Prezydent Donald Trump obiecał w styczniu, że przejęcie Wenezueli przez jego administrację przyniesie „korzyści" Amerykanom, jednak ponad sześć miesięcy później ta obietnica wydaje się rozpadać, po tym jak kluczowi gracze podobno wycofali się z planów – podał w niedzielę Washington Post.
Bezpośrednio po bezprecedensowym ataku USA na Wenezuelę na początku tego roku administracja Trumpa przejęła kontrolę nad dochodami z ropy naftowej tego kraju, które Trump twierdził wówczas, że zostaną „wykorzystane dla dobra narodu wenezuelskiego i Stanów Zjednoczonych". Administracja Trumpa miała nadzieję, że amerykańskie firmy zainwestują 100 miliardów dolarów w infrastrukturę energetyczną tego południowoamerykańskiego kraju.

„Jednak firmy nie chcą wydawać dużych pieniędzy na kapitałochłonne projekty wydobycia ciężkiej ropy naftowej, których zwrot zajmuje dziesięciolecia, jeśli istnieje duże prawdopodobieństwo, że rząd cofnie się" – czytamy w raporcie Post.
„Dyrektor generalny ConocoPhillips Ryan Lance powiedział niedawno, że Wenezuela ma 'znacznie więcej pracy do zrobienia po swojej stronie równania'. Stwierdził, że reforma prawa węglowodorowego była niewystarczająca, aby 'przyciągnąć dużą ilość inwestycji', ponieważ mogłoby to oznaczać '95-procentowy udział rządu'. Dyrektor generalny Chevron Mike Wirth wyraził podobne odczucia."
Administracja Trumpa znalazła się ostatnio w tarapatach w związku z zarządzaniem wenezuelskimi dochodami z ropy naftowej. Kongresmenka Sydney Kamlager-Dove (D-CA) naciskała na sekretarza stanu Marco Rubio w zeszłym tygodniu podczas przesłuchania w Kongresie w sprawie tego, czy administracja ukrywa lukratywne prywatne kontrakty związane z wenezuelską ropą naftową.
„Nielegalność rządu wenezuelskiego zwiększa ryzyko inwestowania kapitału" – czytamy w raporcie Post. „Gdy zostaną przeprowadzone prawdziwe wybory, amerykańskie firmy zyskają jaśniejszy obraz tego, czy warto inwestować pieniądze."
