Eksperci zauważają, że ludzie są naturalnie zaprogramowani, by zwracać większą uwagę na zagrożenia niż na pozytywne wiadomości – zjawisko to znane jest jako uprzedzenie negatywne. (Zdjęcie: Envato Elements)
KUALA LUMPUR: Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego najbardziej oburzające, wkurzające lub szokujące posty wydają się dominować w Waszych mediach społecznościowych? Według badaczy nie jest to przypadek.
Od fake newsów po dzielącą retorykę i mowę nienawiści, treści wywołujące silne emocje rozprzestrzeniają się szybciej niż faktyczne informacje, ponieważ przyciągają uwagę. A to właśnie nagradzają platformy mediów społecznościowych.
Nazirul Hazim Khalim, wykładowca ekonometrii i statystyki biznesowej, powiedział, że badania nad wyborami w Malezji, Indonezji i na Filipinach wykazały, iż użytkownicy mediów społecznościowych są znacznie bardziej podatni na wpływ popularności posta niż jego wiarygodności.
„Najważniejszymi czynnikami są zasięg i zaangażowanie, a nie autentyczność, niezawodność czy źródło informacji” – powiedział podczas Sympozjum Harmonii tutaj 26 czerwca, jak poinformowała agencja Bernama.
Innymi słowy, ludzie częściej ufają postom lub je udostępniają po prostu dlatego, że zostały one już szeroko obejrzane, polubione lub udostępnione, niezależnie od tego, czy informacje są dokładne.
Eksperci twierdzą, że ta tendencja stwarza idealne warunki do szybkiego rozprzestrzeniania się dezinformacji i treści wywołujących silne emocje w internecie.
Odkrycia Nazirula to tylko część historii: druga część leży w ludzkiej psychologii. Eksperci mówią, że ludzie są naturalnie zaprogramowani, by zwracać większą uwagę na zagrożenia niż na pozytywne wiadomości – zjawisko to znane jest jako uprzedzenie negatywne.
Nazirul Hazim Khalim.
Tysiące lat temu ten instynkt pomagał ludziom przetrwać, pozwalając im dostrzec niebezpieczeństwo, zanim było za późno. Dziś nasze mózgi często reagują na alarmujące posty w mediach społecznościowych tak, jakby były bezpośrednimi zagrożeniami, nawet jeśli informacje są mylące lub fałszywe.
„Jesteśmy istotami emocjonalnymi i społecznymi” – powiedziała Nuurrianti Jalli, visiting fellow w singapurskim Instytucie Iseas-Yusof Ishak. „Silnie reagujemy na historie. Silnie reagujemy na treści emocjonalne, w tym na negatywne wiadomości.
„Większość informacji, które widzimy, zwłaszcza gdy mówimy o polaryzacji i mowie nienawiści, wygląda na groźną. W takim momencie nie ma znaczenia, czy są prawdziwe, czy fałszywe – nasz mózg najpierw reaguje na emocje”.
Platformy mediów społecznościowych dobrze to rozumieją: posty wywołujące gniew, strach lub oburzenie zazwyczaj generują więcej komentarzy, udostępnień i reakcji, utrzymując użytkowników na platformie dłużej i zwiększając przychody z reklam.
„To część ich modelu biznesowego. Szkodliwe treści mają tendencję do bycia bardzo atrakcyjnymi” – powiedział Harris Zainul, dyrektor Centrum Odpowiedzialnej Technologii.
Im dłużej użytkownicy pozostają zaangażowani, tym więcej reklam mogą wyświetlać platformy. Tworzy to również możliwości zarabiania pieniędzy dla twórców o wysokim poziomie zaangażowania, co daje niektórym użytkownikom bodziec do tworzenia coraz bardziej prowokacyjnych treści.
Centrum Niezależnego Dziennikarstwa zaobserwowało podobny wzorzec. Dyrektor wykonawcza Wathshlah Naidu powiedziała, że posts podżegające często zaczynają się od jednego wiralowego uploadu, zanim przyciągną rosnące zaangażowanie.
Wathshlah Naidu.
„Wszystko zaczyna się od jednej osoby. Następnie widać wzrost liczby interakcji. Potem pojawiają się linki afiliacyjne, a następnie towary.
„Gdy platforma na to pozwala, ludzie mogą monetyzować nienawiść i treści emocjonalne. Oznacza to, że musimy pociągnąć platformy do odpowiedzialności” – powiedziała.
Badania potwierdzają to, czego wielu użytkowników doświadcza każdego dnia. Badanie opublikowane w czasopiśmie Science przez naukowców z Massachusetts Institute of Technology wykazało, że fałszywe wiadomości były o 70% częściej udostępniane niż prawdziwe raporty.
Inne badanie opublikowane w PNAS wykazało, że posty zawierające negatywny język moralny lub emocjonalny otrzymywały około 20% więcej udostępnień niż treści mniej nasycone emocjonalnie.
Bliżej domu, badania prowadzone przez Nuurrianti podczas 15. wyborów powszechnych w Malezji wykazały, że ponad połowa szeroko oglądanych filmów na TikToku związanych z wyborami zawierała mowę nienawiści, co podkreśla, jak szybko dzielące treści mogą zyskać popularność online.
Nazirul uważa, że jednym ze sposobów na zmniejszenie rozprzestrzeniania się szkodliwych treści jest spowolnienie tempa, w jakim platformy amplifikują wiralne posty, szczególnie przed zweryfikowaniem ich dokładności.
„Jeśli treść jest szkodliwa lub nieprawdziwa, ale amplifikacja nie działa, to też nie przynosi skutku” – powiedział.
Nuurrianti Jalil.
Dla indywidualnych użytkowników eksperci mówią, że najskuteczniejszą obroną jest świadomość. Zamiast natychmiast udostępniać posty, które wywołują silną reakcję emocjonalną, ludzie powinni zatrzymać się, aby zweryfikować informacje, czytać poza chwytliwymi nagłówkami i polegać na zaufanych źródłach newsowych.
Zalecają również ograniczenie nieskończonego doomscrollingu poprzez wyznaczanie konkretnych czasów na nadrobienie zaległości w wiadomościach, zamiast konsumowania ciągłego strumienia postów nasyconych emocjami.
Nuurrianti dodała, że edukacja medialna i krytyczne myślenie nie powinny być ograniczone do dzieci, ale zachęcane we wszystkich grupach wiekowych.
Gdy rządy na całym świecie debatują nad najlepszymi sposobami regulacji platform mediów społecznościowych, zrozumienie, jak algorytmy kształtują to, co pojawia się na naszych ekranach, może być równie ważne jak decydowanie o tym, co klikamy, udostępniamy lub po prostu przewijamy.

