Prezydent Donald Trump ma problem kadrowy, ponieważ coraz więcej mam z MAGA robi to, o co je prosił — rodzi więcej dzieci, wynika ze środowego raportu The Swamp, podcastu The Daily Beast na Substack.
Czas jest trudny dla administracji Trumpa, ponieważ kluczowe wybory śródkadencyjne są już za sześć miesięcy.

„Apel Donalda Trumpa do mam z MAGA o rodzenie większej liczby dzieci wywołuje kryzys w Białym Domu i Pentagonie w kluczowym momencie" — poinformował The Swamp.
„Trump nazwał siebie 'prezydentem zapłodnienia' i wzywał do promowania rozrodczości, aby podtrzymać długą tradycję autokratów dążących do budowania społeczeństwa na swój obraz. Jednak polityka ta przynosi odwrotny skutek — kluczowi pracownicy administracji korzystają z urlopu macierzyńskiego w przededniu decydujących dla Partii Republikańskiej wyborów śródkadencyjnych" — podaje The Swamp.
Karoline Leavitt udała się na urlop macierzyński, przygotowując się na narodziny drugiego dziecka, które może nastąpić w każdej chwili. Rzeczniczka prasowa Pentagonu Kingsley Wilson również rozpoczęła urlop macierzyński. Te nieobecności skłoniły sekretarza stanu Marco Rubio — i innych członków gabinetu Trumpa — do zastępowania ich na ważnych konferencjach prasowych. We wtorek Rubio odpowiadał na gorące pytania w sali pełnej krzyczących reporterów, żartując: „To jest chaos, panowie."

