Kiedy liberałowie i progresywiści twierdzą, że ultrabogaci mają zbyt duży wpływ na politykę w USA, sprawą Sądu Najwyższego, którą najczęściej atakują, jest Citizens United v. FEC z 2010 roku. To gorąco dyskutowane orzeczenie zrównało datki na kampanie wyborcze z wolnością słowa, wywołując ostrą krytykę ze strony ówczesnego przedstawiciela Alana Graysona (demokraty z Florydy, który nazwał je „najgorszym orzeczeniem Sądu Najwyższego od czasu sprawy Dreda Scotta"), działacza Ralpha Nadera i wielu innych. Po stronie prawicy konserwatywny senator John McCain (R-Arizona) powiedział, że jest „rozczarowany" tym orzeczeniem.
Jednak Danny Hakim z New York Timesa, w artykule opublikowanym 6 maja, analizuje inną sprawę Sądu Najwyższego, która wpłynęła na dopuszczalne kwoty datków na kampanie polityczne — i miała ona miejsce 36 lat przed Citizens United.
Tą sprawą była Buckley v. Valeo, rozstrzygnięta przez Sąd Burgera w 1976 roku.
„Przez krótką chwilę w amerykańskiej historii" — wspomina Hakim — „bogaci nie kontrolowali polityki. W 1974 roku, w następstwie afery Watergate, Kongres uchwalił nowe ograniczenia finansowania kampanii, które w dużej mierze wyeliminowałyby możliwość kupowania wyborów przez zamożnych ludzi… David Koch, bogaty przemysłowiec, był wściekły. 'Mam prawo wydawać tyle, ile chcę, aby promować to, w co wierzę' — napisał później, dodając, że ta ustawa 'sprawia, że krew mnie zalewa.'"
Hakim dodaje: „Przenieśmy się do kampanii prezydenckiej 2024 roku. Sześciu z najbogatszych miliarderów w kraju wydało ponad 100 milionów dolarów każdy, aby pomóc w wyborze innego miliardera, Donalda J. Trumpa, na prezydenta."
Zdaniem Hakima, Buckley v. Valeo pomogła utorować drogę dla Citizens United. Orzeczenie z ery Geralda Forda — jak zauważa Hakim — „podtrzymało wiele aspektów ustawy o finansowaniu kampanii po aferze Watergate", ale „wypatroszyło inne jej części, pozostawiając bogatym własny zestaw reguł".
„Późniejsze sprawy, jak lepiej znana decyzja Citizens United, otworzyły drzwi jeszcze szerzej" — wyjaśnia Hakim. „Ale to Buckley ustanowiło nowoczesny, zagmatwany system finansowania kampanii w tym kraju i to Buckley pozwoliło braciom Koch zbudować prawicową maszynę politycznego pieniądza, która rywalizowała z samą Partią Republikańską. Sprawa jest aktualna jak nigdy dotąd. Od objęcia urzędu pan Trump celebrował miliarderów-darczyńców na kolacji w Białym Domu i zebrał bezprecedensowe sumy dla prezydenta w okresie kaczki kulawej."
„Buckley" w Buckley v. Valeo to nie William F. Buckley z National Review, lecz ówczesny senator James L. Buckley (członek Partii Konserwatywnej Nowego Jorku). A „Valeo" to Francis R. Valeo (sekretarz Senatu USA).
Profesor prawa na Uniwersytecie Chicago Geoffrey Stone twierdzi, że Buckley v. Valeo otworzyło puszkę Pandory, choć sędziowie Sądu Burgera niekoniecznie zdawali sobie z tego sprawę w tamtym czasie.
Stone powiedział Timesowi: „Gdyby ci sędziowie wiedzieli wtedy to, z czym mamy teraz do czynienia, podejrzewam, że mielibyśmy odwrotny wynik. Nie wyobrażali sobie obecnego świata."


