DUBAJ, ZEA – Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził w piątek, 2 stycznia, że przyjdzie z pomocą protestującym w Iranie, jeśli siły bezpieczeństwa będą do nich strzelać, po kilku dniach zamieszek, które pozostawiły kilka ofiar śmiertelnych i stanowią największe wewnętrzne zagrożenie dla irańskich władz od lat.
"Jesteśmy gotowi i przygotowani do działania," powiedział w mediach społecznościowych. USA przeprowadziły atak na irańskie obiekty jądrowe w czerwcu, dołączając do izraelskiej kampanii lotniczej wymierzonej w teherański program atomowy i przywództwo wojskowe.
Wysokiej rangi irański urzędnik Ali Larijani odpowiedział na komentarze Trumpa, ostrzegając, że amerykańska ingerencja w wewnętrzne sprawy Iranu będzie równoznaczna z destabilizacją całego regionu. Iran wspiera grupy w Libanie, Iraku i Jemenie.
Komentarze te pojawiły się w momencie, gdy lokalne media państwowe cytowały lokalnego urzędnika w zachodnim Iranie, gdzie zgłoszono kilka zgonów, ostrzegając, że wszelkie zamieszki lub nielegalne zgromadzenia zostaną potraktowane "zdecydowanie i bez pobłażania," zwiększając prawdopodobieństwo eskalacji.
Protesty w tym tygodniu dotyczące gwałtownie rosnącej inflacji rozprzestrzeniły się po całym Iranie, a śmiertelne starcia między demonstrantami a siłami bezpieczeństwa koncentrują się w zachodnich prowincjach Lorestan oraz Chaharmahal i Bakhtiari.
Media powiązane z państwem i grupy praw człowieka poinformowały o co najmniej sześciu zgonach od środy, 31 grudnia, w tym jednego mężczyzny, który według władz był członkiem paramilitarnej organizacji Basij związanej z Gwardią Rewolucyjną.
Iran przetrwał w ostatnich dekadach wielokrotne okresy poważnych zamieszek, często tłumiąc protesty przy użyciu surowych środków bezpieczeństwa i masowych aresztowań. Ale problemy gospodarcze mogą teraz sprawić, że władze będą bardziej podatne na zagrożenia.
Protesty w tym tygodniu są największe od trzech lat, od czasu gdy ogólnokrajowe demonstracje wywołane śmiercią młodej kobiety w areszcie pod koniec 2022 roku sparaliżowały Iran na wiele tygodni, a grupy praw człowieka informowały o setkach zabitych.
Podczas najnowszych zamieszek, wybrany prezydent Masoud Pezeshkian przyjął pojednawczy ton, obiecując dialog z przywódcami protestów w sprawie kryzysu kosztów utrzymania, nawet gdy grupy praw człowieka twierdziły, że siły bezpieczeństwa strzelały do demonstrantów.
Przemawiając w czwartek, 1 stycznia, zanim Trump zagroził działaniem USA, Pezeshkian przyznał, że niepowodzenia władz stoją za kryzysem.
"To my jesteśmy winni... Nie szukajcie winnych w Ameryce ani w kimkolwiek innym. Musimy właściwie służyć, aby ludzie byli z nas zadowoleni... To my musimy znaleźć rozwiązanie tych problemów," powiedział.
Rząd Pezeshkiana próbuje wdrożyć program liberalizacji gospodarczej, ale jeden z jego środków, deregulacja niektórych wymian walutowych, przyczynił się do gwałtownego spadku wartości irańskiego riala na nieoficjalnym rynku.
Spadająca waluta pogorszyła inflację, która utrzymuje się powyżej 36% od marca nawet według oficjalnych szacunków, w gospodarce dotkniętej zachodnimi sankcjami związanymi z irańskim programem jądrowym.
Izraelskie i amerykańskie ataki w ubiegłym roku zwiększyły presję na władze, podobnie jak obalenie syryjskiego Bashara al-Assada, bliskiego sojusznika Teheranu, oraz izraelskie uderzenia w jego głównego regionalnego partnera, libański Hezbollah.
Iran nadal wspiera grupy w Iraku, które wcześniej wystrzeliły rakiety w kierunku amerykańskich sił w tym kraju, a także grupę Houthi, która kontroluje większą część północnego Jemenu.
"Amerykanie powinni wiedzieć, że Trump rozpoczął awanturnictwo. Powinni pilnować swoich żołnierzy," powiedział Larijani, szef irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i główny doradca Najwyższego Przywódcy ajatollaha Alego Chameneia.
Organizacja praw człowieka Hengaw poinformowała w czwartek, 1 stycznia, że 29 protestujących zostało zatrzymanych podczas najnowszej fali demonstracji, w tym 14 etnicznych Kurdów, siedmiu Lorów, siedem kobiet i dwoje dzieci.
W prowincji Lorestan, będącej domem dla znacznej części irańskiej populacji etnicznej Lorów i miejscem intensywnych protestów, wysoki rangą urzędnik sądowy powiedział mediom państwowym: "Nie będzie tolerancji dla nielegalnych działań zagrażających porządkowi publicznemu i bezpieczeństwu."
Media podały, że siły porządkowe zidentyfikowały i aresztowały kilka "osób zakłócających porządek" w powiatach Azna i Delfan w prowincji Lorestan.
Chaharmahal i Bakhtiari również były świadkami protestów.
Półoficjalna agencja informacyjna Fars poinformowała w czwartek, że trzech protestujących zginęło, a 17 zostało rannych podczas ataku na posterunek policji w zachodnim Lorestanie.
Fars i Hengaw poinformowały również o ofiarach śmiertelnych w Lordegan w prowincji Chaharmahal i Bakhtiari. Władze potwierdziły jedną śmierć w Kuhdasht w Lorestanie, podczas gdy Hengaw poinformował o kolejnej w centralnej prowincji Isfahan. – Rappler.com


