21 CZERWCA — Prawo narkotykowe Malezji jest często bronione jako niezbędne do ochrony społeczeństwa i zapobiegania powrotowi do przestępczości. Jednak po dokładniejszym zbadaniu art. 39C Ustawy o niebezpiecznych narkotykach z 1952 roku ujawnia niepokojącą prawdę: nie ogranicza on zażywania narkotyków. Wręcz przeciwnie — utrwala ubóstwo, kryminalizuje uzależnienie od narkotyków i zamyka podatne na zagrożenia osoby w zaklętym kręgu więziennym. Niedawny raport badawczy opublikowany we współpracy z Międzynarodowym Konsorcjum Polityki Narkotykowej (IDPC) podkreśla, w jaki sposób represyjne polityki narkotykowe mogą pogłębiać podatność społeczną i ekonomiczną, nie rozwiązując przy tym podstawowych przyczyn zażywania narkotyków.
Artykuł 39C umożliwia sądom nakładanie obowiązkowych kar pozbawienia wolności od pięciu do siedmiu lat na osoby wielokrotnie oskarżone o zażywanie narkotyków. Przepis ten miał być wymierzony w osoby postrzegane jako niechętne do zmiany. W praktyce jednak nieproporcjonalnie dotyka ludzi z ubogich i marginalizowanych środowisk, z których wielu zmaga się z nieleczonymi problemami związanymi z uzależnieniem od narkotyków, niestabilnym zatrudnieniem i wykluczeniem społecznym na długo przed wejściem na salę sądową.
Co ujawniają liczby
Najnowsze dane sądowe uzyskane od malezyjskiego wymiaru sprawiedliwości pokazują, że tysiące osób w Sabah, Sarawak i Malezji Półwyspowej zostało oskarżonych na podstawie art. 39C między styczniem 2024 a listopadem 2025 roku. Liczby te potwierdzają, że art. 39C nie jest środkiem wyjątkowym — jest stosowany rutynowo.
Wyroki są surowe i przewidywalne: długoterminowe więzienie, kary cielesne i nadzór po zwolnieniu. Co szczególnie niepokoi, w tym procesie brakuje jakiegokolwiek rzeczowego badania, dlaczego osoby te nadal zażywają narkotyki lub czy inkarceracja poprawia ich szanse na wyjście z uzależnienia. Prawo koncentruje się na powtarzających się aresztowaniach i wyrokach skazujących, nie zwracając uwagi na okoliczności, które je kształtują, ani na pozytywne efekty zdrowotne, społeczne i ekonomiczne, jakie dana osoba mogła osiągnąć.
Uzależnienie od narkotyków przed sądem, nie przestępstwo
Wywiady przeprowadzone z byłymi więźniami, adwokatami obrony w sprawach karnych i organizacjami pozarządowymi pracującymi bezpośrednio z osobami zażywającymi narkotyki tworzą obraz znacznie bardziej złożony, niż dopuszcza prawo.
Była osoba uzależniona od narkotyków, skazana na podstawie art. 39C w 2018 roku, opisała, jak wyroki skazujące sprzed ponad dekady — za przestępstwa, za które odbyła już karę i zapłaciła grzywny — zostały wskrzeszone, aby uzasadnić surowszy zarzut. Nieświadoma konsekwencji prawnych i nie chcąc przedłużać tymczasowego aresztowania, przyznała się do winy i otrzymała wyrok pięciu lat pozbawienia wolności. Podczas odbywania kary nie otrzymała żadnego leczenia.
Po wyjściu na wolność dostała niewielką sumę pieniędzy i wróciła do społeczeństwa bez pracy, bez mieszkania i z kryminalną przeszłością uniemożliwiającą znalezienie zatrudnienia. W ciągu kilku tygodni wróciła do dystrybucji narkotyków — nie z przekory, ale z potrzeby przeżycia. „Gdybym wydała te pieniądze na jedzenie" — powiedziała — „nie przeżyłabym długo."
Jej doświadczenie odzwierciedla szerszą rzeczywistość: art. 39C karze za nawrót, a nie za zamiar przestępczy. Uzależnienie od narkotyków, uznawane na całym świecie za chorobę przewlekłą i nawrotową, jest traktowane przez malezyjskie prawo jako uparta przestępczość zasługująca na zaostrzające się kary.
System sprzeczności
Prawnicy, z którymi przeprowadzono wywiady na potrzeby tego badania, zwrócili uwagę na fundamentalną niespójność w malezyjskim systemie egzekwowania prawa narkotykowego. Osoby aresztowane przez policję częściej stają przed sądem i trafiają do więzienia, podczas gdy osoby zatrzymane przez Narodową Agencję Antynarkotykową (AADK) mogą zostać skierowane na rehabilitację. Wyniki często zależą mniej od potrzeb, a bardziej od organu dokonującego aresztowania.
