzenia z 1915 roku za ludobójstwo, Trump unikał takiego języka.
Ormiańskie grupy rzecznicze wściekły się. "Vance jest tchórzem za usunięcie tego wpisu" - odpalił Alex Galitsky z Ormiańskiego Komitetu Narodowego Ameryki, nazywając to "obelgą dla pamięci" 1,5 miliona ofiar.
Ta wpadka następuje po tym, jak Vance został wygwizdany na Igrzyskach Olimpijskich, a felietonista New York Timesa zamieścił zaskakujący wpis w mediach społecznościowych, że nie może pomyśleć o rodzicu, który "nie sprzedałby" Vance'a za narkotyki.


