Stary portfel 60/40 może poważnie zawieść, jeśli kolejny wstrząs rynkowy wyniknie z globalnej inflacji. To nieprzyjemna rzeczywistość, z którą inwestorzy są teraz zmuszeni się mierzyć.
Oczekuje się, że obligacje stanowią konserwatywną część każdego portfela inwestycyjnego. Obligacje oferują stabilne zwroty, minimalizują zmienność i działają jak ubezpieczenie przed spadającymi akcjami oraz ryzykiem inwestorskim. Te cechy miały największy sens w warunkach innych niż inflacyjne.

Według Morgan Stanley (NYSE: MS), analiza danych dotyczących obligacji i akcji z blisko 150 lat wykazała poważne problemy z tym podejściem. Okazało się, że obligacje stają się mniej bezpiecznym aktywem, gdy inflacja utrzymuje się na podwyższonym poziomie.
Konwencjonalny wskaźnik 60% akcji do 40% obligacji opiera się na jednym założeniu: akcje dążą do osiągnięcia pozytywnych długoterminowych zwrotów, podczas gdy obligacje służą do minimalizowania negatywnych wahań. Zasadność tego założenia zaczęła być kwestionowana po szczycie rynku akcji pod koniec 2021 roku.
Indeks S&P 500 Total Return zdecydowanie wzrósł powyżej swojego poziomu z początku 2022 roku. Klasyczny portfel 60/40 również się odbudował, ale nie nadążył za akcjami. Bloomberg Aggregate Bond Index, który śledzi szeroki koszyk wysokiej jakości obligacji amerykańskich, zdołał jedynie wrócić do poziomu z początku tego okresu.
Daje to dość optymistyczny obraz rynku obligacji. Obligacje pozostają w tyle od wielu miesięcy, a indeks osiągnął szczyt na długo przed tym okresem i nie zdołał nawet zbliżyć się do odrobienia tych strat. To opóźnienie długoterminowych obligacji wynika z ich większej wrażliwości na podwyżki stóp procentowych.
Nie należy tego mylnie interpretować jako bezużyteczności obligacji. Obligacje generują dochód, który jest teraz bardziej atrakcyjny ze względu na wyższe rentowności niż byłby w innym przypadku. Prawdziwym problemem dla inwestora jest określenie, czy obligacje spełnią swoją rolę, gdy następny wstrząs uderzy w rynek akcji.
Obligacje mogą świadczyć zwykłą usługę, gdy rynek doświadcza wstrząsów wynikających ze słabego wzrostu lub obaw o recesję. Gdy rentowności spadają, obligacje zyskują na wartości i może to zapewnić ochronę przed dalszymi spadkami cen akcji. Jednak jeśli wstrząs pochodzi z inflacji, cen ropy, deficytów lub strachu przed stopami procentowymi, obligacje mogą zapewniać jedynie dochód.
To częściowo sprawia, że klasyczna alokacja 60/40 wygląda mniej bezpiecznie niż wcześniej. Ten model alokacji opierał się na fakcie, że akcje i obligacje miały komplementarne ruchy. Akcje spadały, gdy inflacja rosła, podczas gdy obligacje rosły, zapewniając ochronę portfela inwestycyjnego. Jednak teraz inflacja może jednocześnie zaszkodzić obu inwestycjom.
Zeszły tydzień pokazał, jak szybko presja może rozchodzić się po rynku. Bykom na akcjach udało się ponownie przejąć kontrolę po krótkim strachu, a S&P 500 zbliżył się do kolejnego historycznego maksimum. Indeks zyskiwał przez osiem kolejnych tygodni od swojego dołka z 30 marca w okresie konfliktu z Iranem. To jego najdłuższa tygodniowa passa wzrostów od końca 2023 roku, kiedy rósł przez dziewięć kolejnych tygodni.
W piątek S&P 500 był mniej niż 0,4% poniżej rekordowego zamknięcia z 14 maja na poziomie 7 501. Wyglądało to zupełnie inaczej niż na początku tygodnia. Ropa powróciła powyżej 100 dolarów za baryłkę, a rentowność 30-letnich obligacji skarbowych w wtorek osiągnęła najwyższy poziom od 2007 roku. Akcje nie przyjęły tego spokojnie. S&P 500 zakończył wtorek trzydniową passą spadków, która rozpoczęła się 15 maja – pierwszą taką passą od 26, 27 i 30 marca.
W sobotę Bitcoin (BTC) spadł poniżej poziomu 75 000 dolarów po tygodniach odpływów z ETF. W pewnym momencie aktywo dotknęło ceny 74 344 dolarów, co stanowiło najniższy poziom od zeszłego miesiąca, po czym wzrosło w kierunku połowy poziomu 75 000 dolarów. Nastąpiło to niecały tydzień po tym, jak BTC był notowany powyżej 80 000 dolarów.
Ethereum (ETH) jest obecnie notowane w pobliżu 2 060 dolarów po stracie ponad 2% w ciągu 24 godzin. SOL jest notowane w pobliżu 84 dolarów po odnotowaniu większego dziennego spadku.
Sektor instrumentów pochodnych był jednym z najbardziej dotkniętych obszarów, a łączne likwidacje kryptowalut osiągnęły 24-godzinne maksimum na poziomie 917 milionów dolarów. Bitcoin odnotował straty w wysokości 371 milionów dolarów, podczas gdy Ethereum odpowiadało za około 261 milionów dolarów strat. Większość tej kwoty (827 milionów dolarów) stanowiły długie pozycje, które zostały zlikwidowane, ponieważ BTC spadł poniżej 75 000 dolarów.
Nie tylko czytaj wiadomości o kryptowalutach. Rozumiaj je. Zapisz się do naszego newslettera. To bezpłatne.

