Komisja Sprawiedliwości Izby Reprezentantów stwierdza, że istnieje uzasadnione podejrzenie, aby skierować wniosek o impeachment przeciwko Wiceprezydent Sarze Duterte. Otwiera to drogę do głosowania plenarnego i ewentualnego przekazania sprawy do Senatu w celu przeprowadzenia procesu.
Do tego ustalenia doprowadziły cztery dni publicznych obrad, podczas których 53 członków komisji jednogłośnie zagłosowało za istnieniem uzasadnionego podejrzenia.
Zarzuty wynikają m.in. z nierozliczonego wykorzystania przez Wiceprezydent tajnych funduszy, posługiwania się fałszywymi nazwiskami jako rzekomymi odbiorcami środków, a także z niewyjaśnionych ruchów na jej koncie bankowym. Pojawił się również film, na którym groziła życiu Prezydenta, Pierwszej Damy oraz ówczesnego Spikera Izby Reprezentantów.
Poruszone kwestie korupcyjne są nie do przyjęcia.
Na przykład rzekomy były pośrednik rodziny Duterte, Ramil Madriaga, zeznał, że osobiście pomagał rozdysponować 125 milionów pesów z tajnych funduszy OVP w czasie krótszym niż 24 godziny. Stwierdził m.in., że osobiście dostarczył — rzekomo na rozkaz samej Wiceprezydent Sary — cztery duże torby sportowe zawierające od 30 do 35 milionów pesów każda do operatora politycznego w Lagunie, baru komediowego uczęszczanego przez studentów San Sebastian College oraz na parking Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, którym kierował wówczas mianowany przez Duterte Samuel Martires.
Dyrektor wykonawczy Rady ds. Przeciwdziałania Praniu Pieniędzy, Ronel Buenaventura, ujawnił również, że na konta Duterte i jej męża Mansa Carpio wpłynęło 6,7 miliarda pesów w dużych i podejrzanych transakcjach w latach 2006–2025, które nie odpowiadały kwotom zadeklarowanym przez Duterte w jej Oświadczeniu o Aktywach, Zobowiązaniach i Wartości Netto (SALN).
Ponadto Narodowe Biuro Śledcze potwierdziło autentyczność filmów, na których padły groźby.
Wiceprezydent nie stawiła się na żadnym z przesłuchań, choć swobodnie wyrażała swoje opinie w innych miejscach. Twierdziła — nie przedstawiając dowodów obalających zarzuty — że wszystko to są zmyślenia mające na celu prześladowanie jej z pobudek politycznych.
Nie są to jednak jedynie kwestie polityczne. Poważne i bezczelne czyny opisane przez osoby zeznające wskazują na głębokie wady w sprawowaniu rządów. Niepowodzenia w zarządzaniu pociągają za sobą konsekwencje gospodarcze, które są głęboko osobiste dla każdego Filipińczyka.
Konsekwencje te są najdotkliwiej odczuwane przez obywateli zmagających się z trudnościami związanymi z kosztami utrzymania, zwłaszcza teraz, gdy wojna na Bliskim Wschodzie potęguje niepewność.
Zgodnie z Badaniem Oczekiwań Konsumentów przeprowadzonym przez Bangko Sentral ng Pilipinas w pierwszym kwartale 2026 roku, nastroje konsumentów w drugim kwartale są również mniej optymistyczne, spadając z 3,6% do 1,8%. Warto zauważyć, że konsumenci wskazali korupcję i przekupstwo w rządzie, wyższą inflację oraz nieskuteczne polityki i programy rządowe jako przyczyny tego stanu rzeczy.
Tymczasem ogólnokrajowe badanie Social Weather Stations (SWS) przeprowadzone od 24 do 31 marca wykazało, że 50% dorosłych Filipińczyków twierdzi, że ich jakość życia pogorszyła się w porównaniu z 12 miesiącami temu. Co alarmujące, był to najwyższy odsetek od 2021 roku, czyli od szczytu pandemii COVID-19.
Korupcja jest rzeczywiście kwestią gospodarczą.
Gdy fundusze publiczne są sprzeniewierzane lub ukrywane za pomocą mechanizmów takich jak wydatki z tajnych funduszy, na podstawowe usługi, takie jak opieka zdrowotna, edukacja, a nawet wymiar sprawiedliwości, pozostaje mniej pieniędzy. Uderza to najbardziej w biednych i najbardziej bezbronnych oraz pogłębia nierówności w kraju.
Korupcja podważa zdolność naszego kraju do reagowania na sytuacje kryzysowe, co ujawnił skandal związany z kontrolą powodzi oraz to, jak systemowy schemat łapówkarski doprowadził do wadliwej infrastruktury przeciwpowodziowej w całym kraju. W konsekwencji przyniosło to cierpienie, wysiedlenia, a nawet śmierci, którym można było zapobiec.
Korupcja pozbawia ludzi władzy i podważa zaufanie obywateli do ich przywódców i instytucji. Zwiększa to ryzyko niepokojów społecznych i konfliktów.
Jako naród i jako kraj musimy świadomie dążyć do inkluzywnego sprawowania rządów. Chodzi o zapewnienie, że usługi są sprawiedliwe, polityki odpowiadają na potrzeby ludzi, a instytucje działają z zachowaniem integralności. Wymaga to zarządzania funduszami publicznymi w sposób, który rzeczywiście łagodzi ekonomiczne obciążenia ludzi, a nie pogłębia je.
Inkluzywne sprawowanie rządów jest ekonomiczną koniecznością.
Gdy fundusze publiczne przeznaczone na usługi są sprzeniewierzane, gdy odpowiedzialność jest słaba, a polityki nie odpowiadają na rzeczywiste potrzeby, zwykli obywatele płacą za to wyższymi kosztami, mniejszą liczbą miejsc pracy i malejącym zaufaniem do instytucji.
Nadchodzące dni pokażą, czy nasi ustawodawcy naprawdę mają na sercu dobro ludzi. To, co stanie się w sprawie impeachmentu, ujawni, w jakim stopniu naprawdę uznają oni wagę sprawowania rządów w społeczeństwie.
Z pewnością istnieje wołanie o rozliczalność: badanie SWS z października 2025 roku wykazało, że 74% Filipińczyków chce surowszych kar dla skorumpowanych urzędników państwowych, a 71% chce, aby stanęli przed sądem. Liczby te pokazują, że nie chodzi o stawianie postępowania politycznego ponad palącymi problemami, lecz raczej o ucieleśnienie społecznej woli osiągnięcia sprawiedliwości za to, co im odebrano.
Gdy standardy sprawowania rządów nie są spełniane, zwykli obywatele ponoszą koszty w postaci utraconych szans, wyższych kosztów, mniejszej liczby usług i rosnącej niepewności.
W czasach wzmożonej nieufności do rządu postępowanie impeachmentowe jest dobrym sposobem przypomnienia Filipińczykom, że istnieje jeszcze możliwość pociągnięcia urzędników publicznych do odpowiedzialności — nawet tych, którzy cieszyli się poparciem wyborczym i którzy mogą sądzić, że mogą bezkarnie robić wszystko, co chcą.
Victor Andres „Dindo" C. Manhit jest prezesem Stratbase ADR Institute.

