Bato dela Rosa przybył do Senatu po miesiącach ukrywania się. Potem wybuchł chaos.
W ciągu trzech lat pracy w Rappler byłem naocznym świadkiem trzech zmian przywództwa w Kongresie.
Jestem Patrick Cruz. Nie jestem reporterem parlamentarnym; zajmuję się finansami publicznymi, infrastrukturą i transportem.
A jednak za każdym razem, gdy Kongres pogrąża się w kryzysie, tam właśnie kończę.
Nic jednak nie dorównuje zamachowi stanu w Senacie w poniedziałek, 11 maja.
8 września 2025 roku widziałem, jak Chiz Escudero stracił przewodnictwo w Senacie na rzecz Tito Sotto, kilka dni po tym, jak napisałem raport ujawniający, że główny darczyńca kampanii Escudero był znaczącym wykonawcą robót przeciwpowodziowych. Byłem tam, relacjonując dochodzenie w sprawie kontroli przeciwpowodziowej.
Kilka tygodni później byłem w Izbie na przesłuchaniu budżetowym DPWH. Tam zobaczyłem, jak marszałek Martin Romualdez — kuzyn prezydenta — ustępuje ze stanowiska w obliczu zarzutów korupcyjnych związanych z budżetem państwa.
Ale ostatni poniedziałek był inny. Panował czysty chaos. Przy niedoborze personelu zostałem oddelegowany do obserwowania Senatu na wypadek, gdyby Dela Rosa pojawił się w celu przeprowadzenia zamachu stanu.
Sesja ledwo się rozpoczęła, gdy pojawił się wniosek o ogłoszenie wakatu na stanowisku przewodniczącego Senatu. Senator Alan Peter Cayetano twierdził, że ma odpowiednią liczbę głosów.
Potem pojawił się Bato.
Zanim dotarł na posiedzenie plenarne, Dela Rosa — były szef policji, który prowadził krwawą wojnę z narkotykami Rodrigo Duterte — musiał wymknąć się agentom Narodowego Biura Śledczego (NBI) wewnątrz Senatu, którzy próbowali doręczyć mu nakaz Międzynarodowego Trybunału Karnego.
Wyłonił się z parkingu. Rzucił się ku schodom ewakuacyjnym.
Potknął się. Odzyskał równowagę. Potem biegł dalej, aż dotarł na salę plenarną.
Dela Rosa wściekał się, twierdząc, że sierżant-at-arms Senatu pozwolił NBI próbować powstrzymać go od głosowania w Senacie.
Wkrótce potem Cayetano został wybrany przewodniczącym Senatu, co stanowi istotną zmianę, gdyż wiceprezydent Sara Duterte — sojuszniczka osób stojących za zamachem — stoi w obliczu zbliżającego się procesu impeachmentu.
Potem nastąpiło zamknięcie budynku. Bramy zostały zamknięte. Ochrona została zaostrzona, by agenci NBI nie mogli ścigać Dela Rosy wewnątrz.
Pod nowym przywództwem Cayetano Senat uznał agentów za winnych obrazy Senatu. Później pozwolono im odejść, ale nadal pozostają pod śledztwem.
Na zewnątrz zebrali się protestujący, gdy zwolennicy Dela Rosy kwestionowali próbę jego aresztowania przez NBI.
Wróciliśmy do domu po północy we wtorek, 12 maja. Ta noc była dopiero początkiem chaosu w korytarzach Senatu.
FRONTLINERS. Reporterzy multimedialni Rappler Jairo Bolledo (z lewej) i Patrick Cruz (z prawej) wraz ze specjalistą ds. produkcji Franzem Lopezem (skrajnie z lewej) przekazują relacje z miejsca wydarzeń.
Spodziewaliśmy się, że sytuacja może się zaognić. Jesteśmy w branży informacyjnej, zawsze jesteśmy czujni — zawsze gotowi do biegu.
Cześć! Jestem Jairo Bolledo i relacjonuję dla Rappler wszystko, co związane z sądami i prawem.
Relacjonowałem teren Senatu 11 maja po długim dniu dokumentowania historycznego drugiego impeachmentu wiceprezydent Sary Duterte w Izbie Reprezentantów.
Następny dzień, 12 maja, nie był pełen akcji, ale wciąż męczący. Musieliśmy upewnić się, że Dela Rosa nadal przebywa w Senacie, dotrzymując obietnicy czekania na orzeczenie Sądu Najwyższego (SN) w sprawie jego wniosku o tymczasowy nakaz powstrzymujący.
Myślałem, że 13 maja będzie taki sam jak dzień wcześniej. Ale przed godziną 17:00 otrzymałem cynk, że SN może wydać orzeczenie. Cokolwiek by się stało, wiedziałem, że coś się wydarzy, więc zostałem, mimo że powinienem był skończyć pracę o 17:00.
Miałem rację. SN nie udzielił natychmiastowej ulgi Bato. Jako pierwszy przekazałem tę informację i dołączyłem do Patricka, by monitorować ruchy przy budynku Senatu.
O 19:06 poinformowano nas, że budynek zostanie zamknięty. Zostaliśmy. Gdy reporterzy zobaczyli Dela Rosę jadącego windą, rzuciliśmy się w pościg, ale nie udało nam się go dogonić.
O 19:25 do budynku weszli umundurowani funkcjonariusze z długą bronią. O 19:44 odbezpieczyli broń.
O 19:45 ruszyli w kierunku skrzydła Senatu w pobliżu budynku GSIS. Byliśmy za nimi. Zostaliśmy zablokowani i nie mogliśmy zbliżyć się do skrzydła, a po kilku minutach padły strzały.
Jeden strzał. Potem kolejne dwa. Dziennikarze i pracownicy Senatu rzucili się do szukania schronienia. Gdy uciekaliśmy, rozległo się jeszcze sześć strzałów.
Przez chwilę zostaliśmy w biurze prasowym, ale natychmiast nakazano nam ewakuację. Byłem pierwszym reporterem, który opuścił budynek. Potem sprawdziłem, czy moi koledzy — Patrick, Franz Lopez i Randall Rosales — są bezpieczni. Wszyscy byliśmy cali i zdrowi.
Patrick i ja kontynuowaliśmy relacjonowanie z zewnątrz budynku Senatu. Każdy ruch, każdy przybywający urzędnik — dokumentowaliśmy wszystko.
Tak, baliśmy się, ale mieliśmy robotę do wykonania. Dbając o własne bezpieczeństwo, naszym podstawowym instynktem było dokumentowanie wszystkiego, co się działo, nawet gdy byliśmy w środku strzelaniny w Senacie. Taka jest nasza praca jako dziennikarzy.
COURAGE ON. Zespół Rappler (od lewej: Jairo, Franz, Patrick, Randall) relacjonujący wydarzenia w Senacie.
Odwaga dziennikarzy, by przekazywać wiadomości nawet w najgorszych czasach, sprawia, że dziennikarstwo jest szlachetne i niezastąpione. Mam nadzieję, że 13 maja 2026 roku będzie wystarczającym przypomnieniem, dlaczego filipińskie media powinny i nadal mają znaczenie. – Rappler.com
Inside the Newsroom to newsletter dostarczany prosto do Twojej skrzynki e-mail co tydzień. Odwiedź rappler.com/newsletters, aby zarządzać subskrypcjami newslettera.