Ponadto doświadczeni prawnicy karnistyczni, tacy jak pan Charan Singh, argumentują, że art. 39C nakłada nieproporcjonalnie surowe kary na recydywistów, z których wielu pochodzi z ubogich i marginalizowanych środowisk. Opierając się na swoim doświadczeniu w reprezentowaniu osób oskarżonych na podstawie tego przepisu, zauważa, że ubóstwo, bezrobocie i ograniczone możliwości edukacyjne, choć nie są jedynymi czynnikami, często przyczyniają się do wielokrotnych kontaktów z wymiarem sprawiedliwości. Podkreśla również, że samo więzienie niewiele robi, aby sprostać tym podstawowym wyzwaniom, często pozostawiając jednostki i ich rodziny w trudnej sytuacji i zwiększając prawdopodobieństwo powrotu do przestępczości.
Organizacje pozarządowe zajmujące się ograniczaniem szkód podkreślają, że więzienie nie leczy uzależnienia od narkotyków. Wręcz przeciwnie, inkarceracja często je pogarsza — narażając jednostki na niebezpieczne praktyki zażywania narkotyków, zagrożenia zdrowotne i głębsze piętno. Kilku rozmówców zauważyło, że narkotyki pozostają dostępne nawet w więzieniach i ośrodkach rehabilitacyjnych, podważając przekonanie, że izolacja prowadzi do wyzdrowienia.
Reformy, ale niewystarczające
Malezja zaczęła dostrzegać ograniczenia represyjnej polityki narkotykowej. Nowelizacje ustawy o leczeniu i rehabilitacji osób uzależnionych od narkotyków oraz publiczne wypowiedzi decydentów sugerują zwrot w kierunku leczenia zamiast karania. Trwają również dyskusje na temat usuwania wpisów z rejestrów karnych za drobne i nieprzemocowe przestępstwa.
Jednak art. 39C pozostaje niezmieniony.
Dopóki wielokrotne zażywanie narkotyków jest kryminalizowane, osoby będą nadal trafiać do więzienia na podstawie przeszłych wyroków — niekiedy sprzed kilkudziesięciu lat — bez względu na ich wysiłki na rzecz wyjścia z uzależnienia. Reformy, które pozostawiają art. 39C nienaruszony, ryzykują bycie kosmetycznymi, a nie transformacyjnymi.
Kwestia sprawiedliwości — i kosztów
Poza ludzkim cierpieniem istnieją szersze koszty dla społeczeństwa. Długie wyroki więzienia pochłaniają środki publiczne, nie przyczyniając się w istotny sposób do ograniczenia zażywania narkotyków. Rodziny się rozpadają, dzieci są dotknięte skutkami, a społeczności tracą jednostki, które mogłyby wyzdrowieć i wnieść wartościowy wkład.
Dowody są jednoznaczne: surowsze kary nie powstrzymały zażywania narkotyków. Zapewniły jedynie, że najbiedniejsi i najbardziej marginalizowani płacą najwyższą cenę.
Droga naprzód
Jeśli Malezja poważnie traktuje kwestię zażywania narkotyków jako problem zdrowia publicznego, musi zmierzyć się z porażką art. 39C. Wymaga to czegoś więcej niż drobnych poprawek proceduralnych. Potrzebne jest moratorium na kryminalizację zażywania i posiadania narkotyków, skuteczniejsze kierowanie na leczenie, usuwanie z rejestrów dawnych wyroków blokujących reintegrację oraz usunięcie osób zażywających narkotyki z rejestrów kryminalnych, które stygmatyzują je jako „niepożądane".
W dłuższej perspektywie wymaga to odwagi, by całkowicie znieść art. 39C.
Surowsze karanie ludzi nie uczyniło ich lepszymi. Jedynie pogłębiło ich trudności ekonomiczne, zwiększyło marginalizację i zwiększyło prawdopodobieństwo powrotu do zachowań, którym prawo rzekomo ma zapobiegać. Jeśli Malezja naprawdę wierzy w rehabilitację, godność i sprawiedliwość, jej polityka narkotykowa musi przestać karać ubóstwo — i zacząć traktować uzależnienie od narkotyków jako to, czym jest: problem zdrowotny wymagający opieki, a nie krat.
* Simraatraj Kaur Dhillon jest adwokatką i radcą prawnym oraz byłą stypendystką programu stypendialnego 2025 Drug Laws and Access to Justice in Malaysia, realizowanego przez Międzynarodowe Konsorcjum Polityki Narkotykowej (IDPC).
** Powyższe stanowi osobistą opinię autora lub publikacji i niekoniecznie odzwierciedla poglądy Malay Mail.

