Przyjaciele,
Sergey Brin, współzałożyciel Google, jeden z trzech lub czterech najbogatszych ludzi na świecie, z majątkiem oscylującym między 260 a 277 miliardami dolarów, przeznacza część swojego bogactwa na walkę z kalifornijskim podatkiem majątkowym od miliarderów.
Do tej pory wydał 57 milionów dolarów, próbując zablokować tę inicjatywę.
Działania Brina — wraz z „inwestycją" Elona Muska w wysokości 250 milionów dolarów w reelekcję Trumpa w 2024 roku — powinny być przykładami A i B tego, dlaczego Ameryka potrzebuje podatku majątkowego.
Przede wszystkim przyjmijmy, że nie ma nic z gruntu złego w byciu miliarderem, multimiliarderem, a nawet — jak Musk prawdopodobnie się stanie — tryliarderem.
Bogactwo nie jest grą o sumie zerowej, w której ogromne nagromadzenie majątku na szczycie zależy od tego, że reszta z nas traci równą ilość. W rzeczywistości superbogaci mogą pomóc reszcie z nas radzić sobie nieco lepiej niż wcześniej.
Mimo że bogactwo górnego 0,1 procenta gwałtownie wzrosło w ostatnich latach, dolne 50 procent radzi sobie nieco lepiej niż wcześniej. (Patrz wykres poniżej.)
![]() |
Ale chwileczkę.
Problem polega na tym, że władza polityczna jest grą o sumie zerowej. Im bardziej władza polityczna koncentruje się w rękach nielicznych, tym mniej władzy politycznej pozostaje w rękach wszystkich innych.
Niemal niemożliwe jest oddzielenie bogactwa od władzy, ponieważ bogaci przekształcają swoje fortuny w datki na kampanie polityków, którzy będą zmieniać prawa zgodnie z ich upodobaniami i blokować prawa, które im nie odpowiadają — takie jak wyższe podatki dla superbogatych. Bogaci finansują również kampanie public relations i think tanki, aby przekonać opinię publiczną do mądrości swoich stanowisk.
Wydatki miliarderów na wybory prezydenckie wzrosły jeszcze szybciej niż bogactwo miliarderów. A jeśli wierzysz, że przekazują datki, ponieważ chcą, aby na urząd prezydenta zostali wybrani ludzie o wielkiej prawości i doskonałym charakterze, weź pod uwagę, że większość politycznych wydatków miliarderów w 2024 roku trafiła do Trumpa.
![]() |
Przekazują datki, ponieważ chcą chronić i powiększać swoje fortuny i nie chcą, aby wybierani byli politycy popierający wyższe podatki dla nich.
Nie chcą też, aby wybierani byli politycy popierający surowsze przepisy antymonopolowe, ułatwiające tworzenie związków zawodowych lub zatrzymanie zmian klimatycznych (co wszystko mogłoby zmniejszyć zyski, powiedzmy, Google'a).
Weźmy Sergeya Brina i jego 57 milionów dolarów przeciwko kalifornijskiemu podatkowi od miliarderów — który, nawiasem mówiąc, został zaproponowany, ponieważ Kalifornia musi teraz płacić więcej za Medicaid dla mieszkańców o niższych dochodach, ponieważ Trump i jego republikańscy poplecznicy uchwalili gigantyczną federalną obniżkę podatków, której korzyści trafiły głównie do bogatych.
Brin stał się głównym darczyńcą Republikanów. W maju ubiegłego roku przekazał prawie pół miliona dolarów Krajowemu Komitetowi Republikańskiemu.
Dlaczego? Ponieważ Partia Republikańska jest bardziej oddana ochronie i powiększaniu bogactwa superbogatych niż Partia Demokratyczna.
Wydając swoją fortunę na powstrzymanie Kalifornii przed opodatkowaniem miliarderów, Brin ilustruje, dlaczego musimy opodatkować miliarderów. Przedstawia argument za podatkiem majątkowym od miliarderów wyraźniej i dobitniej, niż ktokolwiek inny mógłby to zrobić.
Dziękuję, Serge.


