Zamiast omawiać krótkoterminową zmienność czy techniczne korekty, argument przedstawia cały wzrost Bitcoina po pandemii jako odchylenie, które wciąż może wymagać skorygowania.
Kluczowe wnioski
Ten pogląd pochodzi od Mike'a McGlone'a, który coraz bardziej przesunął swój fokus z optymizmu kryptowalutowego na dyscyplinę makroekonomiczną. W niedawnym poście online strateg zasugerował, że powszechnie cytowane poziomy wsparcia oferują fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Z jego perspektywy ceny stabilizujące się wokół 50 000 USD nie sygnalizowałyby bezpieczeństwa – tylko progresję.
Podstawowe założenie McGlone'a jest takie, że główna faza wzrostu Bitcoina już się zakończyła. Zamiast oczekiwać kolejnego etapu wzrostu, widzi on, że rynek przechodzi w fazę normalizacji po latach nadzwyczajnych warunków. Wzrost, który nastąpił po 2020 roku, w jego ocenie dotyczył mniej strukturalnej adopcji, a bardziej obfitości płynności poszukującej zwrotów.
Gdy te warunki zanikają, oczekuje, że rynki powrócą do długoterminowych średnich. Ten proces, jak twierdzi, rzadko jest łagodny.
Poziomem, do którego McGlone ciągle wraca, jest 10 000 USD, nie jako cel mający szokować, ale jako punkt odniesienia. Ta cena mniej więcej odzwierciedla poziom, na którym Bitcoin był notowany, zanim kapitał napędzany bodźcami zalał aktywa ryzykowne. Dla niego ta era reprezentuje punkt bazowy nienadmuchany przez politykę nadzwyczajną, ekspansję dźwigni finansowej i spekulacyjne ekscesy.
Jeśli rynki rzeczywiście wkraczają w bardziej restrykcyjne środowisko monetarne i ekonomiczne, McGlone wierzy, że ceny mogą z powrotem grawitować w kierunku tego historycznego centrum ciężkości.
Innym filarem jego argumentu jest zakwestionowanie jednej z najbardziej trwałych narracji Bitcoina. Podczas gdy rzadkość złota ma korzenie w ograniczeniach fizycznych, McGlone przeprowadza granicę między tym a aktywami cyfrowymi. Nawet jeśli sam Bitcoin ma ograniczoną podaż, szerszy wszechświat kryptowalut postrzega jako nieskończenie rozszerzalny, z nowymi tokenami nieustannie konkurującymi o tę samą pulę kapitału.
W tym ujęciu rzadkość zostaje rozwodniona. Kapitał się nie koncentruje, lecz rozprasza.
To, co czyni stanowisko McGlone'a godnym uwagi, to jak daleko się przesunęło. W erze bodźców był jednym z najbardziej widocznych instytucjonalnych głosów prognozujących Bitcoin na poziomie sześciocyfrowych cen i pozycjonujących go jako dojrzewający aktywo rezerwowe. Ta teza się rozpadła, w jego mniemaniu, gdy zmieniły się korelacje rynkowe.
Obecnie wskazuje na poszerzającą się przepaść między tradycyjnymi zabezpieczeniami a kryptowalutami. Podczas gdy złoto nadal ustanawiało nowe rekordy, Bitcoin miał trudności z nadążaniem, rozbieżność, którą interpretuje jako znaczącą, a nie tymczasową.
W sercu tego wezwania leży szersze oczekiwanie makroekonomiczne. McGlone wierzy, że globalna gospodarka dryfuje w kierunku presji deflacyjnej, a nie inflacji. W takich środowiskach płynność staje się rzadka, tolerancja ryzyka spada, a gotówka odzyskuje atrakcyjność.
Jeśli to tło się utrzyma, aktywa, które prosperowały dzięki nadmiarowi płynności, mogą spotkać się z nieproporcjonalną stratą wartości. Dla Bitcoina oznaczałoby to przeszacowanie nie tylko momentum, ale jego roli w portfelach.
Przesłanie McGlone'a nie jest krótkoterminowym sygnałem handlowym. Jest to wyzwanie dla założeń zbudowanych w bardzo specyficznym okresie ekonomicznym. Jeśli ma rację, następny główny ruch Bitcoina nie będzie dotyczył przebicia oporu – ale odkrycia, gdzie naprawdę leży „normalna" wartość.
Informacje zawarte w tym artykule mają wyłącznie cel edukacyjny i nie stanowią porady finansowej, inwestycyjnej ani handlowej. Coindoo.com nie popiera ani nie zaleca żadnej konkretnej strategii inwestycyjnej ani kryptowaluty. Zawsze przeprowadzaj własne badania i konsultuj się z licencjonowanym doradcą finansowym przed podjęciem jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych.
Post Era płynności Bitcoina może się kończyć, ostrzega strateg makroekonomiczny ukazał się najpierw na Coindoo.

